
TRIPLETTES DE BELLEVILLE, LES
MUZYKA: Benoit Charest ROK PRODUKCJI: 2003 WYTWÓRNIA: Delabel / Higher Octave CZAS TRWANIA: 50:41 min.
Przeglądając wczoraj w sklepie muzycznym półkę z soundtrackami moim oczom ukazała się tak długo oczekiwana przeze mnie płyta z muzyką do filmu "Les Triplettes de Belleville". Nie zastanawiając się dłużej pochwyciłem ją w obie ręce i ucałowałem. Pani przy kasie powiedziała, że wystawiła ją trzy minuty temu. Chyba jedyny egzemplarz na całe 130 tys. miasto. Porzuciłem resztę spraw w tym dniu i pobiegłem do domu, by w jego zaciszu móc odsłuchać te jakże znajome i sugestywne dźwięki z filmu. Począwszy na chórku śpiewającym "Belleville Rendez-Vous", skończywszy na odgłosach wydawanych przez stymulowaną rurę odkurzacza, albo szeleszczącą gazetę. Tak jak i film, ścieżka dźwiękowa jest zarazem oryginalna i wciągająca, a przy tym bardzo zróżnicowana. I aż dziw bierze, że wszystkie utwory z wyjątkiem jednego zostały skomponowane przez tego samego kompozytora, Benoit Charest. A są to zarówno spokojne fragmenty takie jak "Theme Bruno", nietypowe, z użyciem przedmiotów gospodarstwa domowego, "Cabaret Aspirateur", czy tradycyjne rodem z Kampanii, bądź Apulii, "Barbier Cieco, Cieco". Do tego dochodzi piosenka, niczym z francuskiej kawiarnii, "Attila Marcel", skomponowana przez samego reżysera Sylvaina Chomet. Z takim oto repertuarem otrzymałem krótką niestety ścieżkę dźwiękową, z której jestem jednak w pełni zadowolony. Płytę otwierają odgłosy portu w Belleville. Zaraz po nich z wolna docierają do nas dźwięki melodii wygrywanej łyżką na szprychach koła rowerowego. Po chwili wchodzą trzy głosy starszych już pań z zespołu "Les Triplettes de Belleville", śpiewających główną piosenkę filmu "Belleville Rendez-Vous". Jest to temat przewodni ścieżki przewijający się w kolejnych utworach ("Belleville Rendez-Vous" trzykrotnie oraz "Cabaret D'Ouverture"). To właśnie ta piosenka otrzymała nominację do Oscara w 2003 roku i została zaprezentowana podczas ceremonii rozdania nagród. Powyższe nagranie zawiera kilka jej wersji. Oryginalnie skomponowana przez Benoit Charest została zinterpretowana w utworach drugim i dziewiętnastym przez grupę "-M-", w dziewiątym przez Beatrice Bonifassi, a w czwartym przez panie Bonifassi, Boudrait i Gauthier. Czwarty utwór jest jednocześnie moim ulubionym na płycie. Znakomicie wypada zwłaszcza w filmie (początkowa scena koncertu w Belleville lat trzydziestych). Następny utwór, "Tour de France" to komentarz radiowy wyścigów kolarskich z bazarową muzyką w tle. "Attila Marcel" jak już wcześniej wspomniałem jest utworem skomponowanym przez reżysera filmu. Jest to typowa francuska piosenka stylem nawiązująca do twórczości Edith Piaf. Tematy francuskiej mafii obecne w utworach "Theme De La French Mafia", "Retour De La French Mafia" oraz utwory "Filature" i "Poursuite" to ukłon kompozytora w stronę dobrych kryminałów lat '70. Słychać to zwłaszcza w dwóch ostatnich utworach. "Poursuite", czyli pościg to dynamiczny, sugerujący gonitwę samochodów kawałek, co oczywiście zgadza się ze sceną filmową. Ów pościg kończą pierwsze nuty "Marsylianki", niejako zwycięstwa filmowych postaci Madame Souza i jej wnuka nad ich prześladowcami. Spośród innych fragmentów warto wymienić "Bach A La Jazz", "Cabaret Aspirateur", "Barbier Cieco, Cieco" oraz "Pa Pa Pa Palavas". Pierwszy z nich to dość luźne nawiązanie jazzowe w stylu Herbiego Hancocka do utoworu J.S. Bacha. Kolejny to chyba najbardziej oryginalny utwór ścieżki, zagrany w składzie: gazeta, lodówka, odkurzacz i tumba. Nie jest to jednak oryginalny zapis tych instrumentów. Kompozytor owo brzmienie uzyskał miksując odgłosy tych przedmiotów komputerowo. Piosenka "Cieco, Cieco" z fryzjerem w tytule to oczywiście nic innego jak uśmiech Charest'a w stronę "Il Barbiere di Seviglia" Rossiniego, czyli "Cyrulika Sewilskiego". Istny galop słów przy pędzącej muzyce w arii cyrulika włoskiego mistrza ma ten schemat u Charest'a. Następna piosenka "Pa Pa Pa Palavas" jest chyba francuską parodią szlagierów Elvisa Presleya. Na koniec dodam jeszcze, że dla posiadaczy oryginalnej kopii przygotowano sympatyczną niespodziankę na płycie. Reżyser "Les Triplletes..." chyba lepiej wybrać nie mógł angażując do napisania muzyki kompozytora jazzowego Benoit Charest. Nowatorstwo i oryginalność tej muzyki dostrzegła też Akademia Filmowa nominując "Belleville Rendez-Vous" do najlepszej piosenki filmowej 2003 roku. Oryginalność obrazu nie pozwala przypuszczać, iż z muzyką będzie inaczej. W końcu formą przekazu filmu Sylvaina Chomet jest obraz i muzyka. Dialogi są tutaj na tyle skąpe, że w zasadzie nie odgrywają w nim większej roli. W "Les Triplettes..." można zobaczyć i usłyszeć szereg metafor. Kiedy Chomet pokazuje koncert lat '30 w formie kreski wczesnego Disney'a, Charest tworzy muzykę odpowiednią dla tamtych czasów, czyli swing a'la Django Reinhardt, wplatając też komiczne elementy np. astairowskiego stepowania. Jazz zresztą przewija się niemal we wszystkich utworach ścieżki. Kompozytor wykorzystał też kilka oryginalnych fragmentów np. "Cabaret Aspirateur", "Tour De France", "Barbier Cieco Cieco", czy "Pa Pa Pa Palavas". Co prawda kontrastują one nieco z resztą utworów na płycie, ale nie na tyle, by burzyć jej ogólną atmosferę. Zresztą cała ścieżka jest dosyć zróżnicowana i nie da się ukryć, że Benoit Charest ma głowę pełną zwariowanych pomysłów. Całość płyty oceniam wysoko za to, że czuje się w niej powiew nowatorstwa. Nie jest to jedna z wielu ścieżek z jednym tematem głównym mielonym na 1000 sposobów, a dobrze zgrany i jednocześnie zróżnicowany układ muzyczny. Okładka przy spisie utworów pochodzi z francuskiego wydania ścieżki dźwiękowej, ta poniżej - z wydania amerykańskiego.
|
![]() |
|
![]() |