
SW EPISODE I: THE PHANTOM MENACE - ULTIMATE EDITION
MUZYKA: John Williams ROK PRODUKCJI: 2000 WYTWÓRNIA: Sony Classical CZAS TRWANIA: CD 1 - 57:13 min., CD 2 - 66:49 min.
Fani świata "Star Wars" na pewno już nie raz słyszeli o opisywanym tutaj wydaniu "Ultimate Edition", inni być może także. Zapewne sporo szczęśliwców już posiada ów soundtrack w swoich zbiorach, natomiast całej reszcie czas najwyższy przybliżyć tę niewątpliwie wybitną edycję ścieżki dźwiękowej z "Mrocznego Widma". Bowiem te dwie płyty zawierają materiał, którym mogą się poszczycić tylko nieliczne wydania z muzyką filmową. A to konkretne oferuje ponad 110 minut doskonałości. Doskonałości brzmienia, melodyjności, konstrukcji, a przede wszystkim - zawartości w porównaniu z filmem. Jest to kompletny zapis muzyki obecnej podczas oglądania filmu - a nawet więcej, bowiem mamy tutaj jeden bonusowy utwór (ostatecznie nie użyty w obrazie, pierwsza płyta, nr 20 - "Desert Winds") oraz jeden swoisty remix, czyli "Duel of the Fates" w wersji z dialogami i z różnymi odgłosami filmowymi (druga płyta, ostatni utwór). Całość ułożona oczywiście chronologicznie, bez przerw między kolejnymi utworami. Wracając do zawartości - nie uświadczymy tutaj absolutnie żadnych braków, ilustracja muzyczna jest dosłownie żywcem wyjęta z filmu. Zatem od samiutkiego początku do samiutkiego końca, od pierwszej do ostatniej minuty towarzyszy nam kompozycja Johna Williamsa identyczna z tym, co słychać podczas trwania "The Phantom Menace". Żadnych skrótów, żadnych cięć, aranżacji, przekształceń - nic. Osoby "siedzące" od dłuższego czasu w temacie muzyki filmowej znają takie zabiegi z bootlegów - tzw. "complete score'ów", gdzie ścieżka jest niczym innym jak wyizolowanym zapisem muzyki z wydania DVD. Jednak rzadko kiedy jest ona "czysta", zazwyczaj zawiera również część odgłosów filmowych (sfx) zapisanych na tej samej ścieżce co muzyka. Opisywane tutaj "Ultimate Edition" to natomiast kwintesencja czystości i piękno samo w sobie - w dodatku wydanie oficjalne, które można kupić w sklepach, jednak ostatnio gdzieś się zapodziało i niestety obecnie ciężko je dostać w swoje ręce... Jeśli chodzi o zawartość płyt - ciężko tu opisywać każdy utwór, skoro muzyka dotyczy całego filmu, każdej jego sceny. Wystarczy zerknąć na obszerny spis utworów obrazujących poszczególne sekwencje, które zostały bardzo umiejętnie podzielone na krótsze fragmenty muzyczne. Zatem mamy wspaniałe przeplatanie się kolejnych charakterystycznych motywów dla sagi "Star Wars". Jeden temat idealnie przechodzi w inny, kompozycja pod względem technicznym jest perfekcyjna, a jej montaż to po prostu poezja dla uszu. O istocie kompozycji do "Mrocznego Widma" możecie sobie drodzy Czytelnicy poczytać w osobnej recenzji podstawowego wydania, który to opis (autorstwa Solo) jest obecny w dziale już od bardzo dawna. Tam generalnie jest cała podstawa, wszystko co ważne, zatem niech niniejsza recenzja będzie pewnego rodzaju kontynuacją, gdyż naprawdę nie chciałbym czegoś powtarzać. Jedynie rozwinę to, iż nawet w "The Phantom Menace" słychać przez chwilkę słynny motyw "Imperial March" dotyczący Dartha Vadera, a słyszalny w Epizodzie I podczas rozmowy mistrza Yody z Obi-Wanem, gdy ten pierwszy ostrzega, iż wielkie niebezpieczeństwo kryje się w trenowaniu Anakina na rycerza Jedi. Ten krótki motyw był już obecny na podstawowym wydaniu (w utworze przedostatnim, "The High Council Meeting and Qui-Gon's Funeral") i nie mogło go z oczywistych przyczyn zabraknąć na "Ultimate Edition" (1. minuta i 17. sekunda kawałka "The Queen Confronts Nute And Rune" - drugi krążek). Wydanie podstawowe obfitowało rzecz jasna w mnóstwo braków, które w pełni wynagradza edycja dwupłytowa. W tym miejscu chciałbym opisać tą część partytury, która w filmie zrobiła na mnie największe, kolosalne wręcz wrażenie, a będącą podkładem dla zdecydowanie najlepszej części Epizodu I. Mowa o arcygenialnym pod każdym względem pojedynku Qui-Gonna i Obi-Wanna z Darth Maulem, przeplatanym fragmentami kosmicznej batalii oraz bitwy Gunganów z armią droidów. Począwszy od utworu nr 20 ("The Duel Begins") aż do końca trwania drugiej płyty (i zarazem całej ścieżki dźwiękowej) mamy do czynienia z geniuszem i arcydziełem muzyki filmowej. Wystarczy dokładnie wsłuchać się w co rusz zmieniające się brzmienia kompozycji z "Mrocznego Widma", a przed nasze oczy wręcz same wcisną się sceny z filmu, zatem obrazy walki rycerzy Jedi z Sithem - i zmiana - batalia w przestrzeni kosmicznej - i zmiana - fragmenty bitwy Gunganów - i zmiana - ciąg dalszy fenomenalnej potyczki na miecze świetlne - i tak dalej... bez chwili wytchnienia, wciąż w napięciu i podekscytowaniu. Niezaprzeczalnym atutem opisywanego, długiego fragmentu jest to, czego najbardziej mi brakowało przy podstawowym wydaniu - czyli w pełni rozwiniętego, chóralnego, potężnego motywu "Duel of the Fates", skomponowanego przecież specjalnie na potrzeby Epizodu I. I bynajmniej nie chodzi o długość tego kawałka, ale o konkretną formę obecną w filmie. Dlatego nie potrafię opisać niesamowitej przyjemności, jaka płynie podczas słuchania wspomnianego elementu "Ultimate Edition", gdy kolejny, niezliczony już raz przesłuchuję ten iście mistrzowski fragment. Zresztą to samo tyczy sie całości - bo taka właśnie jest zawartość obydwu płyt. Ja tylko opisałem to, co podoba mi się zdecydowanie najbardziej. To, co stawiam ponad resztę... Geniusz i potęga - te dwa słowa najlepiej opisują "Star Wars Episode I: The Phantom Menace - Ultimate Edition". Dodatkowo solidność i 100-procentowa satysfakcja. O ile film stawiam niestety na samym końcu sagi "Gwiezdnych Wojen" (jednak nie uważam go za produkcję słabą czy średnią, wręcz przeciwnie - dla mnie "Mroczne Widmo" jest dobre, aczkolwiek swego czasu sprawiło mi mały zawód), tak muzykę Johna Williamsa z Epizodu I stawiam w ścisłej czołówce, tuż za kompozycją z "The Empire Strikes Back" (a miejscami nawet na równi) - zresztą wszystkie soundtracki z serii "Star Wars" należą do jednych z moich ulubionych. A dodatkowo - dzięki "Ultimate Edition" - odkryłem tę muzykę na nowo, podobnie zresztą jak poniekąd sam film. Powtórzę, że "Ultimate Edition" to wydanie doskonałe pod każdym względem. Powinno służyć jako przykład, a wręcz wzorzec dla innych wydań ścieżek dźwiękowych - poszczególne wytwórnie powinny się uczyć - po wysłuchaniu tej dwupłytowej ścieżki - jak powinno się wydawać soundtracki. I wtedy życie miłośnika muzyki filmowej stałoby się prostsze, pozbawione rozczarowań z powodu jakichś braków itp. itd. Inna ocena niż 5 gwiazdek dla recenzowanego tutaj wydania jest po prostu niemożliwa - biorąc pod uwagę każdy, nawet najmniejszy czynnik. I trochę szkoda, że w przypadku niektórych ścieżek nie można w dziale Muzyka Filmowa nagiąć oceny poza skalę... "Ultimate Edition" to wreszcie wydanie warte każdych pieniędzy - zatem zainteresowani, miłośnicy filmowych partytur i przede wszystkim miłośnicy świata "Gwiezdnych Wojen" - gdy tylko zobaczycie tę pozycję na sklepowej półce - nawet się nie zastanawiajcie nad kupnem... Warto jeszcze wspomnieć o singlu zawierającym temat "Duel of the Fates" (okładka poniżej, po lewej) oraz o dwupłytowym bootlegu (pierwszy complete score zawierający całą muzykę z Epizodu I - okładka po prawej), który jednak stracił prawo bytu po wydaniu "Ultimate Edition".
|
![]() |
|
![]() |