TRANSFORMERS

MUZYKA: Steve Jablonsky
ROK PRODUKCJI: 2007
WYTWÓRNIA: Nieznana (bootleg)
CZAS TRWANIA: 31:02 min.


01. BOGEY APPROACH / UNDER ATTACK / TRANSFORMER TAKES AIM
02. SOLDIERS ARRIVE
03. CAMARO ON THE RUN
04. SCORPINOK
05. PINK BIKE PURSUIT
06. ARE YOU LADIESMAN217?
07. AUTOBOTS TO THE RESUE
08. WHEN FEDS ATTACK / BUMBLEBEE CAPTURED
09. HOOVER DAM
10. STUMBLE BUMBLE
11. SOLDIERS RETREAT / TAKE THE CUBE / MEGATRON VS. OPTIMUS
12. NO SACRIFICE, NO VICTORY
13. SAM OUR HERO



Jak już wspomniałem w opisie albumu z piosenkami różnych wykonawców - zgrozą byłoby niewydanie muzyki instrumentalnej do tak dochodowego filmu. Na szczęście już w październiku wytwórnia Warner Bros. odda w ręce fanów oficjalny score, a do tego czasu można cieszyć uszy bootlegiem, promo score'em, zawierającym 13 utworów (nieco ponad 30 minut muzyki). Obok współpracy ze Spielbergiem, to również druga z kolei współpraca Baya ze Steve'em Jablonskym (jeśli chodzi o autonomiczne twory, gdyż Jablonsky współpracował wcześniej przy muzyce m.in. z "Bad Boys 2"), i przy tym samym filmie ("The Island"). Jeśli chodzi o muzykę instrumentalną z "Transformers", to prezentuje ona styl tak bardzo, hm, nielubianego w świecie fanów muzyki filmowej Media Ventures - ja na szczęście zaliczam się do tej grupy, której ów styl odpowiada jak najbardziej :). Jablonsky operując znanym z MV warsztatem i swoimi poprzednimi pracami (bo i echa zarówno "Wyspy", jak i "Bad Boys 2" da się tu wyraźnie usłyszeć) stworzył jednak coś, co posiada w pewnych fragmentach znamiona lekkiej nowości, świeżości, choć o całości jako o rzeczy oryginalnej absolutnie nie ma mowy. Jednak moje zdanie jest takie, że "Transformers" nie potrzebował lepszej ilustracji - ta partytura, będąca połączeniem orkiestry z elektroniką, w filmie sprawdza się idealnie, świetnie i charakterystycznie ilustrując poszczególne akcje i wydarzenia, a przecież właśnie o to w tym wszystkim chodzi...

Patrząc na czas trwania całości na myśl od razu przychodzi jedno słowo: mało. I tak jest w istocie, braków naliczyłem sporo. No ale skoro na horyzoncie jest już oficjalny score (znany jest już nawet spis utworów), to braki te można wybaczyć. Zresztą w ogóle to należy się cieszyć, że dzięki temu promo można już wcześniej odsłuchać muzykę z najnowszego filmu Baya. Wracając do wspomnianych braków - nie uświadczymy na niniejszej płycie muzyki z krótkiego wprowadzenia-prologu, ale sporo z niej znajduje się w ostatnim utworze, "Sam Our Hero" (głównie końcówka); nie uświadczymy genialnego, pięknie brzmiącego motywu z momentu przybycia Autobotów na Ziemię - według niektórych to zdecydowanie najlepszy utwór z całej partytury, i poniekąd trudno się z tym nie zgodzić... Zdecydowanie największy brak tego promo score'a. No i jeszcze fragment muzyki z pojedynku Optimusa Prime'a z Bonecrusherem (już po upadku z mostu) - krótki, minimalistyczny, ale bardzo wyrazisty. To tyle jeśli chodzi o najważniejsze "ubytki", bowiem reszta najlepiej słyszalna w filmie znajduje się tu w niezmienionej formie (brawo!). Zanim przejdę do opisywania poszczególnych fragmentów, to napiszę jeszcze, że Jablonsky bardzo umiejętnie posłużył się pewnym klasycznym, muzycznym "kluczem", a konkretnie chodzi o wspaniałe, charakterystyczne, złowrogie chórki, które zostały w "Transformers" przypisane złym Decepticonom i za każdym razem, gdy Decepci pojawiają się na ekranie, to w tle da się usłyszeć właśnie ten chóralny śpiew / pomruk - bardzo dobry zabieg. Jedynym wyjątkiem pojawienia się chórów w innej scenie jest wyjście Ironhide'a (GMC truck) z basenu, zilustrowane cichym, jakby sakralnym chórem, jednak o zupełnie innym wydźwięku niż te wspomniane wyżej.

