TENEBRE

MUZYKA: Goblin
ROK PRODUKCJI: 1982
WYTWÓRNIA: Cinevox
CZAS TRWANIA: 61:57 min.


01. TENEBRE
02. GEMINI
03. SLOW CIRCUS
04. LESBO
05. FLASHING
06. TENEBRE
07. WAITING DEATH
08. JANE MIRROR THEME
09. FLASHING (film version)
10. GEMINI (film version suite)
11. FLASHING (altenate film version)
12. GEMINI (alternate film version)
13. JANE MIRROR THEME (alternate film version)
14. TENEBRE (alternate film version)
15. SLOW CIRCUS (alternate film version)
16. LESBO (alternate film version)
17. TENEBRE MANIAC
18. TENEBRE REMIX (bonus track)
19. FLASHING REMIX



"Tenebre" to kolejny makabryczny horror w dorobku mistrza gatunku - Dario Argento, który również sam napisał scenariusz... To także kolejna ilustracja muzyczna w obszarze takiej kompozycji, którą stworzyła włoska formacja Goblin. Nie przypadkiem reżyser ponownie powierza podkład muzyczny swojego obrazu tej właśnie grupie. Goblin doskonale radzi sobie z budowaniem wymaganego klimatu, a jego zdolność do sugerowania widzowi bardziej emocjonalnych fragmentów filmu jest doprawdy zadziwiająca. Jednak fakt ten dotyczy przede wszystkim funkcji muzyki w warstwie wizualnej, o czym wspominałem już parokrotnie przy okazji innych recenzji przedsięwzięć tej grupy. Konstrukcja warstwy muzycznej nawiązuje nieco do wcześniejszych ilustracji (w szczególności do "Deep Red"), z tą różnicą, że położony jest w zdecydowanie większy nacisk na elektroniczne brzmienie. Poza tym w skład linii melodycznej wchodzą jeszcze gitara i organy, które nadają muzyce gotyckiej, typowej dla horroru wymowy. Nie ma sensu, aby szczegółowo rozpisywać się na temat muzyki, ponieważ nie uległa ona jak już wspomniałem radykalnej zmianie.

"Tenebre" to całkiem porządna narracja. W porównaniu do wcześniejszych, czy późniejszych ścieżek Goblin'a, umieściłbym ją gdzieś pomiędzy "Dawn of the Dead", do której ma zbliżony poziom, a "Suspiria" i "Sleepless". Kilka tematów scenicznych naprawdę robi spore wrażenie. Dwuznaczny "Slow Circus", ponury "Gemini" czy "Flashing", w którym pojawia się imitacja partii chóralnych, "Waiting Dead" będący drugim, bardziej dramatycznym rozwinięciem otwierającego całość tematu przewodniego oraz alternatywne wersje wspomnianych utworów. To moim zdaniem - obok wspomnianego "Dawn of the Dead" - najlepsza ilustracja tej włoskiej grupy napisana dla horroru. Jako samodzielna muzyka stanowi dobry odnośnik do obrazu, ma odpowiednią dramaturgię oraz ciekawy przebieg. Tym razem Goblin stworzył niezłą ścieżkę dźwiękową, która łączy rozległe obszary elektronicznego brzmienia w jedną, wymowną całość.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI