
TERMINATOR SALVATION
MUZYKA: Danny Elfman ROK PRODUKCJI: 2009 WYTWÓRNIA: Reprise Records CZAS TRWANIA: 50:34 min.
Ubiegły rok był niewątpliwie udany dla Danny'ego Elfmana. Amerykański kompozytor napisał kilka ścieżek dźwiękowych na najwyższym poziomie ("Milk", "S.O.P.", "Wanted") i ponownie zaskoczył swoją muzyczną erudycją. Idąc na fali sukcesu podjął zatem wyzwanie zilustrowania kolejnej części "Terminatora". Elfman postanowił zmierzyć się z najtrudniejszym zadaniem, jakie może spotkać kompozytora muzyki filmowej. Z jednej strony czekała go walka z legendarnym tematem Brada Fiedela, który podobnie jak niegdyś jego melodia z "Batmana", stał się muzyczną wizytówką kultowej serii filmów. Jednocześnie, jako kompozytor z czołówki Hollywood, musiał stworzyć ścieżkę dźwiękową, która byłaby twórcza i bez wstydu utożsamiana z jego nazwiskiem. Muzyka w filmie "Terminator: Ocalenie" to doskonały przykład niszczącej mocy kompromisów, jakie napotykają kompozytorzy podejmujący podobne wyzwania. Elfman nie mógł zwyczajnie skopiować słynnego tematu z pierwszego "Terminatora" i wypełnić filmu kolejnymi jego aranżacjami. Gdyby producenci oczekiwali czegoś podobnego, z pewnością zatrudniliby młodszego i tańszego kompozytora, który kompletnie podporządkowałby się takim oczekiwaniom, będąc wdzięcznym za możliwości pracy przy takim tytule. Danny Elfman musiał zdecydowanie wybić się ponad ten poziom i zaprezentować coś nowego, oryginalnego i godnego jego nazwiska. Ale jak to zrobić bez narażania się fanom kultowej serii? Elfman, podobnie jak to często robi Hans Zimmer (chociażby z Morricone w "Holiday"), postanowił z iście aptekarską dokładnością poprzestawiać nutki. W rezultacie temat przewodni z "Terminatora: Ocalenie" brzmi niemal tak samo jak melodia Brada Fiedela sprzed 20 lat, choć zasadniczo to zupełnie inna kombinacja nut. Uzyskawszy w ten sposób kontakt z muzyczną wizytówką poprzednich "Terminatorów", umieścił go w ramach swojego charakterystycznego języka muzycznego. Szczególnie widoczne stało się to w muzyce akcji, która pełnymi garściami czerpie z "Planety Małp". Groźne pomruki kontrabasów, elektroniczne motywy rodem z lat 80-tych, nieszablonowa rytmika i industrialne perkusjonalia idealnie wpasowały się w charakter filmu. Słuchając tej muzyki, można natrafić na kilka, całkiem pomysłowych i przyspieszających puls, momentów. Jednak kiedy spojrzy się na nią z nieco szerszej perspektywy, czegoś zaczyna w niej brakować... Ciekawym zagadnieniem w przypadku najnowszego dzieła Elfmana jest balansowanie pomiędzy symboliką a realizmem. Twórcy filmu, dzięki świetnym zdjęciom i bezbłędnym efektom specjalnym, starali się wykreować jak największy realizm przedstawianej historii. W rezultacie jednak film okazał się bardziej nierzeczywisty i odrealniony niż pierwsze "Terminatory" Jamesa Camerona. Wrażenie to potęguje także ścieżka dźwiękowa Elfmana, która heroicznym tematem przewodnim i barwnymi aranżacjami jeszcze bardziej koloryzuje całokształt. Kompozytor miejscami stara się wprowadzać surowsze brzmienia, upraszczając i brutalizując muzykę, jednak dysonuje to chociażby z gitarowym, buntowniczno-romantycznym, tematem ruchu oporu. Ta niejednoznaczność dzieła Elfmana, wynikająca z bezgranicznego oddania niekonsekwentnej stylistyce filmu, sprawia wrażenie muzycznego rozdwojenia jaźni. Słuchanie ścieżki dźwiękowej z "Terminatora: Ocalenie" z pewnością nie należy do najprzyjemniejszych sposobów spędzania czasu. W przeważającej części jest to muzyka męcząca, reagująca jedynie na ekranowe wydarzenia i często nie mająca żadnej myśli przewodniej, która mogłaby ułatwić jej słuchanie. Spełnia ona jednak swoją podstawową funkcję, jaką jest dynamizowanie filmowego obrazu. Danny Elfman to niezwykle inteligentny kompozytor, który z powierzonego mu zadania starał się wybrnąć drogą kompromisów. Kompromisy mają jednak to do siebie, że są wynikiem wielu ustępstw, które ostatecznie nie przynoszą pełnej satysfakcji. I tak można najprościej scharakteryzować "Terminatora: Ocalenie". Brakuje w tej muzyce jednoznaczności: zarówno jeśli chodzi o stylistykę jak i twórcze zaangażowanie kompozytora. To muzyka, która zachwyca jedynie kilkoma, krótkimi fragmentami przypominającymi o talencie Elfmana i jego solidnym warsztacie. Jednak w przypadku tego kompozytora to standard, nic ponadprzeciętnego, dlatego "Terminator: ocalenie" raczej nie stanie się jaśniejszym tytułem w jego dorobku. |
![]() |
|
![]() |