Płytę otwiera "Bogey Approach / Under Attack / Transformer Takes Aim". Do 1:15 min. następuje budowanie kapitalnego, złowrogiego klimatu, bo oto w stronę bazy w Katarze leci śmigłowiec Blackout. Już tutaj słychać te genialne chóry, które w późniejszej części utworu przybiorą jeszcze lepsze brzmienie - zaczyna się atak Transformera, czyli jedna z najlepszych akcji w filmie, okraszona wspaniałą, dynamiczną muzyką! Drugi na płycie utwór, "Soldiers Arrive", powinien być właściwie pierwszy, bowiem jest to ilustracja przybycia żołnierzy do Kataru, poprzedzająca atak Blackouta. "Camaro On The Run" to muzyczne zobrazowanie sceny, w której Bumblebee "ucieka" spod domu głównego bohatera by skontaktować się z Autobotami (skrzypcowe zwolnienie między 1:00 a 1:30 min.), a następnie goni Sama aż do momentu, gdy ten wpada w ręce policji. "Scorpinok" jest chyba najbardziej innym od wszystkim utworów, a przez to chyba najbardziej charakterystycznym ze wszystkich w filmie, głównie dzięki rytmowi, który ustanawia w tle syntezator, a na pierwszym planie bębny i kotły. O ile akcja ze Scorponokiem (tak właśnie nazywał się ten Transformer w bajkach i komiksach, natomiast na ścieżce dźwiękowej i na stronie oficjalnej Michaela Baya widnieje nazwa Scorpinok, co chyba jest celowym zabiegiem tej lekkiej zmiany w pisowni, tylko zastanawiam się, dlaczego...) należy do jakby najsłabszych w filmie (ale nie oznacza to, że jest słaba, ale zdecydowanie najmniej, hm, potężna), tak podkład muzyczny z niej należy do tych zdecydowanie najlepszych (podobny został użyty w scenie obrony przed Frenzym w pomieszczeniu pod tamą). "Pink Bike Pursuit" i "Are You LadiesMan217?" tworzą jedną całość, gdyż pochodzą z jednej akcji. Pierwszy z nich to ucieczka Sama na rowerze przed Camaro i wpadnięcie na policyjny radiowóz (Barricade), drugi to już pogoń zmienionego w robota Barricade'a za głównym bohaterem. Na pomoc Samowi i Mikaeli (która przypadkowo znajduje się na miejscu zdarzenia) nadjeżdża Camaro-Bumblebee, co ilustruje końcowy fragment "Are You LadiesMan217?" (od mniej więcej 55 sekundy). "Autobots To The Rescue" to kolejny krótki, ale jakże charakterystyczny motyw, który obrazuje pierwsze spotkanie Optimusa i jego "żołnierzy" z agentami Sektora 7. Zaraz po nim mamy "When Feds Attack / Bumblebee Captured", czyli pogoń agentów za Autobotami, a w drugiej połowie smutny i przejmujący motyw skrzypcowy, który towarzyszy scenie pojmania Bumblebee'a przez ludzi. Następnie 50-sekundowy "Hoover Dam", którego nazwa mówi sama za siebie (przybycie bohaterów na tamę Hoovera), a później już przeskok do końcowej akcji w mieście, gdzie potężne stalowe "cielska" zrobiły nie lada rozwałkę :). Zaczyna się spokojnie, "Stumble Bumble" rozwija się powoli, aż do 1:35 min. - w tym momencie bowiem "ranny" Bumblebee przekazuje Samowi Kość. Po tym utworze następuje jedno z najpiękniejszych ujęć jakie widziały w filmach moje oczy (muszę to wtrącić w tej recenzji ;) - chodzi o transformowanie się w trakcie jazdy Ironhide'a (atak na Devastatora, czołg), jego odbicie się od ziemi przy pomocy działek i przekoziołkowanie nad wrzeszczącą kobietą - a całość w zwolnionym tempie... Po prostu coś pięknego i niesamowitego - prawdziwa magia kina! Zaraz później mamy skumulowany atak trzech Autobotów na wspomnianego Devastatora, w czasie którego włącza się kawałek "Soldiers Retreat / Take The Cube / Megatron vs. Optimus". Utwór ten ilustruje kolejno: przybycie do miasta Megatrona (najlepsze chórki po 52. sekundzie!), pożegnanie Sama i Mikaeli (2:14 min.), a od 2:37 min. walka Optimusa z Megatronem, czyli starcie prawdziwych tytanów. "No Sacrifice, No Victory", czyli najdłuższy ze wszystkich utworów, to ciąg dalszy całej batalii w mieście, czyli przeplatanie się wszystkich słyszalnych do tej pory motywów, dodatkowo w różnych, często bardziej dynamicznych aranżacjach, aż do fragmentu od 3:17 min., który bardzo ładnie ilustruje ostateczny upadek Megatrona: najpierw bombardowanie przez myśliwce, a następnie działającą na niego, destrukcyjną moc Kości. Na koniec pozostaje "Sam Our Hero", czyli muzyka towarzysząca pozostałym na placu boju bohaterom i Autobotom, podziękowania dla Sama i pierwsze w filmie, własne słowa Bumblebee'a. Naprawdę szkoda, że to już koniec filmu i przede wszystkim koniec tego krótkiego promo score'a...

