
TWISTER - SCORE
MUZYKA: Mark Mancina ROK PRODUKCJI: 1996 WYTWÓRNIA: Atlantic CZAS TRWANIA: 51:03 min.
Film ten wiele osób uważa za zwykłego przeciętniaka, a wręcz produkt nieudany. Ja nie ukrywam, że jest to dla mnie film dobry, momentami nawet bardzo - a złożyło się na to kilka czynników. Jednym z nich jest fakt, że film jest bardzo widowiskowy, a efekty specjalne stoją na bardzo wysokim poziomie. Do stworzenia oprawy muzycznej wynajęty został Mark Mancina - kompozytor bardzo dobry, solidny, z ciekawą twórczością. Od razu na wstępie powiem, że to był dobry wybór. Najlepsze ścieżki dźwiękowe jego autorstwa (które miałem okazję usłyszeć oczywiście) to bez wątpienia "Con Air" (nagrany razem z Trevorem Rabinem), oraz "Speed", a teraz dołącza także muzyka z "Twistera". Świetnie nagrana, wciągająca partytura, podczas której będziemy mieli okazję usłyszeć wspaniały koncert muzyki orkiestralnej, dość zróżnicowanej i co najważniejsze - ciekawej i zapadającej w pamięć. To, co chyba najbardziej zwraca naszą uwagę podczas słuchania owej ścieżki to przede wszystkim częsta zmiana klimatu. Sam motyw przewodni - bardzo charakterystyczny, optymistyczny i wręcz wesoły w brzmieniu - usłyszymy tu dość często, jak to w przypadku dobrego soundtracku - w różnych odmianach. Aby się z nim dobrze zapoznać - wystarczy posłuchać utworu otwierającego całą płytę ("Wheatfield"). I ten wesoły nastrój nagle załamuje się i przechodzi w złowrogą, tajemniczą kompozycję - wtedy właśnie na ekranie kinowym pojawiało się niebezpieczeństwo, czyli tornado. Złowrogiej kompozycji towarzyszą świetne, męskie, dostojne chóry, które wspaniale potęgują nadchodzący dramat (pod tym względem na płycie rządzi utwór nr 5, czyli "Drive In"). Potem znowu pojawia się bardziej optymistyczny motyw, czyli po prostu zażegnanie owego niebezpieczeństwa. Taki jest właśnie schemat - zabieg opisany powyżej można usłyszeć na soundtracku kilka razy. Jeśli chodzi o podobieństwa - nie da się zauważyć podobnych fragmentów czy motywów do wcześniejszego dzieła Manciny - partytury do "Speed" (szczególnie w utworach "Downdraft" czy "Sculptures"). W niektórych fragmentach można usłyszeć także umiejętnie wplecioną gitarę elektryczną (najlepiej wyszło to w utworze "Going Green"). Ciekawy jest natomiast kawałek przedostatni - "William Tell Overture / Oklahoma Medley" - czyli przyśpieszona, bardziej dynamiczna wersja świetnego motywu, którego melodię chyba każdy zna lub przynajmniej słyszał. W motywie tym możemy także usłyszeć wokal ekipy do badań tornada :) Jedyna rzecz, która średnio podobała mi się na całej płycie to ostatni kawałek ("End Title / Respect The Wind" - autorstwa Edwarda i Alexa Van Halen) - tzn. ściślej mówiąc nie przypadła mi do gustu jego druga część. Melodia i kompozycja są jak najbardziej ok, ale utwór ten ciągnie się w nieskończoność, jakby nie miał ochoty się skończyć - co po pewnym czasie staje się dość nużące... Została już tylko ocena. W nowej skali trzy gwiazdki oznaczają dobry, solidny soundtrack, który powinien się spodobać i bez obaw można go polecić innym. Cztery gwiazdki to już wyższa szkoła jazdy - na taką ocenę ścieżka dźwiękowa naprawdę musi sobie zasłużyć. Czy "Twister" zasłużył? Spójrzcie na końcową notę poniżej i sami wyciągnijcie wnioski. Dodam jeszcze tylko, że to bardzo mocne cztery gwiazdki. |
![]() |
|
![]() |