VILLAGE OF THE DAMNED

MUZYKA: John Carpenter
ROK PRODUKCJI: 1995
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 33:23 min.


01. MARCH OF THE CHILDREN
02. CHILDREN'S CAROL
03. ANGEL OF DEATH
04. DAYBREAK
05. THE FAIR
06. THE CHILDREN'S THEME
07. BEN'S DEATH
08. THE FUNERAL
09. MIDWICH SHUFFLE
10. BAPTISM
11. BURNING DESIRE
12. WELCOME HOME, BEN
13. THE BRICK WALL



Film Johna Carpenter'a "Village of the Damned" to adaptacja powieści John'a Wyndham'a i remake obrazu z 1960 roku w reżyserii Wolf'a Rilla. Trudno porównywać oba filmy, można natomiast zestawić obok siebie muzykę Rona Goodwin'a i Johna Carpenter'a, ponieważ ich zadanie pozostaje niezmiennie takie samo. Nie podejmę się jednak tego zadania, gdyż niestety jak do tej pory nie miałem okazji zapoznać się z muzyką pana Goodwin'a. Pozostaje więc skupić się jedynie na ilustracji Johna Carpenter'a. Zanim powstała właściwa muzyka do "Village of the Damned" J. Carpenter otrzymał kasetę zawierającą próbę nagrania na gitarę elektryczną i akustyczną, która mogłaby stanowić podstawę przyszłej kompozycji. Jej autorem był Dave Davies - założyciel i gitarzysta brytyjskiej grupy "Kinks". Szkic roboczy został przyjęty przez Johan Carpenter'a, który zdecydował się na jego połączenie z elektronicznym brzmieniem syntezatora. Nim do tego doszło najpierw została zarejestrowana linia melodyczna w wykonaniu 7-osobowej, kameralnej orkiestry pod przewodnictwem Paula Mirkovich'a. Następnym etapem była już właściwa aranżacja w Cheerokee Studio, nad którą czuwał Robb Bruce, odpowiedzialny za właściwe ukształtowanie warstwy muzycznej. W wyniku tych wszystkich czynności powstała chyba najbardziej dramatyczna kompozycja w dorobku Johna Carpenter'a. Nie oznacza to oczywiście, że muzyka pozbawiona jest typowych cech dla tego typu ilustracji. Wręcz przeciwnie - bardzo dobrze ilustruje horror, jednoczy następstwa i potęguje niepewność. Jednak przedsięwzięcie Johna Carpenter'a ma jeden minus. Jeśli ktoś oglądał film łatwo zauważy, że ten podkład melodyczny znakomicie ilustruje przede wszystkim wszelkie "wzrokowe" sceny. Z pozostałą częścią filmu radzi sobie raz lepiej, raz gorzej. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ta muzyka została napisaniu wyłącznie z myślą o filmie, bez względu na to czy później zaistnieje jako samodzielna kompozycja czy też nie. Takie założenie partytura Johna Carpenter'a spełnia bez zarzutu. Gorzej wypada, gdy nie towarzyszy filmowi. Tyle jeśli chodzi o ogólna ocenę muzyki do "Village of the Damned". Natomiast zwracając uwagę na szczegóły, czyli wszelkie niuanse związane z konstrukcją partytury, to na tym obszarze kompozycja pana Carpenter'a nosi wszelkie znamiona dobrej ilustracji przeznaczonej dla filmu grozy. Linia melodyczna pełna jest klimatycznych dźwięków, której głównym elementem składowym jest oczywiście syntezator, nieodłącznie towarzyszący twórczości tego kompozytora oraz charakterystyczne brzmienie gitary basowej.

Ścieżka dźwiękowa do filmu "Village of the Damned" to ciekawa kompilacja syntezowanych dźwięków i brzmienia klasycznej orkiestry. Bardzo dobrze sprawdza się jako tło dla obrazowych wydarzeń, a w szczególności dla wszelkich wizualnych aspektów z tym związanych, skutecznie manipulując nastrojem widza. Niestety poza kadrem wypada trochę gorzej, choć w dalszym ciągu zapewnia ponad 30 minut dobrej muzyki przeznaczonej dla horroru, w zupełnie przyzwoitym wydaniu. Chociaż John Carpenter ponownie wykorzystuje jedne i te same schematy brzmieniowe, całość brzmi lepiej niż większość jego wcześniejszych kompozycji oraz dobrze radzi sobie jako ilustracja historii małego miasteczka najechanego przez dzieci obdarzone niezwykłymi mocami, całkowicie pozbawione ludzkich cech...

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI