UNDERWORLD - SCORE

MUZYKA: Paul Haslinger
ROK PRODUKCJI: 2003
WYTWÓRNIA: Edel
CZAS TRWANIA: 52:15 min.


01. INTRODUCTION
02. THE END OF AN ERA - OPENING
03. DEATHDEALERS DEPLOY
04. DARKNESS DEEP WITHIN
05. TRANSFORMATION
06. "RED TAPE" (Agent Provocateur)
07. SUSPENDED MEMORIES
08. THE CRYPT
09. BLOODLINES
10. METAMORPHOSIS
11. THE END OF AN ERA - REPRISE
12. ANGER AND RETRIBUTION
13. CORVINUS
14. SUBTERRANIA
15. FIRE FALLING FROM THE SKY
16. MISERERE
17. THE LAST STAND
18. ETERNITY AND A DAY
19. KEEP WATCH OVER THE NIGHT (BONUS TRACK)



Do filmu Lena Wisemana nie mogło zabraknąć wydania score'a z muzyką Paula Haslingera. Wprawdzie album wytwórni Lakeshore zawierał króciutką zapowiedź tej muzyki w postaci czterech mixów Renhlodera, ale praktycznie cała płyta zawierała muzykę tylko i wyłącznie inspirowaną. Natomiast płyta wytwórni Edel to już dokładnie to, co słychać w filmie - jednak jest to ten typ soundtracku, gdzie całość została nieco inaczej nagrana i odpowiednio przygotowana do odsłuchu - ścieżki zatem niekoniecznie ułożone są chronologicznie, a często zdarza się, że jeden kawałek płynnie przechodzi w drugi. Jest to muzyka ciężka. Nawet bardzo ciężka. Aby w pełni docenić jej oryginalność na pewno nie wystarczy jednokrotne przesłuchanie. Całość to głównie tzw. underscore (co do tytułu "Underworld" nawet pasuje ;), choć nie zabrakło kilku powtarzających się, dość wyrazistych motywów. Sposób kompozycji - głównie elektronika. Syntezatory, głęboki bas, potężna perkusja, gitara elektryczna, kilka elementów orkiestralnych, metaliczne dźwięki, trochę niesprecyzowanych, świetnych odgłosów, od czasu do czasu jakieś szepty w tle... Miejscami jest głośno i bardzo chaotycznie, miejscami bardzo niepokojąco. Sporej części tej muzyki nie powstydziłby się żaden film grozy ("Underworlda" absolutnie nie zaliczyłbym do gatunku horroru, a raczej do czegoś pośredniego, określanego jako "horror akcji"). Za oprawę muzyczną odpowiedzialny jest Paul Haslinger - fanom muzyki filmowej z pewnością to nazwisko nic nie mówi, za to fanom Tangerine Dream na pewno wiele. Były członek tej grupy przeniósł swoje doświadczenia z elektroniczną muzyką do opisywanej kompozycji, i trzeba przyznać, że wyszło mu to co najmniej bardzo dobrze.

Już dwa pierwsze utwory na ścieżce - "Introduction" i "The End Of An Era - Opening" - są bardzo dobrym wprowadzeniem do całości - są to fragmenty mroczne, ciężkie i bardzo posępne. Zresztą te trzy przymiotniki całkiem nieźle oddają nie tylko klimat całej warstwy muzycznej, ale i klimat całego filmu. Nawiasem mówiąc trochę niepotrzebnie podzielono na płycie kawałki nr 1 i 2 - oba mogłyby spokojnie stanowić jeden utwór. Do tej kategorii niepokojącego grania z pewnością trzeba zaliczyć "Darkness Deep Within", "Transformation", "Bloodlines", Corvinus", "Subterrania" i "Miserere" (genialny chór w końcówce!). W dodatku utwór "Transformation" płynnie przechodzi w kolejny po nim kawałek, piosenkę "Red Tape" (Agent Provocateur), której - co ciekawe - w filmie nie uświadczymy. Stanowi ona tutaj bonus i służy jako ciekawostka - "Red Tape" zostało bowiem użyte w trailerze filmu. Nota bene Ci, którzy oglądali "Szakala" (z Bruce'em Willisem i Richardem Gere'em) na pewno pamiętają ten jakże dobrze i sprawnie użyty podkład w jednej z tamtejszych akcji. Wracając do "Underworld" - zupełnie odmienną kategorią będą ilustracje najbardziej dynamicznych momentów filmu. "Metamorphosis", "Anger And Retribution" oraz "The Last Stand" osobiście nazywam kontrolowanym chaosem - znajduje się tutaj niesamowicie duża ilość nagromadzonych instrumentów i różnej maści dźwięków, które z pozoru brzmią niczym niekontrolowana sieczka muzyczna, jednak wystarczy dobrze się przyszłuchać, by złapać doskonały rytm, który - co najważniejsze - w połączeniu z obrazem i akcją sprawdza się wyśmienicie. We wszystkich trzech wymienionych tytułach przewija się jeden i ten sam motyw - można spokojnie nazwać go motywem Lykanów (wilkołaki) i ich przemian z postaci ludzkiej do zwierzęcej - zawsze, gdy dochodzi do transformacji, to na ekranie słychać ten właśnie charakterystyczny fragment - w filmie najwyraźniej podczas pierwszej strzelaniny w metrze, w domu Michaela oraz w końcówce, podczas pojedynku Raze'a (to ten wielki, czarnoskóry wilkołak z nieziemskim głosem ;) z Sorenem (wampir, który nieźle wywijał dwoma batami ;). Do tego pieszczącego uszy chaosu zaliczyć trzeba jeszcze "Fire Falling From The Sky" (końcowa akcja w podziemiach, gdy oddział wampirów wkracza do akcji) - ten i trzy poprzednio wymienione utwory to zdecydowanie najgłośniejsze, najcięższe i najbardziej przepełnione akcją utwory z całej ścieżki dźwiękowej. Przedostatnią kategorią będą kawałki najspokojniejsze, wręcz liryczne "przerywniki", w których głównie usłyszymy fortepian i delikatne smyczki wygrywające bardzo ładne melodie - będą to "Suspended Memories", "The End Of An Era - Reprise" (powtórka w innym klimacie), "Eternity And A Day" oraz "Keep Watch Over The Night" (ścieżka bonusowa). Na szczególną uwagę zasługują dwa ostatnie utwory będące zakończeniem całej płyty. W "Eternity And A Day" po 1. minucie pojawia się bardzo ładna melodia, która znajdzie swoje kilkukrotne rozwinięcie i wykorzystanie w drugiej części filmu, "Underworld: Evolution" (jednak tam muzyką zajął się już Marco Beltrami, który zresztą w swojej partyturze bardzo ładnie wykorzystał motywy stworzone przez Haslingera). W końcówce przedostatniego utworu można usłyszeć ostatnie słowa Selene w filmie ("And soon I will become the hunted"). Natomiast w bonusowym "Keep Watch Over The Night" raz jeszcze usłyszymy tę najładniejszą melodię, jednak w nieco innej aranżacji (a właściwie w otoczce innego podkładu). Są jeszcze dwa utwory pośrednie, które można by zaliczyć do co najmniej dwóch wymienionych powyżej kategorii. Mieliśmy już temat wilkołaków, więc nie mogło zabraknąć tematu wampirów - "Deathdealers Deploy" pojawia się w kilku charakterystycznych, kluczowych momentach, jak np. sceny poprzedzające akcję w metrze czy prezentacja przybyłej w pociągu Starszyzny, która za chwilę zostanie zaatakowana przez Lykanów. Natomiast drugi utwór to krótki i podniosły "The Crypt", okraszony dodatkowo chórkami.

Jest to dobra muzyka i bardzo dobra ilustracja filmu Wisemana, jednak sądzę, że skierowana tylko do określonej grupy odbiorców. Na pewno będą się nią rozkoszować fani muzyki elektronicznej, choć i miłośnicy czysto instrumentalnych, lirycznych kompozycji znajdą tutaj coś dla siebie. Jak już pisałem w pierwszym akapicie - aby docenić ten score, należy go przesłuchać przynajmniej kilka razy, chociaż mnie spodobał się już po pierwszym odsłuchu. Po prostu poniekąd gustuję w takim ciężkim, undergroundowym graniu, i lubię gdy jest głośno i dynamicznie, ale pod warunkiem, że jest to chaos kontrolowany. A taka jest właśnie muzyka z "Underworld". No i niezaprzeczalnym atutem jest tutaj perfekcyjne dopasowanie do techno-gotyckiego klimatu filmu i do poszczególnych akcji. I za to głównie stawiam mocne 4 gwiazdki.

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI