
TERMINATOR 3: RISE OF THE MACHINES
MUZYKA: Marco Beltrami ROK PRODUKCJI: 2003 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande / Colosseum CZAS TRWANIA: 51:23 min.
"Terminator 3" to długo oczekiwana kontunuacja kasowych hitów (szczególnie druga część) Jamesa Camerona. "Terminator 2: Judgment Day" do dziś mieści się w pierwszej piątce najlepszych filmów jakie w życiu widziałem - dla mnie to po prostu arcydzieło kina science-fiction. Zaniepokojenie pojawiło się, gdy reżyserem trzeciej części "Terminatora" miał został ktoś inny niż James Cameron. Jonthan Mostow zrobił film udany, ale jednak po drodze gdzieś zniknęła magia tego, co poczynił pan Cameron. Sam film oczywiście się broni, ale w porównaniu z dwiema poprzednimi odsłonami (a szczególnie z dwójką) wypada nieco słabiej i lekko zawodzi fanów - chociaż nie wszystkich. Ale niewątpliwie zawodzi oprawa muzyczna. Niestety zmiana kompozytora z Brada Fiedela na Marco Beltrami'ego nie wyszła na dobre... Zatraceniu iległ całkowicie styl stworzony przez pana Fiedela. A to jeden z największych minusów filmu. Chociaż nie do końca jest tak źle, ale po kolei. Przede wszystkim najbardziej razi brak jakże kutlowego i charakterystycznego motywu przewodniego! Znana i ceniona melodia pojawia się TYLKO w ostatnim utworze, a w filmie - jedynie przy napisach końcowych. Dla mnie to posunięcie zupełnie niezrozumiałe i zabieg całkowicie nieudany. To, co było najważniejsze w kompozycji Brada Fiedela - tu zostało usunięte... Sam motyw występujący w części trzeciej został lekko przearanżowany, jest jakby szybszy, dodano skrzypce. Brzmi ładnie, może tylko ciut gorzej niż kiedyś, ale to nadal klasa sama w sobie. Marco Beltrami wprowadził coś w stylu nowego tematu przewodniego, który dość często gości na płycie. Spokojna, jakby przeciągliwa melodia, jednak do pięt nie dorastająca wspaniałemu tematowi Brada Fiedela. Z cech pozostałych kompozycji można jeszcze usłyszeć jakby "metaliczno-mechaniczne" fragmenty, pewnego rodzaju uderzenia, dość charakterystyczne dla muzyki z dwóch poprzednich odsłon. Moja uwaga - jest ich tutaj zdecydowanie za mało. Reszta kompozycji jest całkowicie nowa. Zmieniła się jej forma i "treść" - zamiast muzyki obrazującej post-apokaliptyczną wizję świata słuchacz otrzymuje coś w rodzaju udramatyzowanej, miejscami nawet lirycznej partytury. Chociaż "mocnych" akcentów nie brakuje - chodzi tu szczególnie o szybką, dynamiczną ilustrację muzyczną poszczególnych akcji w filmie. Zmieniło się też nieco instrumentarium - a szczególnie chodzi o dodanie do kompozycji sporej liczby instrumentów smyczkowych. Z jednej strony - wiele osób może pomyśleć: "Smyczki w Terminatorze? Nieee...". A z drugiej strony - zabieg całkiem udany, brzmi nieźle, przydał się troszkę taki nowy, a właściwie odświeżony zabieg. Muzyka Marco Beltrami'ego jako osobna kompozycja - podobnie jak film - broni się. Solidna, dobra robota. Jednak tutaj wypada, a nawet trzeba ją porównać z dokonaniem kompozytora Brada Fiedela. I w tym przypadku już nie jest tak różowo. Taka seria jak "Terminator" powinna mieć podobną oprawę muzyczną, a ta z trzeciej części zbyt wiele się różni. Rzekłbym nawet, że różni się diametralnie - i to na niekorzyść niestety. Partytura ta miejscami przypominała mi muzykę do jakiegoś thrillera, filmu grozy, a jak wiadomo - ten kompozytor lubi gustować w tym właśnie gatunku. Choć niewykluczone, że muzyka z "Terminator 3: Rise Of The Machines" spodoba się wielu osobom, niektórym być może nawet bardzo, fani serii i poprzednich kompozycji (np. ja) podejdą do tej kompozycji bardziej sceptycznie - i słusznie. Całą ścieżkę dźwiękową kończą dwie piosenki ("Open To Me" Dillona Dixona i "I Told You" Mii Julii). Niezłe, ładne, ale zdecydowanie za spokojne jak na "Terminatora" - tutaj bardziej przydałby się jakiś "power", dynamika. No i przy kapitalnej piosence przewodniej "You Could Be Mine" Guns n' Roses (druga część filmu) wypadają raczej słabiutko :) Na koniec pozostaje kwestia oceny. 2 czy 3 gwiazdki - taki miałem na początku problem. Z jednej strony - muzyka dobra, ładna, przyjemnie się słucha. Z drugiej strony - jak wspominałem powyżej - trzeba pamiętać o dwóch poprzednich kompozycjach... Będąc całkowicie obiektywnym - naciągam końcową notę do 3 gwiazdek. 2 gwiazki byłyby jednak oceną zbyt krzwydzącą dla nowego kompozytora. I jak wiadomo - jest to nic w porównaniu z 5-gwiazdkowym scorem do części drugiej :) Aha - istnieje jeszcze wersja promo tego soundtracku. Znajduje się na niej tylko 10 utworów, nieco się różnią od tych zawartych na wersji oficjalnej. |
![]() |
|
![]() |