
TANGO & CASH - SCORE
MUZYKA: Harold Faltermeyer ROK PRODUKCJI: 1989 / 2007 WYTWÓRNIA: La-La Land Records CZAS TRWANIA: 59:32 min.
W połowie pięknych lat 80. okazało się, że blockbustery można muzycznie ilustrować inaczej, aniżeli tylko orkiestrowo z Williamsem na sztandarach. Ekspansja popularnych syntezatorów wyprowadziła muzykę elektroniczną na ulicę. Nie licząc Vangelisa, który nie celował komercyjnie, oraz mrocznych, niszowych soundtracków Johna Carpentera, szlak przetarł serial "Miami Vice", wypełniony pop-rockowymi hitami i elektroniczną muzyką Jana Hammera. Tak samo myślał tandem Bruckheimer-Simpson, rozpoczynając szturm kasowymi filmami sensacyjnymi, od "Gliniarza z Beverly Hills" począwszy. Pomysł był genialny w swojej prostocie - sporo przebojów, które potem z powodzeniem wiodły samodzielny żywot na listach przebojów i w MTV, plus pulsująca energią muzyka elektroniczna, podbijająca dyskoteki. Producenci sięgnęli po niemieckiego kompozytora, instrumentalisty i producenta Harolda Faltermeyera, do niedawna ucznia i asystenta słynnego Giorgio Morodera. Faltermeyer już na dzień dobry postawił sobie pomnik instrumentalnym tematem "Axel F" (skomponował także piosenkę "The Heat is on"). Dwa lata później w tym samym stylu wyprodukował z Giorgio Moroderem przebojowy album do "Top Gun". Mieszanka elektroniczno-rockowo-dyskotekowej estetyki szybko zadomowiła się w wysokobudżetowym kinie akcji. Równolegle na niwie piosenek Faltermeyer współpracował m.in. z Donną Summer, Laurą Branigan, Billy Idolem i Jennifer Rush. Wreszcie po koniec lat 80. kompozytor przyjął zamówienie od innego producenckiego duetu Jon Peters - Peter Guber na napisanie i wyprodukowanie muzyki do komedii sensacyjnej "Tango & Cash" (1989). Muzyka z tego idiotycznego, choć znakomicie "oglądającego się" filmu, będącego przede wszystkim narcystycznym i ociekającym tanim testosteronem popisem Sylvestra Stallone i Kurta Russella, jest owiana legendą. Dziwnym trafem Faltermeyer nie bywał skory do publikowania score'ów ze swoich najlepszych dzieł, czyli pierwszych dwóch "Gliniarzy z Beverly Hills" i "Top Gun". Podobnie rzecz miała się z muzyką do "Tango & Cash", która nie doczekała się nawet oficjalnego wydania albumu z przebojowymi piosenkami. W sieci można było trafić tylko na bootlegowy składak z pozyskanymi z innych płyt piosenkami (m.in. Alice'a Coopera, Bad English i Yazoo) i ściągniętą z DVD muzyką z efektami dźwiękowymi z filmu (z wyciętym dźwiękiem z kanału centralnego - razem z dialogami znikła też część muzyki...). Słowem haniebny półprodukt. Nieoczekiwanie, w styczniu 2007 roku, wytwórnia La-La Land Records wydała limitowaną edycję 3000 płyt z zapisem score'a Harolda Faltermeyera. Godzina muzyki granej niemal wyłącznie na syntezatorach z różnej maści elektronicznymi przystawkami. 22 utwory plus jedna powtórka na zakończenie płyty. Solidna i tryskająca energią dawka najwspanialszych filmowych brzmień analogowych maszyn grających z przedostatniej dekady ubiegłego wieku. "Let's do it". Słowa Sylvestra Stallone otwierające film, zaczynają także pierwszy utwór "Bus Chase/Cocaine", przebojowo ilustrujący akcję Raya Tango na pustynnej drodze. Zwraca uwagę połączenie dwóch utworów w ramach jednego, o czym zresztą informuje tytuł. Na tej płycie to standard, który uskuteczniono chyba po to, aby uniknąć rozdrobnienia zawartości na aż 36 oddzielnych ścieżek. Pierwszą część drugiego utworu "Cash Intro/Chinese Assassin" można uznać za temat przewodni Gabe'a Casha, wypełniony luzacką solówką elektronicznej imitacji harmonijki ustnej. Część druga, która w pierwotnym zamyśle kompozytora miała ilustrować nagły atak spawacza, przepraszam, Chińczyka w mieszkaniu Casha, w gotowym filmie została przesunięta o kilkadziesiąt minut, do początku ucieczki Casha z więzienia. "Tango at the Office" to 20 sekund "tematu Raya" z pierwszego utworu. "Cash's Gun/Chinese Toilet" to kolejna wesolutka wariacja tematu Casha do zabawnej sceny zeznań aresztowanego Chińczyka. W "Bad Guys Plot" Faltermeyer wyciągnął z klawiszy sporo basowego mroku, adekwatnego wobec knowań mafii Perreta. Potrójny zestaw nr 6 "Stake Out/Set Up/Switching Tapes", a szczególnie jego pierwszy segment, to jeden z najlepszych utworów na płycie, przykład budowania napięcia elektronicznymi środkami, bez tracenia z uszu przebojowości dwóch połączonych tematów przewodnich Tango i Casha. Reszta utworu pławi się w mroku, szczelnie wypełniającym kolejne utwory "News at Eleven", "Perret Gloats/No Golf Course" i "Chaos". Po nich przychodzi niewykorzystana w filmie niespodzianka w postaci pozytywki, wygrywającej słodką melodyjkę w numerze "Slinky's Cell". "Laundry Chute", walka w pralni, to kawałek dynamicznej, elektronicznej kaskady dźwięków z zawodzeniem przesterowanej gitary elektrycznej w tle. Zestaw "Fubar/Shock Therapy" znów wpada w basowy mrok. Najdłuższy na płycie, niemal 10-minutowy zestaw "Cash in the Tunnel/Guards Come/Conan Fries" rozpoczyna się tematem, który został przesunięty na początek filmu, do sekwencji pościgu za Chińczykiem. Szkoda tylko, że podczas montażu filmu zabrakło czasu na umieszczenie kończących ten temat znakomitych elektronicznych uderzeń, nieszczędzonych słuchaczowi przez Faltermeyera. Tutaj najpełniej słychać, do jakiej dynamiki zdolny był kompozytor - po prostu energia do słuchania. Zgodność z filmem zaczyna się od środkowego, pełnego napięcia segmentu "Guards Come", w którym mamy fantastyczną, najbardziej dynamiczną wariację tematu Raya. Potem po raz kolejny jest klimatycznie i basowo, od segmentu "Conan Fries" do utworu "Most Disturbing". Muzyka odzyskuje lekki, wręcz komediowy charakter w "Dog Explodes/Tape Doctor", kiedy nasi bohaterowie po kolei odwiedzają ludzi, którzy ich wrobili. Bardzo ładny, romantyczny "Love Theme" brzmi jak "Top Gun Anthem" pozbawiony pompy i łopoczącego sztandaru. W filmie jest obecny, niestety na granicy słyszalności, w łóżkowej, choć nie erotycznej scenie z Catherine i Gabe'em. Utrzymany w podobnym klimacie "Brother & Sister" przypomina z kolei nieliczne pościelówy Tangerine Dream z przełomu lat 80. i 90. Osiemnasty utwór "Ponytail's Apt./Plan "A" znów powraca do lajtowych klimatów z kolejną wariacją tematu Casha. Kilka sekund utworu "Hi Five/Owen's Toy" przedostało się do sceny rozejścia się bohaterów zaraz po ucieczce z więzienia. Reszty brak, a szkoda, ponieważ Faltermeyer, krótko bo krótko, ale znów pojechał po klimatach Tangerine Dream w najlepszym wydaniu. "RV from Hell" to dwie minuty pulsującego niepokoju głównych bohaterów przed decydującą akcją. "Off Road Battle" to znów Faltermeyer w najlepszym, najszybszym i najbardziej naładowanym energią wydaniu, czyli akcja, akcja i jeszcze raz wybuchy. Warto się szczególnie przysłuchać temu utworowi, gdyż w filmie ginie on wśród hałasu rozwałki Tango i Casha w bazie Perreta. Ponad sześć minut ostatniego zestawu "Final Assault/The Bomb" to już patchwork z tego, co przewijało się na całej płycie - na przemian mroczne klimaty sklejone z fragmentami dynamicznymi. Segment "Final Assault" pojawił się już w scenie wyrwania Tango i Casha z ich cel pierwszej nocy w więzieniu. Ostatnim utworem na płycie jest powtórka tematu miłosnego. W filmie rzeczywiście słychać go jeszcze raz w ostatniej scenie, ale czy ten dubel był aż bardzo potrzebny na płycie? Po tym filmie Harold Faltermeyer zniknął z amerykańskiego rynku. Wrócił do Niemiec, by, jak mówił w wywiadach, zająć się wychowaniem dzieci z dala od hollywoodzkiego zgiełku. W swoim studio w Monachium nadal komponuje i produkuje muzykę do filmów i gier. Napisał nawet muzykę do scenicznego musicalu. Podobno chce wrócić do pisania dla Hollywood. Niech wraca, choć wypracowaną przez niego estetykę przejął, zaadaptował i udoskonalił jego rodak Hans Zimmer i zastęp kompozytorów z Media Ventures. Dla dzisiejszego odbiorcy, rozpuszczonego wszelkimi podkręcanymi przez postęp technologiczny mutacjami, eksperymentami dźwiękowymi i połączeniami elektroniki z orkiestrą, sterylny styl Faltermeyera może wydawać się anachroniczny, przebrzmiały, przemielony przez jego epigonów na wszystkie sposoby i opatrzony czeską nalepką "to se ne vrati". Trudno. Ale jego muzyce, w szczególności soundtrackowi z "Tango & Cash", nikt nie odbierze tej jedynej w swoim rodzaju porywającej przebojowości. A to chyba najważniejsze. |
![]() |
|
![]() |