Mam wielką nadzieję, że cała zawartość opisywanego promo znajdzie się również na oficjalnej płycie, i również w niezmienionej, oryginalnej formie wziętej żywcem z filmu. Patrząc na dostępny spis utworów wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stanie (jest m.in. "Arrival To Earth" - to musi być to jakże pięknie zilustrowane przybycie Autobotów na Ziemię). A nawet jeśli coś umknęło producentom, to zawsze można to uzupełnić właśnie tym promo score'em. Ciekawostką jest to, że mniej więcej równo z premierą filmu w internecie pojawił się spis utworów rzekomego score'a - nie wiem, czy był to tzw. fake czy prawda (okładka raczej fanowska - zamieszczona pod tekstem), niemniej jednak do odsłuchania był jeden fragment, "Decepticons Theme" - wolno rozwijający się, cichy motyw Deceptów, okraszony oczywiście chórkami, a wyjęty żywcem z takich scen jak buszowanie małego Frenzy'ego po Air Force One czy podczas mobilizacji Decepticonów (po tym, jak Frenzy zawiadamia ich o lokalizacji Kości). Tego utworu niestety również tutaj brakuje, ale podejrzewam, że na pewno pojawi się na wydaniu oficjalnym. Ocena końcowa? Mocna czwórka. Tak, jak pisałem we wstępie - jest to ilustracja spełniająca w filmie swoje zadanie w 100%. Gdy jest pompatycznie (głównie przemowy Optimusa), to podkreśla to odpowiednio muzyka. Gdy na ekranie gości akcja i chaos - muzyka staje się dynamiczna i wręcz potężna. Natomiast w wolnych momentach nasze uszy koi muzyka liryczna i zwyczajnie bardzo ładna. Zapewne każdy spodziewał się w "Transformers" więcej elektroniki, ale to właśnie orkiestra gra tu przysłowiowe pierwsze skrzypce. I również jak już pisałem - lepszej partytury ten film nie potrzebował do charakterystycznego zilustrowania, a zapewnił to stary, sprawdzony styl Media Ventures + troszkę nowego. Mam nadzieję, że oficjalnemu wydaniu będę mógł wystawić ocenę 4,5 ze względu na obszerniejszą zawartość.




Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI