
TRANSFORMERS - EXPANDED SCORE
MUZYKA: Steve Jablonsky ROK PRODUKCJI: 2007 WYTWÓRNIA: nieznana (bootleg) CZAS TRWANIA: 77:29 min.
Kompilacje z muzyką instrumentalną sygnowane jako Expanded Score lub Complete Score są przeze mnie najbardziej pożądanymi wydaniami. Dlaczego? Odpowiedź tkwi w zawartości. Na takich właśnie kompilacjach muzyki filmowej jest najwięcej w porównaniu do niepełnych Promo Score, które mają zadanie "robić smaczka", czy też łatwo dostępnych w sklepach oficjalnych score'ów, które najczęściej są pojemniejsze od promocyjnych wydań, jednak dalej niepełne. Recenzowane przeze mnie nieoficjalne wydanie muzyki do najnowszego, rekordowo dochodowego filmu w karierze Michaela Baya - "Transformers" - to ponad godzinny zapis rewelacyjnej muzyki napisanej i skomponowanej przez jednego z członków grupy Media Ventures - Steve'a Jablonsky'ego, jak i mniej znanych speców w tym świadku - Clay'a Duncana i Lorne Balfe'a. Jako ciekawostkę wtrącę, że formacja Media Ventures poddała transformacji swoją nazwę na Remote Control Productions. Na szczęście skład grupy się nie zmienił i są to dalej ci sami genialni panowie piszący odjazdową muzykę szczególnie do filmów akcji. Szkoda tylko, że jeden z moich guru - Trevor Rabin, opuścił to miejsce... Liczba 52 utworów wprawia naprawdę w osłupienie! Jednak i to jest mało, bo kompilacja ta nie jest w 100% kompletna. Płytę otwiera "Soldiers Arrive", który to ilustruje lądowanie żołnierzy w amerykańskiej bazie wojskowej w Katarze, a zatem od razu widać, że brakuje muzyki z prologu. "Bogey Approach" to uderzenie w twarz kosmicznego złowrogiego chóru, w dźwiękach którego do bazy w Katarze zbliżał się Decepticon Blackout. Kawałek bardzo klimatyczny i zwiastujący Armageddon. Kolejny przykład rewelacyjnego chóru, który również na tej płycie gra pierwsze skrzypce to "Sam's Pink Bike Pursuit" - moment hamowania Mikaeli na skuterze przed Barricade'em, który mogę słuchać w kółko. Ciąg dalszy szalonej jazdy to pytanie kierowane przez Barricade'a do Sama "Are You Ladies Man 217?" - fenomenalna scena spotkania Decepticona z bohaterem zilustrowana równie boską kompozycją. I tutaj króluje wgniatający w fotel, twardy chór, w rytm którego stalowe stopy Decepta uderzały w asfalt goniąc bezbronnego chłopaka. Następnie mamy duży przeskok w muzyce, trochę trudny do zaakceptowania, bo muzyka z "Transformers" bez najbardziej kosmicznego utworu, czyli "Arrival To Earth", nie jest tą samą wartościową kompilacją. Ale nie ma co wybrzydzać, bo zawsze można sobie braki skopiować z oficjalnego wydania ;). Pozbawiony jakiegokolwiek śladu chóru, ale za to niezwykle melodyczny i klimatyczny jest "Speaker Phone", ilustrujący transformację Autobotów i ich ucieczkę przed zbliżającym się wsparciem z Sekcji 7. Podobnie sprawa się przedstawia w przypadku kolejnego smacznego utworu "When Feds Attack", czyli pościgu dwóch śmigłowców za Autobotami, pełnego różnych wzlotów i upadków linii melodycznej. Po "Hoover Dam" mamy kolejny brak - nie dający mi spokoju piękny chór, w dźwiękach którego Optimus odczytał z okularów lokalizację Wszechiskry i przemawiał do towarzyszy tuż przed udaniem się Autobotów nad Zaporę Hoovera. Wielka szkoda. "The All Spark" jest prawie identyczny co "Decepticons" z oficjalnego wydania. Zmieniona na ogromny plus została tylko końcówka, brzmiąca identycznie jak w filmie, a ilustrująca mobilizację Deceptów ogłoszoną przez Starscreama, która wgniata w fotel potęgą chóru. Króciutkie utworki "Nokia Bot", "Optimus Sword", "Sam Takes Off / Optimus Hero", czy też "Sam In The Building" są idealnym potwierdzeniem, że nawet paroma sekundami chłopaki z grupy Remote Control Productions spisują się na złoty medal. Pełno w tych utworach podkreśleń wielu fantastycznych ujęć, dzięki którym kompozytor wyolbrzymia kunszt prowadzenia kamery reżysera, jak i skalę zniszczeń widzianą podczas projekcji, podnosząc tym samym emocje i zainteresowanie widza. Szczerze mówiąc to się odnosi do całej muzyki z filmu. Szczerze mówiąc to się odnosi do wszystkich soundtracków z filmów Michaela Baya... Na zakończenie podkreślam, że recenzowany przeze mnie Expanded Score nie jest kompletnym wydaniem, ale jeśli posiadamy wcześniejsze dwa wydania, tj. Promo Score i wydanie oficjalne The Score (zapraszam do recenzji), dokonując kopiowania paru kawałków do Expanded Score otrzymamy prawie Complete Score, który ucieszy nas jeszcze bardziej - musimy tylko poddać transformacji tę kompilację... Jako ciekawostkę dodam, że po sieci krąży jeszcze jedno wydanie sygnowane jako Expanded z połączonymi w jedną całość krótkimi utworami. Mnie osobiście bardziej zadowala recenzowana właśnie "rozsypanka", bo dzięki niej możemy łatwo i szybko dotrzeć do ulubionych fragmentów, a naprawdę trudno tą muzykę nie polubić... Moja faktyczna ocena tego wydania to 4,5 gwiazdki. |
![]() |
|
![]() |