
TARZAN
MUZYKA: Mark Mancina, Phil Collins ROK PRODUKCJI: 1999 WYTWÓRNIA: Walt Disney Records CZAS TRWANIA: 41:01 min.
Wytwórnia Walt Disney Pictures, zanim rozpoczęła współpracę z Pixarem od "Toy Story" (1995), brawurowo wróciła na rynek pełnometrażowych filmów rysunkowych "Królem Lwem" z 1994 roku. Sukces tej bajki był także udziałem Brytyjczyka Eltona Johna, który do tekstów Tima Rice'a napisał i zaśpiewał wspaniałe piosenki (jedna z nich otrzymała Nagrodę Akademii Filmowej), uzupełniające oscarowy score Hansa Zimmera. Późniejsze animacje tylko okazyjnie wzbogacano piosenkami m.in. Vanessy Williams ("Pocahontas", 1995), czy Christiny Aguillery ("Mulan", 1998). W 1999 roku Disney zaprezentował swoją wersję klasycznej powieści Edgara Rice'a Burroughsa "Tarzan" - film udany, zabawny, wzruszający i wspaniale zrealizowany. Na poczet plusów niewątpliwie należy zaliczyć decyzję, by cześć soundtracku, jak w "Królu Lwie", znów wypełnić piosenkami jednego znanego wykonawcy. Z jakimi dźwiękami może kojarzyć się dżungla, będąca domem tytułowego bohatera? Nie licząc odgłosów ptactwa i szumu liści, tudzież tropikalnych burz, równikowy las to w powszechnej świadomości dźwięki bębnów, wprawianych w drgania przez egzotyczne plemiona. Wyobrażenie proste, naiwne i warte tyle co szlagwort, że "w domach z betonu nie ma wolnej miłości", jak śpiewała Martyna Jakubowicz na początku lat 80-tych. Lecz konwencja bajkowa rządzi się swoimi uproszczonymi prawami. Skoro główną rolę miały grać dźwięki wszelkich instrumentów perkusyjnych, należało poszukać gwiazdy muzyki, władającej tym instrumentarium w stopniu wręcz legendarnym. Przy takich założeniach wybór był tylko jeden - Phil Collins, pałker i zarazem (obecnie już były) wokalista rockowej supergrupy Genesis, kształtujący brzmienie zespołu po odejściu Petera Gabriela w 1975 roku, jeden z czołowych producentów płytowych z Wysp Brytyjskich lat 80-tych (m.in. dla Erica Claptona), wreszcie twórca solowych albumów wypełnionych przebojami, znanymi kilku pokoleniom słuchaczy. Dorobek ogromny, jak na niepozornego, łysiejącego Anglika. Collins zdradzał swoje ciągoty filmowe już w teledyskach, później zagrał główną rolę w "Busterze" (1988), epizod w spielbergowskim "Hooku" (1991) i w filmie pod dziwacznym polskim tytułem "Phil oszust Collins" (Frauds, 1993). Jego piosenki można było usłyszeć w "Against all Odds" Taylora Hackforda z 1984 roku (wspaniała ballada "Against all Odds 'Take a look at me now'"), w "Kolorze pieniędzy" Martina Scorsese (urzekający utwór "One more Night") oraz w "Busterze" (dwa przeboje: "Two Hearts" i "A groovy kind of Love"). Wreszcie ze strony Walt Disney Studios artysta otrzymał nieoczekiwaną propozycję zilustrowania rysunkowego "Tarzana", do spółki z kompozytorem muzyki orkiestrowej Markiem Manciną ("Speed"). Wiedziona dobrym instynktem po doświadczeniach z Eltonem Johnem, wytwórnia postawiła na kolejnego Brytyjczyka. I był to strzał w dziesiątkę. Soundtrack trudno jednoznacznie podzielić na piosenki Phila Collinsa i orkiestrową ilustrację Marka Manciny. Obaj kompozytorzy ściśle współpracowali nad większością utworów, co w efekcie końcowym znakomicie spięło w całość oba muzyczne światy. Collins udzielał się na perkusji w instrumentalnych tematach orkiestrowych, z kolei Mancina brał udział w komponowaniu i aranżacji utworów, pisanych i śpiewanych przez Collinsa. Płytę rozpoczyna "Two Worlds", zaczynający się od typowych "dżunglowych" łomotów, przechodzących w dramatyczną muzykę orkiestrową. Nagle w 53. sekundzie, wciąż wśród typowego score'owego instrumentarium rozpoczyna się piosenka Phila Collinsa, przerywana orkiestrowymi wstawkami. Drugi utwór, delikatną balladę "You'll be in my Heart" słychać w filmie w scenie odnalezienia Tarzana przez małpią mamę Kalę. Początek utworu to jej śpiew, a właściwie użyczającej jej głosu Glenn Close (w 1984 roku to ona dubbingowała debiutującą Andie MacDowell w filme "Greystoke. Legenda Tarzana władcy małp" - ciekawy powrót po latach do tej samej tematyki). Po kilkunastu sekundach piosenkę przejmuje ciepły i kojący głos Phila Collinsa. Pozycja numer 3 to jedna z dwóch najlepszych piosenek na płycie, dynamiczny przebój "Son of Man", w warstwie tekstowej traktujący o naukach małego Tarzana, który - zdany na samego siebie - wreszcie znajdzie swe miejsce wśród małp. Obserwując artystyczną drogę Phila Collinsa na przestrzeni lat, można było stracić nadzieję na tak porywające piosenki, którymi rządził na listach przebojów w latach 80-tych, a które z biegiem czasu ustępowały miejsca ciepłym, balladowym kluchom z ostatnich płyt. "Son of Man" to nie jedyny na tej płycie dowód na to, że Collins nie zapomniał jak to się robi. "Trashin' the Camp", utwór numer 4, ilustruje wjazd małp do ludzkiego obozu, gdzie każdy przedmiot wydawał jakiś dźwięk (najczęściej podczas rozbijania go w drobny mak). Kolejny popis Phila Collinsa (z początku przypominający nieco "Money" Pink Floyd), tym razem w ocierającej się o jazz perkusyjnej pokazówce. W warstwie wokalnej słychać Rosie O'Donnell, użyczającej głosu wygadanej małpie Terk. Kolejna piosenka, "Strangers like me", traktuje o poszukiwaniu człowieczej tożsamości Tarzana, to druga najlepsza piosenka Phila Collinsa na tej ścieżce dźwiękowej. Kolejny mistrzowski przykład na to, jak należy pisać przebój, nawet wtedy, gdy jest on ściśle zdeterminowany tematyką filmu. "Two Worlds Reprise" to nie tylko skrócona wersja utworu rozpoczynającego płytę. Score różni się tu trochę od poprzedniej odsłony, a i tekst śpiewany przez Collinsa zawiera inne słowa. Utwór siódmy to także powtórka, także nieco inna - obozową demolkę "Trashin' the Camp" wykonuje wokalnie tym razem Phil Collins, wraz z - uwaga - obciachowym boysbandem N' Sync! I trzeba powiedzieć, że chłopaki całkiem nieźle radzą sobie z wokalizami, które można usłyszeć tylko na płycie. Tego utworu bowiem w filmie się nie uświadczy. Utwór ósmy to singlowa wersja piosenki "You'll be in my Heart", zaaranżowana dynamicznej i bardziej przebojowo, niż słychać to w filmie, według przepisu na ilustrowany (marnym zresztą) wideoklipem solowy hicior Collinsa. Kolejny utwór to także singlowa, oderwana od filmu wersja "Two Worlds", zaaranżowana na typowe popowe instrumentarium i z wyraźnie wybijającą się linią perkusji, oczywiście w wykonaniu Collinsa. Wreszcie utwór 10. to score Marka Manciny, ponad 5-minutowa wiązanka krótkich motywów pod wspólnym tytułem "A Wondrous Place". Koleny utwór Marka Manciny, "Moves like an Ape, looks like a Man", czaruje klimatem i delikatnymi melodiami, w których tle gdzieniegdzie pobrzmiewają bębnowe przeszkadzajki. "The Gorillas" kontynuuje ten nastrój, gwałtownie przyspieszający w 49. sekundzie do dynamicznej ilustracji sceny akcji, w której już nie może być miejsca na przyjazny, rozmywający napięcie głos Collinsa. W utworze 13, "One Family", główną linią melodyczną jest, rozegrany z pełną orkiestrową subtelnością, temat napisany przez Phila Collinsa do utworu "Two Worlds". Wreszcie "Two Worlds Finale", ostatni przykład twórczej kolaboracji kompozytorów, rozpoczyna się muzyką Manciny, następnie wokalnie utwór przejmuje Collins, by triumfalnie zakończyć go z dziecięcym chórem i znanym wszystkim miłośnikom kina słynnym okrzykiem Tarzana. Coś pięknego, gdy się tego słucha na płycie, a w połączeniu z genialną animacją ostatniej sceny w filmie, to po prostu czysta rozkosz napawania się bajkowym światem Disneya. Soundtrack to odrobinę nietypowy, gdyż score Marka Manciny właściwie nie oferuje żadnego wybijającego się tematu przewodniego, który za to dostarczył autor piosenek Phil Collins, za piosenkę "You'll be in my Heart" nagrodzony Oscarem. To bardzo ciekawy przykład ożenienia w jednej spójnej ilustracji dwóch muzycznych idei. Kilka lat później DreamWorks zdecydowało się na bliźniaczy eksperyment przy "Mustangu z dzikiej doliny", gdzie Hans Zimmer i Bryan Adams wspólnymi siłami stworzyli potężną i zachwycającą ilustrację muzyczną. Dla widzów "Tarzana" na DVD, właściwie tylko jedna kwestia może być rażąca. Nie mając za złe autorom dubbingu, którzy z uwagi na dziecięcą widownię byli zmuszeni przełożyć na polski wszystko, łącznie z tekstami i wykonaniem piosenek, właśnie ta ingerencja drastycznie zubożyła pełny odbiór filmu. Dubbing jest znakomity (reż. Joanna Wizmur, dodatkowo podkładająca głos wspomnianej małpce Terk), lecz aby usłyszeć Phila Collinsa, należy przed każdą piosenką zmienić ścieżkę dźwiękową z rodzimej na oryginalną, by powrócić do polskiego dubbingu po jej zakończeniu... Na szczęście słuchaczy soundtracku nie trzeba zmuszać do robienia sobie przerw w trakcie napawania się jego znakomitą zawartością. Mocne cztery gwiazdki. Poniżej okładka z niemieckiego wydania soundtracku.
|
![]() |
|
![]() |