
SWIMMING POOL
MUZYKA: Philippe Rombi ROK PRODUKCJI: 2003 WYTWÓRNIA: WEA Records / Warner Music CZAS TRWANIA: 40:42 min.
To ciekawe, że hollywoodzcy kompozytorzy karmią nas wciąż tą samą muzyczną papką, podczas gdy słuchaczy nachodzi już znudzenie. Doskonałym odzwierciedleniem tego zjawiska jest Oscar dla Jana Kaczmarka. Jego muzyka, mimo iż tworzy ją głównie do filmów amerykańskich, ucieka tamtejszym klasyfikacjom. Nie przypomina ani Williamsa, ani Zimmera, ani też Hornera. Jest homogeniczna. tutejsza, europejska. Podobnie jest z Phillipem Rombi. Choć styl zasadniczo różny od twórcy muzycznych obrazów "Orkiestry Dnia Ósmego", to jednak coś wspólnego łączy oba nurty. Tym co wyróżnia muzykę Rombiego jest wręcz nieziemski spokój, łączący się bądź to z tajemnicą, bądź nostalgią, bądź też paradoksalnie, lękiem. W przypadku ścieżki do "Swimming Pool" znakomicie wykorzystuje muzykę do wszystkich wymienionych elementów. Film Francoisa Ozona to świetny kryminał z trudną do rozwiązania zagadką, łączący temat dramatu psychologicznego. Nieodzownym elementem filmu jest fizyczne pożądanie i frustracja. I wszystkie te cechy filmu doskonale podkreśla muzyka Phillipe'a Rombi. Ścieżka dźwiękowa składa się z ośmiu utworów, trwających bardzo krótko, bo zaledwie 17 minut. Rozpoczyna ją temat główny ("Theme"), który jest też najdłuższym tutaj utworem. We wstępie słychać delikatny fortepian i towarzyszącą mu gitarę. Po około 30 sekundach dołączają do nich dwa głosy kobiece. Z czasem muzyka narasta, wchodzą smyczki i pojawia się motyw przewodni ścieżki, wieszczący zagadkę. Będzie się on przewijał w następnych utworach. W "Theme" pełni on rolę refrenu. Pojawia się raz jeszcze około czwartej minuty, a kończy cały utwór jakby tajemniczym znakiem zapytania, pozostawiając utwór otwartym. Cztery następne kompozycje powiązane są w mniejszym lub większym stopniu z "Theme". Cechuje je nieco bardziej stonowane brzmienie, ale podobne środki są wykorzystane do zobrazowania wydarzeń w filmie. Dopiero utwór szósty, "Mefiance" (Nieufność), odbiega od wcześniej wyznaczonej linii melodycznej. To tutaj po raz pierwszy tajemnica obrasta w lęk. Smyczki wprowadzają element grozy. Druga część utworu, a raczej jego coda nawiązuje brzmieniem do kameralnego cyklu utworów pod wspólnym tytułem "Mity" Karola Szymanowskiego, a w szczególności do "Źródła Aretuzy". Fortepian i skrzypce solo grają niespokojnie i przechodzą do kolejnego utworu "Soupcons" (Podejrzenia). Ostatni utwór "Flashback Meurtre" (Wspomnienie Śmierci) wciąż podsyca atmosferę zagrożenia, która swą kulminację osiąga w połowie utworu poprzez dynamiczne staccato skrzypiec. Utwór wieńczy temat główny, już spokojny, rozluźniający napiętą przez ostatnie kilka minut atmosferę. Całość kompozycji jest jednorodna pod względem zarówno brzmieniowym, jak i instrumentalnym. Wykonanie kompozytor powierzył orkiestrze w skład której, oprócz wspomnianego już fortepianu (za którym zasiadł sam twórca) i gitary, partie solowe zagrały też skrzypce, wiolonczela, harfa i flet. Tak dobrane instrumenty i naturalnie, odpowiednio skomponowana ścieżka to być może niezamierzone nawiązanie do impresjonizmu europejskiego. Pobrzmiewają tu echa muzyki Karola Szymanowskiego, choć także wspólne elementy usłyszeć można u Witolda Lutosławskiego i we współczesnej awangardzie, w stylu Arvo Parta. Podobną muzykę tworzy też Zbigniew Preisner, którego styl jest mimo to bardziej charakterystyczny. Generalnie cała ścieżka pozostawia jednak niedosyt. Oprócz tematu głównego brak tu innych charakterystycznych, wpadających w ucho melodii. Ścieżka jest też zdecydowanie za krótka, choć wynagradzają to utwory do innych filmów z muzyką Phillipe'a Rombi: "Sous Le Sable", "Les Amants Criminels" oraz utwór z filmu "Osiem Kobiet" autorstwa Krishny Levy. Niemniej jednak polecam zapoznanie się z tą pozycją i zwracam uwagę na nieco niedocenianych kompozytorów europejskich. Być może Oscar dla Jana Kaczmarka to zmieni. |
![]() |
|
![]() |