STARGATE

MUZYKA: David Arnold
ROK PRODUKCJI: 1994
WYTWÓRNIA: Milan Records
CZAS TRWANIA: 64:49 min.


01. STARGATE OVERTURE
02. GIZA, 1928
03. UNSTABLE
04. THE COVERSTONES
05. ORION
06. THE STARGATE OPENS
07. YOU'RE ON THE TEAM
08. ENTERING THE STARGATE
09. THE OTHER SIDE
10. MASTADGE DRAG
11. THE MINING PIT
12. KING OF THE SLAVES
13. CARAVAN TO NAGADA
14. DANIEL AND SHAURI
15. SYMBOL DISCOVERY
16. SARCOPHAGUS OPENS
17. DANIEL'S MASTADGE
18. LEAVING NAGADA
19. RA - THE SUN GOD
20. THE DESTRUCTION OF NAGADA
21. MYTH, FAITH, BELIEF
22. PROCESSION
23. SLAVE REBELLION
24. THE SEVENTH SYMBOL
25. QUARTZ SHIPMENT
26. BATTLE AT THE PYRAMID
27. WE DON'T WANT TO DIE
28. THE SURRENDER
29. KASUF RETURNS
30. GOING HOME



W zasadzie nigdy bym zapewne nie sięgnął po tę płytę, gdyby nie zwiastun do jakiegoś filmu, którego tytuł wyleciał z mojej głowy i pomknął w dal, niczym kamień rzucony przez palestyńskiego chłopca w izraelski czołg. Utwór owy przypomniał mi pewną scenę gonitwy za fantastycznym stworem, wyglądem przypominającym krowę rasy "Aberdeen", gdzieś pośród piaszczystych wydm odległej planety. Wartka, przygodowa melodia przypominająca nalepsze kawałki holywoodzkich kompozytorów, takich jak John Williams czy James Horner uświadomiła mi, że chodzi tu o "Gwiezdne Wrota" Rolanda Emmericha. Przy kolejnej nadarzającej się okazji nabyłem ścieżkę dźwiękową do owego filmu po to, by odnaleźć i przypomnieć sobie inne równie dobre utwory jak ten usłyszany przy okazji zwiastuna. Już po pierwszym przesłuchaniu płyty odkryłem, iż nie jest to na szczęście 30-sto minutowy album z jednym i tym samym tematem granym do znudzenia na tysiąc sposobów, jak choćby w "Ostatnim Mohikaninie". Tutaj spotkałem się z czymś więcej, niż tylko jednym szlagierem.

Wstęp do pierwszego utworu ("Stargate Overture") jest tajemniczo wprowadzony wejściem fletu, do którego wkrótce dołącza reszta instrumentów orkiestry. Charakterystyczny temat przygodowy ostatecznie wygrywa sekcja dęta, z udziałem całej orkiestry. Pod koniec drugiej minuty wchodzi chór złowrogo wyśpiewując "Pieśń boga Ra". Drugi utwór ("Giza 1928") rozpoczyna się główym motywem "Gwiezdnych Wrót", ale ubarwiony tu jest elementami orientalnymi, wygrywanymi na tamburynie i bongosach. Odkrycie skarbu, czyli tajemiczego kręgu (gwiezdnych wrót) to moment doniosły i fascynujący zarazem, stąd chór śpiewa do melodii tematu głównego w wyższym rejestrze. Trzeci utwór ("Unstable") powolny i poważny, wręcz melancholijny delikatnie przechodzi w króciutkie "The Coverstones", wygrywane w orientalnym stylu na klarnecie. W piątym utworze ("Orion") po powolnym wstępie następuje charakterystyczne wejście wiolonczel z zaraz dodaną blachą, by po chwili zamknąć powoli i delikatnie całą kompozycję. Niemal płynnie ów fragment przeradza się powoli w szósty utwór ("Stargate Opens"). Tutaj około drugiej minuty melodia staje się coraz bardziej wartka. Smyczki wprowadzają element fascynacji i ciekawości tak jakby chciały rozwiązać jakąś tajemnicę, otoworzyć owe gwiezdne wrota. Fragment ten spokojnie zostaje zamknięty pieśnią chóralną. Powoli budując atmosferę tęsknoty smyczki otwierają kolejny utwór ("You're On The Team"), przeradzając się w połowie w marsz sugerujący zawiązanie się wojskowej grupy ekspedycyjnej. W ósmym utworze ("Entering the Stargate") marszowe wejście przeradza się wkrótce w jednostajny, pozbawiony melodii smyczkowy monolog, z którego blachą zostajemy wyrwani niczym z transu. Dziewiąty utwór ("The Other Side") akcentuje ciekawość i fascynację bohaterów badających tę Inną Stronę. Dziesiąty utwór ("Mastadge Drag") to ów temat przygodowy, który zasłyszałem w pewnym zwiastunie. Wielką rolę odgrywają tu smyczki. Talerze i puzony oraz kotły w tle nadają utworowi wyraźną dynamikę swoistej przygody. W kolejnym utworze ("The Mining Pit") wprowadzony zostaje element powolnego marszu, brzmiącego niczym marsz straceńców, wystukiwanego na kotle, jak rytm wybijany na niewolniczej galerze. Obrazować ma tym samym niedolę ludzi wykorzystywanych do pracy w kopalni. Kolejne utwory ("King of the Slaves", "Caravan to Nagada", "Daniel and Shauri", "Symbol Discovery") są raczej spokojne, bez awanturniczych elementów niektórych spośród poprzednich fragmentów. Szesnasty utwór ("Sarcophagus Open") wprowadza dopiero głębszy niepokój wraz z chaotycznym staccato skrzypiec na przemian z wiolonczelami i groźną tutaj blachą. Kolejny fragment ("Daniel's Mastadge") znów operuje tematem głównym. Za to w "Leaving Nagada" smutny klarnet podkreśla moment tęsknoty, by następnie rozwinąć się w jednostajny rytm wystukiwany na fortepianie, wzbogacony o ponurą melodię sceny opuszczania Nagady, czyli miasta na pustynii. W "Ra - The Sun God" tajemnica łączy się razem z grozą i potęgą starożytnej rasy. Owa rasa następnie karze swoich niewolników za próbę buntu zniszczeniem Nagady w "The Destruction of Nagada". Słyszymy tu powolny i smutny zarazem motyw opisujący miasto po zagładzie. Melodia jest tu przekazywana przez trzy instrumenty: obój, flet i waltornię. Akompaniuje im orkiestra. Ponura i tajemnicza melodia to główne cechy melodii utworu o tytule "Myth, Faith, Belief", który służy jako tło do opowieści o starożytnej rasie Przybyszów. Dwudziesty drugi utwór ("Procession") to potężny, marszowy i chóralny utwór z wybijanym na kotle rytmem podkreślający zasadniczo atmosferę wielkiej procesji. W kolejnych trzech utworach ("Slave Rebellion", "The Seventh Symbol", "Quartz Schipment") przewija się temat główny. W trzecim spośród tych utworów dodany zostaje jeszcze ponury temat "Ra". "Battle At The Pyramid" to generalnie kolaż wszystkiego co już zostało zaprezentowane, może o nieco większej dynamice. Jak to bywa w scenach bitewnych ważną rolę odgrywa tutaj bęben i werbel. Kolejne dwa utwory ("We Don't Want To Die", "The Surrender") niczym znaczącym się nie wyróżniają. Natomiast w przedostatnim utworze ("Kasuf Returns") znowu powraca w oryginalnej wersji awanturniczy temat główny. Powraca również, coraz częstszy pod koniec, ale tutaj już ostatni raz temat "Ra". Ostatni utwór ("Going Home") jak to bywa przy pożegnaniach jest spokojny, powolny, budzący tęsknotę za przygodą, wprowadzający element miłosny, żegnający widzów z opowiedzianą historią. Całość ścieżki wieńczy typowa symfoniczna kadencja.

David Arnold to młody kompozytor o niewielu jeszcze dokonaniach w dziedzinie muzyki filmowej. Właściwie "Gwiezdne Wrota" to jego druga ścieżka dźwiękowa do filmu. Jakże jednak oryginalna, bogata i różnorodna. Dawno chyba żaden holywoodzki kompozytor nie stworzył tylu oryginalnych motywów co tutaj. Mamy tu i typowy temat przygodowy z wartką, dynamiczną melodią, wzbogaconą williamsowskimi instrumentami dętymi. Mamy tu także groźny i ponury temat starożytnej rasy i boga "Ra". Poza tym jest temat miłosny i wariacje tematu głównego, wzbogacone o elementy orientalne. Większość kompozycji nie jest w swej oryginalności nowatorska. Oryginalność przejawia się w melodiach przyjemnych i łatwo wpadających w ucho. Nowatorstwo zaś w stylu owej kompozycji. Jest to styl typowy dla "Gwiezdnych Wojen", "Star Treka" czy "Bliskich Spotkań III Stopnia". Zatem niewątpliwie nawiązuje on do tradycji williamsowskich. Suita ta doskonale wkomponowuje się w klasyczne holywoodzkie filmy Sci-Fi. Życzyłbym sobie coraz więcej tego typu produkcji wzbogaconych o tak piękne melodie. Życzyłbym również młodemu kompozytorowi, by po tak wyśmienitej autoreklamie, jaką jest suita "Gwiezdne Wrota" nie spoczął na laurach, ale stworzył więcej oryginalnych melodii w następnych filmach. Moja faktyczna ocena tego soundtracku to 4,5 gwiazdki.

Ocena:
Autor recenzji: Tomasz Jamry - DZIADEK
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI