
UNDERWORLD - SCORE
MUZYKA: Paul Haslinger ROK PRODUKCJI: 2003 WYTWÓRNIA: Edel CZAS TRWANIA: 52:15 min.
Do filmu Lena Wisemana nie mogło zabraknąć wydania score'a z muzyką Paula Haslingera. Wprawdzie album wytwórni Lakeshore zawierał króciutką zapowiedź tej muzyki w postaci czterech mixów Renhlodera, ale praktycznie cała płyta zawierała muzykę tylko i wyłącznie inspirowaną. Natomiast płyta wytwórni Edel to już dokładnie to, co słychać w filmie - jednak jest to ten typ soundtracku, gdzie całość została nieco inaczej nagrana i odpowiednio przygotowana do odsłuchu - ścieżki zatem niekoniecznie ułożone są chronologicznie, a często zdarza się, że jeden kawałek płynnie przechodzi w drugi. Jest to muzyka ciężka. Nawet bardzo ciężka. Aby w pełni docenić jej oryginalność na pewno nie wystarczy jednokrotne przesłuchanie. Całość to głównie tzw. underscore (co do tytułu "Underworld" nawet pasuje ;), choć nie zabrakło kilku powtarzających się, dość wyrazistych motywów. Sposób kompozycji - głównie elektronika. Syntezatory, głęboki bas, potężna perkusja, gitara elektryczna, kilka elementów orkiestralnych, metaliczne dźwięki, trochę niesprecyzowanych, świetnych odgłosów, od czasu do czasu jakieś szepty w tle... Miejscami jest głośno i bardzo chaotycznie, miejscami bardzo niepokojąco. Sporej części tej muzyki nie powstydziłby się żaden film grozy ("Underworlda" absolutnie nie zaliczyłbym do gatunku horroru, a raczej do czegoś pośredniego, określanego jako "horror akcji"). Za oprawę muzyczną odpowiedzialny jest Paul Haslinger - fanom muzyki filmowej z pewnością to nazwisko nic nie mówi, za to fanom Tangerine Dream na pewno wiele. Były członek tej grupy przeniósł swoje doświadczenia z elektroniczną muzyką do opisywanej kompozycji, i trzeba przyznać, że wyszło mu to co najmniej bardzo dobrze. Już dwa pierwsze utwory na ścieżce - "Introduction" i "The End Of An Era - Opening" - są bardzo dobrym wprowadzeniem do całości - są to fragmenty mroczne, ciężkie i bardzo posępne. Zresztą te trzy przymiotniki całkiem nieźle oddają nie tylko klimat całej warstwy muzycznej, ale i klimat całego filmu. Nawiasem mówiąc trochę niepotrzebnie podzielono na płycie kawałki nr 1 i 2 - oba mogłyby spokojnie stanowić jeden utwór. Do tej kategorii niepokojącego grania z pewnością trzeba zaliczyć "Darkness Deep Within", "Transformation", "Bloodlines", Corvinus", "Subterrania" i "Miserere" (genialny chór w końcówce!). W dodatku utwór "Transformation" płynnie przechodzi w kolejny po nim kawałek, piosenkę "Red Tape" (Agent Provocateur), której - co ciekawe - w filmie nie uświadczymy. Stanowi ona tutaj bonus i służy jako ciekawostka - "Red Tape" zostało bowiem użyte w trailerze filmu. Nota bene Ci, którzy oglądali "Szakala" (z Bruce'em Willisem i Richardem Gere'em) na pewno pamiętają ten jakże dobrze i sprawnie użyty podkład w jednej z tamtejszych akcji. Wracając do "Underworld" - zupełnie odmienną kategorią będą ilustracje najbardziej dynamicznych momentów filmu. "Metamorphosis", "Anger And Retribution" oraz "The Last Stand" osobiście nazywam kontrolowanym chaosem - znajduje się tutaj niesamowicie duża ilość nagromadzonych instrumentów i różnej maści dźwięków, które z pozoru brzmią niczym niekontrolowana sieczka muzyczna, jednak wystarczy dobrze się przyszłuchać, by złapać doskonały rytm, który - co najważniejsze - w połączeniu z obrazem i akcją sprawdza się wyśmienicie. We wszystkich trzech wymienionych tytułach przewija się jeden i ten sam motyw - można spokojnie nazwać go motywem Lykanów (wilkołaki) i ich przemian z postaci ludzkiej do zwierzęcej - zawsze, gdy dochodzi do transformacji, to na ekranie słychać ten właśnie charakterystyczny fragment - w filmie najwyraźniej podczas pierwszej strzelaniny w metrze, w domu Michaela oraz w końcówce, podczas pojedynku Raze'a (to ten wielki, czarnoskóry wilkołak z nieziemskim głosem ;) z Sorenem (wampir, który nieźle wywijał dwoma batami ;). Do tego pieszczącego uszy chaosu zaliczyć trzeba jeszcze "Fire Falling From The Sky" (końcowa akcja w podziemiach, gdy oddział wampirów wkracza do akcji) - ten i trzy poprzednio wymienione utwory to zdecydowanie najgłośniejsze, najcięższe i najbardziej przepełnione akcją utwory z całej ścieżki dźwiękowej. Przedostatnią kategorią będą kawałki najspokojniejsze, wręcz liryczne "przerywniki", w których głównie usłyszymy fortepian i delikatne smyczki wygrywające bardzo ładne melodie - będą to "Suspended Memories", "The End Of An Era - Reprise" (powtórka w innym klimacie), "Eternity And A Day" oraz "Keep Watch Over The Night" (ścieżka bonusowa). Na szczególną uwagę zasługują dwa ostatnie utwory będące zakończeniem całej płyty. W "Eternity And A Day" po 1. minucie pojawia się bardzo ładna melodia, która znajdzie swoje kilkukrotne rozwinięcie i wykorzystanie w drugiej części filmu, "Underworld: Evolution" (jednak tam muzyką zajął się już Marco Beltrami, który zresztą w swojej partyturze bardzo ładnie wykorzystał motywy stworzone przez Haslingera). W końcówce przedostatniego utworu można usłyszeć ostatnie słowa Selene w filmie ("And soon I will become the hunted"). Natomiast w bonusowym "Keep Watch Over The Night" raz jeszcze usłyszymy tę najładniejszą melodię, jednak w nieco innej aranżacji (a właściwie w otoczce innego podkładu). Są jeszcze dwa utwory pośrednie, które można by zaliczyć do co najmniej dwóch wymienionych powyżej kategorii. Mieliśmy już temat wilkołaków, więc nie mogło zabraknąć tematu wampirów - "Deathdealers Deploy" pojawia się w kilku charakterystycznych, kluczowych momentach, jak np. sceny poprzedzające akcję w metrze czy prezentacja przybyłej w pociągu Starszyzny, która za chwilę zostanie zaatakowana przez Lykanów. Natomiast drugi utwór to krótki i podniosły "The Crypt", okraszony dodatkowo chórkami. Jest to dobra muzyka i bardzo dobra ilustracja filmu Wisemana, jednak sądzę, że skierowana tylko do określonej grupy odbiorców. Na pewno będą się nią rozkoszować fani muzyki elektronicznej, choć i miłośnicy czysto instrumentalnych, lirycznych kompozycji znajdą tutaj coś dla siebie. Jak już pisałem w pierwszym akapicie - aby docenić ten score, należy go przesłuchać przynajmniej kilka razy, chociaż mnie spodobał się już po pierwszym odsłuchu. Po prostu poniekąd gustuję w takim ciężkim, undergroundowym graniu, i lubię gdy jest głośno i dynamicznie, ale pod warunkiem, że jest to chaos kontrolowany. A taka jest właśnie muzyka z "Underworld". No i niezaprzeczalnym atutem jest tutaj perfekcyjne dopasowanie do techno-gotyckiego klimatu filmu i do poszczególnych akcji. I za to głównie stawiam mocne 4 gwiazdki. |
![]() |
|
![]() |