
SPIDER-MAN - SCORE
MUZYKA: Danny Elfman ROK PRODUKCJI: 2002 WYTWÓRNIA: Sony CZAS TRWANIA: 44:55 min.
Wstęp będzie tak zwanym "walnięciem prosto z mostu" - score ze "Spider-Mana" jest zdecydowanie lepszy od albumu. Takie jest moje odczucie, bardzo stanowcze, gdyż tych dwóch płyt przesłuchałem już bardzo dużo razy. To, co jest najlepsze na tej płycie to przede wszystkim zróżnicowana i ciekawa muzyka. Danny Elfman po raz kolejny pokazuje klasę tworząc bardzo dobrą oprawę muzyczną. Niby ten sam styl, tak dobrze znany miłośnikom tego kompozytora, niby podobne schematy czy nawet fragmenty partytur, a jednak to coś nowego, czuć tu pewien powiew świeżości i swoistej oryginalności. I to świadczy o klasie kompozytora - stosowanie między innymi takiego rozwiązania to jeden z kilku kluczy do sukcesu. Chociaż daje się zauważyć, że ścieżka ze "Spider-Mana" przypomina momentami nieco inne, wielkie dzieło (a właściwie arcydzieło) muzyczne tego kompozytora - a mianowicie "Batmana". Jednak za poważną wadę uznawać tego raczej nie należy. No i momentami wieje też nieco patriotyzmem, ale nie ukrywam, że spodziewałem się tego po obejrzeniu filmu - zresztą widzowie dobrze wiedzą o co chodzi. A teraz szybki przegląd najlepszych utworów na płycie. Przede wszystkim - "Main Title" (obecny również na składance), z dość ciekawym i nawet charakterystycznym motywem przewodnim. "Costume Montage" - rewelacyjny kawałek z wplecioną świetną gitarą. Pochodzi z momentu, gdy nasz bohater projektował na papierze swój strój herosa. "Revenge" - muzyka z momentu pogoni Petera za mordercą swego wuja. Umiejętne przemieszanie różnych instrumentów, świetny klimat, wplecione ciche chórki - bardzo dobry utwór. "City Montage" - z początku powolny i raczej niepozorny, lecz szybko się rozwija i dostajemy przyśpieszoną wersję "Main Title" z zupełnie nowymi fragmentami. Również świetny utwór. "Parade Attack" to oczywiście ścieżka z pojedynku Człowieka-Pająka z Goblinem podczas parady - doskonale pasuje do przedstawionej w filmie akcji. "Farewell" był także obecny na albumie, jest to raczej smutna suita z końcowych minut filmu, które wcale nie okazały się aż takim happy-endem, jakiego widz z pewnością się spodziewał. Przy końcu tego kawałka wchodzi znana już z wcześniejszych utworów aranżacja z tematem przewodnim. Fajny jest także utwór "End Titles" - nieco inny i nieco różniący się od pozostałej zawartości płyty. Co tu dużo pisać - Danny Elfman stworzył kolejną, udaną partyturę. A na myśl przyszła mi jeszcze inna, dość ciekawa kwestia - zetknąłem się już po raz drugi z kompozycją pana Elfmana, która o wiele lepiej brzmi na soundtracku niż w samym filmie. Podobnie było z "Men In Black II", gdzie muzyka w filmie nie była niczym szczególnym i nie zwracała w większym stopniu uwagi widza. Natomiast po przesłuchaniu ścieżki dźwiękowej całkowicie zmieniłem zdanie. A to tylko świadczy o jednym - nigdy nie należy do końca oceniać oprawy muzycznej tylko na podstawie tego, co się usłyszało w filmie. Konieczne jest także przesłuchanie - przynajmniej jednokrotne - całego soundtracku. W wielu przypadkach można się bardzo miło rozczarować, tak jak ja w przypadku zarówno "Men In Black II" jak i "Spider-Mana". |
![]() |
|
![]() |