
TRAINSPOTTING - VOL. 1
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 1996 WYTWÓRNIA: Capitol CZAS TRWANIA: 75:57 min.
Pierwsza część składanki do "Trainspotting" cechuje się muzyką obecną na większości podobnych składanek filmowych. Nie tylko tyczy się to obecnego tutaj gatunku muzycznego, a właściwie jego przemieszania składającego się z popularnych gatunków house i rocka, ale także samych wykonawców, tak często goszczących na filmowych albumach. Zatem po raz kolejny otwórzmy ramiona i gorąco przywitajmy Briana Eno, Primal Scream, New Order, Blur, Elasticę, Leftfield czy Underworld. Powitajmy też tych całkiem "nowych", a właściwie mniej znanych po prostu (Sleeper, Pulp, Bedrock, Damon Albarn). Miło również powitać słynnego Iggy Popa, a goszczącego tutaj aż dwa razy. Jednak nie spodziewajcie się muzyki szybkiej i głośnej. Każdy zapoznany z tytułem "Trainspotting" dobrze wie, że należy się na tej składance spodziewać muzyki raczej spokojniejszej, wolniejszej, wywołującej pewnego rodzaju trans czy hipnozę. Brak tu bezmyślnej łupaniny - na płycie znajdziemy raczej ambitniejszą odmianę muzyki elektronicznej, która skierowana jest do bardziej wymagających odbiorców. Podobnie jest ze ścieżkami do takich produkcji jak "Human Traffic" czy "Hackers" - z nimi na jednej półce powinien stanąć soundtrack z filmu Danny'ego Boyle'a. Może zabrzmi to niebezpiecznie i filozoficznie zarazem, ale ten film trzeba miejscami zrozumieć - i muzykę w nim zawartą także. Jeśli Wam się to uda - rozrywkę audio-wizualną macie gwarantowaną. Najlepszy kawałek na płycie - dla mnie bezsprzecznie "Born Slippy" Underworld. By dopełnić kompletu - koniecznie należy przesłuchać "Volume 2" - przenieśmy się zatem do osobnej recenzji... |
![]() |
|
![]() |