
TOMB RAIDER
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 2001 WYTWÓRNIA: Elektra CZAS TRWANIA: 69:00 min.
Mogę śmiało nazwać się szczęściarzem, bowiem w moje rączki trafiła kolejna, znakomita składanka filmowa! "Tomb Raider" należy do najbardziej znanych tytułów wśród gier komputerowych, a na jego ekranizację czekało mnóstwo podekscytowanych fanów. Jako taką rzeszę zwolenników sobie na pewno zyskał, jednak osobiście uważam, że produkcja z panią Angeliną Jolie w roli słynnej Lary Croft nie mieści się w kanonach dobrej adaptacji gry komputerowej (niestety, ale większość z nich jest zwyczajnie nieudana...). Po raz kolejny film poniekąd ratuje właśnie muzyka. Sama składanka utrzymana w całkowicie innych klimatach niż dotychczas opisywane w dziale ciężkie, metalowo-rockowe albumy. W "Tomb Raider" mamy do czynienia tylko i wyłącznie z muzyką elektroniczną, z minimalną domieszką czegoś innego (dla przykładu - "Deep" grupy Nine Inch Nails). Całość rozpoczyna się doskonałą piosenką w wykonaniu znanego wszystkim U2. O ile "Elevation" podczas pierwszego usłyszenia (poza składanką i poza filmem) zbytnio do gustu mi nie przypadł, tak im więcej go słuchałem i z filmem identyfikowałem - tym szybciej urósł do miana świetnej piosenki przewodniej. Tym samym U2 po raz kolejny pokazuje, jak się powinno robić utwory śpiewane skomponowane specjalnie na potrzeby filmów (wcześniej m.in. do "Batman Forever" czy "Million Dollar Hotel"). Poza U2 o wyśrubowanym poziome płyty decydują: Chemical Brothers ze swoim "Galaxy Bounce" (Lara biegająca przyczepiona do sufitu specjalnymi linami, podczas eliminowania kolejnych przeciwników), Outkast ze swoim "Speedballin'" (utwór puszczony przez pannę Croft po zwycięstwie nad robotem w pierwszych minutach filmu), "Ain't Never Learned" Moby'ego, "The Revolution" autorstwa BT, "Where's Your Head At" by Basement Jaxx (końcówka filmu), "Absurd" (Fluke), "Illuminati" (Fatboy Slim) oraz Leftfield i jego "Song Of Life" (szkoda, że w filmie tylko przez chwilkę - podczas przejażdżki jeepem). Wszystkie te utwory są wizytówką wyśmienitej składanki z dość średniego niestety filmu. Ciekawostką jest fakt, że w Polsce została wydana wersja dłuższa, zawierająca jedną dodatkową piosenkę (autorstwa Die Toten Hosen). To naprawdę ciekawe, bo nasi rodzimi producenci przyzwyczaili nas do wydawania raczej wersji okrojonych czy niekompletnych... I bynajmniej nie chodzi konkretnie o płyty z muzyką filmową. W tym przypadku jednak należą się wydawcom gromkie brawa. Troche szkoda, że jestem w posiadaniu tej pierwszej wersji... |
![]() |
|
![]() |