TRANSFORMERS, THE: THE MOVIE

MUZYKA: Vince DiCola, różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 1992
WYTWÓRNIA: Scotti Bros.
CZAS TRWANIA: 37:20 min.


01. STAN BUSH - The touch
02. N.R.G. - Instruments of destruction
03. VINCE DiCOLA - Death of Optimus Prime
04. STAN BUSH - Dare
05. SPECTRE GENERAL - Nothin' gonna stand in our way
06. LION - The Transformers (theme)
07. VINCE DiCOLA - Escape
08. SPECTRE GENERAL - Hunger
09. VINCE DiCOLA - Autobot / Decepticorn battle
10. "WEIRD AL" YANKOVIC - Dare to be stupid



W latach 80-tych dużą popularność zdobyła sobie animowana seria o przybierających postać samochodów (i nie tylko) robotach z planety Cybertron. W 1986 roku powstał też animowany film pełnometrażowy, stanowiący pomost pomiędzy drugim a trzecim sezonem serialu. Film ten do dziś ma wielu fanów, do których zresztą sam się zaliczam. Muzyka z niego została wydana na dwóch płytach, z których jedna (będąca przedmiotem tej recenzji) zawierała dziesięć utworów, w tym 7 piosenek oraz 3 utwory instrumentalne autorstwa Vince'a DiColi. Druga płyta to score zawierający około 30 utworów instrumentalnych. Zabierając się za słuchanie soundtracku z Transformers warto pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze - o tym, z jakich czasów on pochodzi, po drugie - jakiego rodzaju film ilustruje. Jeżeli ktoś nie znosi stylu muzyki lat 80-tych, może sobie spokojnie tę płytę darować, bo słuchanie jej może go przyprawić o mdłości. W przeciwnym wypadku soundtrack może się spodobać.

Płytę otwiera piosenka "The Touch" Stana Busha. Jest to wpadający w ucho utwór z pogranicza rocka i popu, jeden z najlepszych na płycie. W samym filmie pojawia się w kilku kluczowych dla fabuły momentach (atak Optimusa Prime na Deceptikony oraz końcowa konfrontacja). Zaraz potem mamy N.R.G. i "Instruments of Destructions". Utwór nieco cięższy, bardziej rockowy czy niemal metalowy, pojawia się w filmie w momencie ataku Deceptikonów (dla tych co nie wiedzą - Deceptikony to ci źli). I również jest to bardzo dobry utwór w starym dobrym stylu. Następny w kolejności jest pierwszy instrumentalny kawałek ilustrujący jeden z najbardziej dramatycznych momentów filmu, a jego tytuł mówi wszystko: "Death of Optimus Prime". Muzyka Vince'a DiColi to muzyka elektroniczna oparta na syntezatorach, w samym filmie spisuje się ona nieźle ilustrując w tle różne wydarzenia. Inaczej jest w przypadku słuchania całego score'a, co dla wielu może okazać się prawdziwą męką. Na szczęście tutaj wybrano tylko co ciekawsze fragmenty, a do takich zalicza się właśnie ten opisywany. Spokojny, refleksyjny utwór bardzo dobrze pasuje do scen, podczas których możemy go usłyszeć. Następujący po nim "Dare" to kolejny utwór Stana Busha w podobnej stylistyce co "The Touch", jednak nieco słabszy (choć ciągle niezły). Kolejna piosenka to "Nothing's gonna stand in our way" Spectre General - znowu mamy do czynienia z nieco bardziej rockowym brzmieniem (w filmie słyszymy piosenkę przy okazji podwodnych zmagań z mechaniczną kałamarnicą) i jest to kolejny udany utwór śpiewany, któremu w zasadzie nic nie można zarzucić. Chwilę potem, w pierwszych sekundach kolejnego utworu, słyszymy okrzyk "Transformers" i zaczyna się wykonywana przez Lion metalowa wersja "Transformers Theme", jeden z dwóch najlepszych utworów na płycie. Oczywiście ktoś może uznać, że dumne wykrzykiwanie "Transformers!" jest czymś idiotycznym. No cóż, jak już zaznaczałem wcześniej - to film skierowany do młodszej publiczności i warto to mieć na uwadze, gdy się coś takiego ocenia. Co innego chórki wyśpiewujące "Rooobocop!" na płycie z soundtrackiem do "Robocopa 2", gdzie wypada to naprawdę żenująco, co innego tutaj. Mnie osobiście w ogóle coś takiego w filmie animowanym nie przeszkadza - wręcz przeciwnie. Następujący później drugi utwór DiColi - "Escape" - to już nieco bardziej reprezentatywny przykład elektronicznego score'a z filmu. Mimo, że osobiście nie zaliczam się do zwolenników muzyki elektronicznej, to po kilkakrotnym przesłuchaniu tego utworu muszę przyznać, że coś w sobie ma i jako przerywnik między całkiem dobrymi piosenkami spisuje się zupełnie dobrze. Już w kolejnym utworze powracają rockowe klimaty. Ponownie Spectre General, tym razem z utworem "Hunger", stanowiącym tło muzyczne dla starcia z żarłocznymi Sharkticonami. I cóż mogę powiedzieć o tej piosence - podobnie jak poprzedni utwór Spectre General - po prostu dobry stary rock podchodzący chwilami pod AC/DC (choć muzyka nieco lżejsza). Zaraz potem jeszcze jedna porcja instrumentalnej muzyki elektronicznej, będącej tłem dla bitwy rozgrywającej się w pierwszej połowie filmu, a na sam koniec "Weird Al" Yankovic z piosenką "Dare To Be Stupid". Kto zna tego muzyka, ten wie, czego się spodziewać po jego twórczości. Sam tytuł zresztą sugeruje, jaki będzie charakter tego utworu - głupkowata piosenka, która jednych zirytuje, drugich rozbawi.

