SPAWN - SCORE (BOOTLEG)

MUZYKA: Graeme Revell
ROK PRODUKCJI: 1997
WYTWÓRNIA: Nieznana (bootleg)
CZAS TRWANIA: 28:10 min.


01. OPENING TITLES
02. REAWAKENING
03. CLOWN EXPLAINS IT ALL
04. CRASHING THE PARTY
05. SPAWN AND CYAN
06. LEARNING TO CONTROL
07. INTO THE PIT
08. LAST LAUGH FOR CLOWNIE
09. VIOLATED
10. ZACK AND SPAWN / WYNN GETS WIRED
11. SPAWN MEDLEY



Soundtrack ten wpadł w moje łapy zupełnie przypadkowo. Ponieważ lubię muzykę pana Revella, a soundtrack ze Spawna uważam za niezły, postanowiłem bliżej się temu przyjrzeć. Okazało się, że oficjalnie nic takiego nie wyszło - ja w każdym razie nie znalazłem nigdzie w internecie żadnej konkretnej wzmianki o tej płytce z 11-toma promocyjnymi (moim zdaniem) utworami. Utwory te są krótkie (zaledwie trzy z nich przekraczają 3 minuty), ale za to mocne, dosadne i mroczne - idealnie pasują do stylistyki filmu i, w przeciwieństwie do niego, ani na chwilę nie schodzą poniżej poziomu. Mamy tu także kilka nieco cichszych i spokojniejszych fragmentów (rewelacyjny utwór nr 5 - "Spawn And Cyan"), jednak można je policzyć na palcach dwupalczastej ręki :) Ostatni utwór (nr 11 - "Spawn Medley") jest natomiast typowym miksem utworów i to głównie on skłania mnie do przekonania o tym, że jest to promo, które gdzieś się "zagubiło". Zrobiony jest jednak na tyle ciekawie, że idealnie pasuje do reszty. Generalnie w całości przeważa ostra gitarka, jest trochę damskich chórów - oczywiście odpowiednio dostosowanych, jest także nieco elektroniki i syntezatorów, a basy dają mocno. Do tego w niektórych miejscach słychać (tak mi się zdaje) dźwięki z filmu, tzn. okrzyki, głosy, odgłosy potyczek. Jest ich jednak na tyle mało, trwają tak krótko i są tak umiejętnie wkomponowane w całość, że trudno powiedzieć mi coś więcej, oprócz tego, że jest to tylko mój domysł - bo wcale nie muszą one z filmu pochodzić :) Płyta jest bardzo krótka, a w internecie natknąć się można jedynie na info, że jest to tzw. Unreleased Score. Faktem jednak pozostaje to, że jeśli ktoś lubi dokonania pana Revella, nieco ostrzejszą muzykę filmową oraz takie "rzadkie cuda" - z pewnością się nie zawiedzie. Trudno mi jednak wystawić ocenę wyższą jak 3 gwiazdki, gdyż płyta jest niesamowicie krótka, utwory także, a i sam Revell ma na swoim koncie z pewnością kilka lepszych score'ów. No i wciąż uważam, iż nie jest to pełny score, a jedynie wydanie promo. W każdym razie zachęcam, bo na pewno warto.

P.S. Jedyna okładka (fan-art), którą udało się znaleźć w internecie, nie wiedzieć czemu ma napis Complete Score...

Ocena:
Auto recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI