
STEALING BEAUTY
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 1996 WYTWÓRNIA: Capitol CZAS TRWANIA: 51:40 min.
"Take the best orgasm you ever had, multiply it by a thousand and you're still nowhere near it." Chyba tylko te słowa (z filmu "Trainspotting") potrafią oddać w pełni stan ducha, w jaki wprawia mnie muzyka (z) jak i sam film - "Ukryte pragnienia". Do tej pory nie potrafię rozstrzygnąć co jest lepsze (jeśli można to tak określić), doskonalsze, bo prostu nadal nie mogę się obudzić z cudownego, narkotycznego, poetyckiego snu... Podziwiam każdy obraz, upajam się każdym dźwiękiem, każdym słowem... daję się ponieść moim pragnieniom...:) Film Bernardo Bertolucciego jest niewątpliwie "arcydziełem nastroju", filmem który przez dwie godziny uwodzi nas swoim pięknem, wciągając w niekończącą się celebrację malowniczych pejzażów Toskanii, gdzie wszystko jawi się niczym rozkoszny sen... Muzyka, będąca w dużej mierze wyznacznikiem emocji, jest komentarzem do obrazu, jak i komentowana przez obraz. Ta "dwoistość" stanowi o różnorodności zebranych tu piosenek, lecz nie tyle gatunkowej, a sposobem interpretacji, wyrażania uczuć. Mamy tu psychodeliczny trip-hop w postaci Portishead ("Glory box") czy Hoover ("2Wicky"), które dokonują intymnej spowiedzi, naznaczonej lekką nutką pesymizmu, gdzie radość i smutek przybierają całkiem nowe oblicze. Zaraz po tym popowy cover piosenki Jimiego Hendrixa - "If 6 Was 9" w wykonaniu Axiom Funk oraz Bootsy Colins, przepojony perwersyjnym erotyzmem do granic możliwości. Uspokaja nas jednak spokojny i wyciszony blues Johna Lee Hookera ("Annie Mae"). Kolejna dawka pozytywnej energii to funkowy klasyk - Steve Wonder ze swoim "Superstition", który potrafi rozruszać, wzniecić płomień w każdej, nawet najbardziej opornej osobie. Niesamowity, niezniszczalny, nieporównywalny. Kolejne utwory to również znane standardy ze świata muzyki rozrywkowej jak chociażby jazz'ujące "My baby just cares for me" - Niny Simons czy "I'll be seeing you" Billiego Holidaya, ujmujące prostotą kompozycji, rytmem, delikatnym wokalem. Studiując okładkę płyty tak sobie policzyłem, iż na dwunastu artystów, których piosenki znalazły się na płycie, przypada aż 9 kobiet (jako wokalistki w zespole bądź jako "autonomiczne" solistki). I dopiero taka sucha kalkulacja objawiła mi całą tajemnicę, klucz do tego, iż tylko ten jedyny, niepowtarzalny głos, kobiecy głos doprowadza do tego nieokreślonego, nieopisanego, totalnego "orgazmu w ciapki", gdzie nawet ziemia staje się niebem ;) "To poziom emocji w nieznanym dotąd wydaniu..." - jak już stwierdził kiedyś Paweł "Gruby" Łudzeń. |
![]() |
|
![]() |