
UNDERWORLD
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 2003 WYTWÓRNIA: Lakeshore Records CZAS TRWANIA: 66:58 min.
Kobiecy "Blade" czyli Kate Beckinsale jako Selene. Film już swoje w USA zarobił - i to całkiem sporo. Przez niektórych obraz uważany jest za kalkę "Blade'a", przez innych - film z Wesleyem Snipesem przewyższający. Wszak tematyka podobna, lecz w przypadku "Underworld" nieco bardziej rozwinięta. Bowiem mamy do czynienia z kolejnym, dość ciekawym cross-overem - wampiry kontra wilkołaki, czyli tocząca się od wieków wojna między tymi dwoma jakże ciekawymi rasami. Muzyką do obrazu Lena Wisemana zajął się mało znany kompozytor Paul Haslinger, aczkolwiek niektórzy z pewnością kojarzą go jako jednego z byłych członków grupy Tangerine Dream. Recenzja score'a jego autorstwa jest już do przeczytania na stronie. Przynam się szczerze, że albumu tego słuchałem już kilkakrotnie. Za pierwszym, drugim czy trzecim razem nie przemawiał do mnie zupełnie, uznałem go poprędce za kolejną średnią, bezpłciową i niczym nie wyróżniającą się składankę filmową. Moje zdanie zmieniło się ostatnio - po powtórnym przesłuchaniu całość, o dziwo, brzmiała znacznie lepiej. Nie wiem, czy wcześniej miałem akurat zły dzień czy może brak ochoty na tego typu piosenki filmowe. Tak czy owak na płycie znajdziemy przekrój przez sporo dość zróżnicowanych piosenek. Od brzmień metalowych (dość ostre), poprzez rockowe, elektroniczne, aż do spokojniejszych, wręcz usypiających. Warto w tym miejscu wspomnieć, że piosenki "REV 22:20" i "Bring Me The Disco King" wykonuje Maynard James Keenan znany dobrze z grupy Tool. Poza tym na płycie są aż dwie piosenki A Perfect Circle i aż 4 krótkie, instrumentalne utwory (+ jeden mix) Renholdera (oryginalne wersje tych kawałków znajdują się na scorze). W sumie po raz kolejny można narzekać na brak bardziej wyrazistych piosenek - takich, które utkwią w pamięci na dłużej niż np. jeden dzień. Zauważyłem, że zdarza się to coraz większej ilości nowych składanek filmowych - w przypadku tych starszych sprawa jest zupełnie inna. Takim przykładem jest właśnie składanka z "Underworld" - niby piosenki są ok, słucha się przyjemnie, co kilka kolejnych tracków trafia się jakaś lepsza, mała "perełka" - ale to w zupełności nie wystarcza aby uznać taką płytę za co najmniej bardzo dobrą. Nie powiem, soundtrack z "Underworld" podoba mi się, całkiem przyjemnie mi się go słucha w wolnych chwilach (płyta sobie leci swobodnie od początku do końca), ale po kilkukrotnym jej przesłuchaniu żadna piosenka nie utkwiła mi specjalnie w pamięci. W sumie to chyba żadnej nie potrafiłbym nawet zanucić... Jednak na szczęście nie to jest głównym wyznacznikiem końcowej oceny. Tym wyznacznikiem jest fakt, że składanka jest to dobra - bo piosenki są po prostu dobre. Dlatego stawiam solidne 3 gwiazdki. Ścieżki dźwiękowej z "Underworld" słuchałem w tym samym czasie co albumu z "Freddy vs. Jason". Miejscami płyty są trochę podobne, ale mi osobiście ciut bardziej podobała się ta druga. A teraz zapraszam do recenzji muzyki drugiej płyty, spod ręki Paula Haslingera... |
![]() |
|
![]() |