Soundtrack do "Transformers" z pewnością nie jest typowym soundtrackiem. Nie każdy miłośnik muzyki filmowej znajdzie tu coś dla siebie. Nie ma tu śladu po typowej muzyce filmowej do jakiej obecnie jesteśmy przyzwyczajeni. Jednak ma ta płyta swoją wartość, gdyż stanowi niejako esencję lat 80-tych i podobnie jak sam film, i serial, potrafi przenieść nas na chwilę 20 lat wstecz. Oczywiście nie każdy ma ochotę na taką podróż, więc nawet specjalnie się nie dziwię, spotykając się z głosami twierdzącymi jak bardzo beznadziejny jest to soundtrack, jakie to same śmieszne piosenki zawiera, jaka to kiepska jest muzyka DiColi. Ja jednak jestem innego zdania. Natomiast co do oceny samej płyty, to miałem z tym spory problem, w zasadzie zmieniałem zdanie z niemal każdym kolejnym jej przesłuchaniem, ale sam fakt, że słucham głównie jej od jakiegoś tygodnia, świadczy chyba jak najbardziej na jej korzyść. Brakuje mi tutaj tylko jednego utworu, który znalazł się tylko na płycie z samą muzyką, a który jest na tyle charakterystyczny, że przydałby się i tutaj (zważywszy na to, że płyta z samą muzyką jest dość ciężka do słuchania w całości) - chodzi tu o utwór z samego początku filmu, "Unicron's Theme". Zwiększyłoby to nieco udział DiColi i przedłużyło trochę płytę, która nawiasem mówiąc jest dosyć krótka. Zasadniczo jednak większych zastrzeżeń do niej nie mam i po długim namyśle przyznaję trzy gwiazdki z dużym plusem (w zasadzie 3,5), w sumie dałbym pewnie i cztery, ale może wypada być nieco bardziej obiektywnym. Zaznaczam też, że ktoś nie trawiący muzyki lat 80-tych może sobie ocenę spokojnie obniżyć do 2 gwiazdek (a pewno znajdą się i tacy, co obniżą do jednej), ponieważ jest to zdecydowanie płyta dla miłośników takiej właśnie muzyki i/lub Transformerów. A że zaliczam się z pewnością do tych drugich, a i po części do tych pierwszych - stąd tendencja do wysokiego ocenienia tej płyty.

Poniżej okładki do dwóch płyt z samą muzyką instrumentalną DiColi, wydane przez wytwórnię 3H Enterprises. Po lewej Complete Instrumental Score (33 utwory, czas trwania ok. 76 minut), po prawej - Collection Of Early Demos, Outtakes And Alternate Themes (28 utworów, prawie godzina muzyki)


    

Ocena:
Recenzja gościnna - autor: GIEFERG
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI