VERONICA GUERIN

MUZYKA: Harry Gregson-Williams
ROK PRODUKCJI: 2003
WYTWÓRNIA: Hollywood Records
CZAS TRWANIA: 41:05 min.


01. ONE MORE DAY - Sinead O'Connor
02. DUBLIN 1996
03. DRIVING
04. PREPARATIONS
05. THE KILLING
06. RESEARCH
07. TRAYNOR LIES
08. THE BEATING
09. CONVERSATIONS
10. FIRST WARNING
11. BAD NEWS - Brian O'Donnell
12. SECOND WARNING
13. DECEIT
14. NEVER SHOW YOUR FEAR
15. THE FUNERAL - Sinead O'Connor



Nie będę ukrywał, że czekałem na ten krążek z utęsknieniem. Nie mogąc dostać w Polsce, w końcu kupiłem go w Londynie. A dlaczego tak niecierpliwie na niego czekałem? Otóż, rok temu będąc na dłuższej eskapadzie w Irlandii, wybrałem się do kina na film pod tym samym tytułem. Historię opowiedzianą w nim zdążyłem już kilka razy usłyszeć wcześniej z ust paru Irlandczyków. Wydała mi się na tyle interesująca, że pokonałem odległość 100 km opuszczając moje siedlisko pośród pagórów zielonych i obejrzałem ją z zapartym tchem. Moja podróż nie poszła na marne. Bardzo dramatyczny był to obraz, a sporą dawkę tragizmu zawdzięczał on muzyce. Muzyce utrzymanej w duchu "zielonej wyspy".

Cała ścieżka dźwiękowa pozbawiona jest dynamicznych utworów, co sugerować by mogła historia dziennikarki lat '90 żyjącej w pogoni za sensacją. Brak dynamizmu jest zastąpiony za to przejmującą ekspresją. Cała płyta jest utrzymana w podobnej konwencji. Sporo tu nawiązań do folkloru irlandzkiego. Usłyszeć też można nieco elektroniki. Jednak to w zasadzie nie podkład muzyczny skomponowany przez Harry'ego Gregson-Williamsa decyduje o nieprzeciętności tej płyty. Kompozytor napisał trzy piosenki, a raczej przez wzgląd na ich powagę, powinienem powiedzieć pieśni. Swą ekspresją przywodzą na myśl tragiczną historię Veroniki Guerin z 1996 roku. Doskonale sprawdzają się też w filmie. Pieśni, pierwszą "One More Day" i ostatnią "Funeral" śpiewa Sinead O'Connor. Obie są niemalże identyczne, do tej samej melodii tematu głównego i z tymi samymi słowami. Obie również po części są odśpiewane w językach angielskim i gaelic. Głos Sinead O'Connor i charakterystyczna melodia przypominają mi nieco "May It Be" Enyi. Ale może to tylko takie widzi mi się. Szkoda, że kompozytor nie zdecydował się na stworzenie nowej pieśni w miejsce tej z "Funeral", albo przynajmniej że jej bardziej nie urozmaicił. No, ale pewnie było to zamierzenie celowe, jako że film zatacza pętlę. Gregson-Williams wyrównuje jednak rachunki aranżacją trzeciej kompozycji, "Bad News". Oryginalna melodia i słowa pochodzą z ludowej pieśni "Fields of Athenry". Kompozytor jedynie ją zorkiestrował, no i zaangażował do jej odśpiewania małego chłopca Briana O'Donnela. Interesująca to dość historia, w jaki sposób ten tytuł znalazł się na płycie. Otóż jeżdżąc po Dublinie, Gregson-Williams usłyszał głos dziesięcioletniego chłopczyka zarabiającego na ulicy śpiewaniem ludowych piosenek. Kompozytorowi tak spodobał się głos chłopca, że następnego dnia odnalazł go (w tym samym miejscu) i nagrał z nim kilka piosenek. Spośród nich wybrał najodpowiedniejszą, "Fields of Athenry". "Bad News" jest najbardziej przejmującym utworem na płycie. Jeszcze większego znaczenia nabiera w samym filmie. Emanuje z niego zarówno smutek, jak i chęć walki oraz nadzieja. Nadzieja, że ostateczne poświęcenie zmieni bieg wydarzeń na lepsze i że pomimo przegranej bitwy, wojna zostanie wygrana.

Jak już wspomniałem, cała płyta jest utrzymana w dość osobliwym stylu. Przyciężkawa atmosfera mrocznych i deszczowych ulic Dublina przedstawiona jest głównie przy pomocy elektroniki ("Dublin 1996", "Preparations"). Nieco lżejsze i jaśniejsze na tym tle wydają się fragmenty z życia Veroniki ("Driving", "Research"). Usłyszeć w nich można sporo irlandzkich instrumentów ludowych, np. skrzypce, czy fujarkę. W "Bad News" pojawiają się też dudy irlandzkie. Należy pamiętać, iż pomimo osadzenia historii w Dublinie, a więc najmniej irlandzkim mieście, duch wyspy i jej folklor są obecne na płycie. W końcu muzyka to sprawa narodowa Irlandczyków, bo tylko ten kraj obrał za swoje godło muzyczny instrument (harfę). Co jakiś czas na płycie usłyszeć można temat główny ścieżki. Na szczęście nie jest on tutaj rabunkowo eksploatowany, a za to gładko i delikatnie wpisuje się w inne utwory. Przed wystawieniem najwyższej oceny płycie bronią mnie tylko dwie rzeczy. Po pierwsze, niestety ale gros utworów pozostaje tylko dobrym podkładem muzycznym i brakuje im swego rodzaju niezależności. Po drugie wielka szkoda, że kompozytor nie pokusił się na stworzenie oryginalnej melodii do "Funeral", a jedynie powtórzył ten sam schemat z "One More Day". Poza tymi, innych zastrzeżeń co do tej płyty nie mam i chyba puszczę ją sobie teraz ponownie, tak na dobranoc...

Ocena:
Autor recenzji: Tomasz Jamry - DZIADEK
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI