
WHERE EAGLES DARE / OPERATION CROSSBOW
MUZYKA: Ron Goodwin ROK PRODUKCJI: 1968 / 1990 / 2001 / 2004 WYTWÓRNIA: MCA Records / EMI Records / Chapter III / Film Score Monthly CZAS TRWANIA: CD 1 - 73:59, CD 2 - 78:26
Widzę, że wszyscy stawili się o czasie, a więc możemy zaczynać. Zapewne zastanawiacie się, jaki jest cel tego spotkania. Otóż 3 dni temu nasi agenci odkryli, iż na terenie Polski ukrywa się zaginione płyty Rona Goodwina. Waszym zadaniem będzie je przechwycić i przesłuchać, zanim zrobią to Niemcy. Nie wiemy dokładnie ile jest tych płyt, ani jaka może być ich cena, ale koniecznie musicie je zdobyć. Bowiem muzyka na nich zawarta znacząco wpłynęła na muzykę filmową i życie niejednego jej fana. Oto materiały dotyczące wydania ścieżki. Pierwszą płytę - rzecz jasna winylową - wypuściła wytwórnia MGM Records w roku 1968 - zawierała ona 9 ścieżek. Wersja francuska miała tą samą zawartość, ale inną okładkę. Następnie w roku 1990 EMI Records wydało kompilację 8 ścieżek, razem z muzyką z "633 Squadron" - innego filmu Goodwina. Potem w 2001 roku wytwórnia Chapter III (należąca do Turner Records) wypuściła krążek z 11 ścieżkami. W końcu rok 2004 przyniósł 2 wydania od Film Score Monthly, oba w limitowanej serii 3000 egzemplarzy - pierwsze zawiera 9 ścieżek i stanowi kompilację z muzyką z "The Shoes of the Fisherman" Alexa Northa i "Ice Station Zebra" Michela Legranda (wszystkie okładki widoczne są poniżej, w kolejności podania). Drugim jest przedmiot waszych poszukiwań, czyli potężna, dwudyskowa kompilacja z "Operation Crossbow" - innym wojennym filmem z 1965, w którym zagrali George Peppard i Sophia Loren. Dziś zapomniana zupełnie produkcja, z pewnością niemogąca równać się z fenomenem "Where Eagles Dare", który to tytuł szczególnie nas interesuje. Zrozumiecie dlaczego, gdy już dopadniecie płytkę - chodzi głównie o ten niesamowity, wbijający się w pamięć temat przewodni, który stał się równie znany, jak sam film. Jego niesamowitość tkwi w sile i prostocie - ot, trzy sekcje orkiestry (wojskowe werble, tuby i wiolonczele) wykonują jednolity, stale zapętlający się aż do osiągnięcia apogeum, temat. Każdy, kto chociaż raz widział napisy początkowe filmu, z pewnością go pamięta - swoją strukturą nie tylko przywołuje na myśl wojsko i II Wojnę Światową, ale też i przede wszystkim przypomina odgłos serii z karabinu maszynowego. W każdym bądź razie to on stanowi filar kompozycji - nie raz powracając w niezmienionej praktycznie formie - i to głównie dla niego musicie tą płytę odszukać i przesłuchać. Jego ogrom po prostu powala - tym bardziej w nowej, świetnie odrestaurowanej wersji FSM. Cała reszta płyty - jak się przekonacie - zmyślnie wywodzi się właśnie od niego, ale przeważa w niej narastający bezustannie suspens i dramaturgia (kapitalny pod tym względem choćby utwór nr 3) - często używane smyczki, które pojawiają się już w "Before Jump / Death of Harrod", wraz z innymi instrumentami nadają partyturze koniecznej tajemniczości i aury wszechobecnego zagrożenia. Ponadto muzyka Goodwina bardzo mocno przypomina chwilami - choć oczywiście nie ma tu mowy o jakiejkolwiek elektronice - wczesny ambient, co udowadniają przede wszystkim długie motywy opisujące akcję na słynnej kolejce górskiej ("Ascent on the Cable Car" i "Descent and Fight on the Cable Car" oraz po części "Journey Through the Castle, Part 2"). A skoro wspomniałem o różnych stylach muzycznych, to końcówka drugiej płyty zawiera fragmenty alternatywne i muzykę z epoki, jaką usłyszeć można w filmie (sceny w karczmie i na zamku). Dodatek to zupełnie zbędny i nie stanowi dla was priorytetu - szczególnie niemal nieróżniące się od siebie wersje muzyki dotyczące wspomnianej kolejki - ale jeśli kogoś interesuje, to na ochotnika może posłuchać fragmentów polki, fokstrota czy walca. Choć i te niepotrzebnie zostały zdublowane... Cała reszta to już czystej krwi ilustracja w starym, dobrym stylu - jest więc głośno, pompatycznie i z obowiązkowymi fanfarami. Wszystko to niestety dość monotonne i męczące już w połowie, gdyż w kółko słyszymy te same dźwięki. I choć poszczególne fragmenty robią wrażenie, a całej ścieżce nie można odmówić wielkości, to jednak efektem końcowym może być zmęczenie i lekki zawód. To trudna misja, dlatego macie czas na przygotowania - najedzcie się, wypocznijcie i przede wszystkim przygotujcie się psychicznie. Zalecam też zapoznanie się z kultowym już filmem Briana G. Huttona, co może znacznie pomóc przy przeprawie przez kolejne ściany dźwięku. Druga płytka nie stanowi większego zagrożenia, ale tak i chcemy byście ją przesłuchali. Partytura do "Operation Crossbow" nie jest wprawdzie żadną konkurencją dla Orłów, ale bardzo ładnie się z nią komponuje. Nie jest tak mocna, ani tak poważna, jak jej poprzedniczka, ale to solidny kawałek muzyki filmowej, oferującej ciekawe tematy, z "Main Title" na czele. I choć proste instrumentarium oraz zastosowanie suspensu i narastającego napięcia są tu podobne do "Where Eagles Dare", to jednak muzyka ta pozwala niejako odpocząć po niej. Tutaj Goodwin wyraźniej postawił na emocje, wobec czego takie momenty, jak "Funeral / Spitfire / Photograph", "Confession / Execution" i "Farewell / Nora's Death" stanowią o sile całej kompozycji - słucha się ich z zaangażowaniem i przyjemnością. Całość jest też znacznie bardziej zróżnicowana względem pierwszej płytki, także łatwiej przez nią przebrnąć i nie sądzę, żeby stawiała wam opór. Już pierwszy odsłuch wystarczy, aby wyrobić sobie o niej stosowne zdanie. Warto powiedzieć, że to jak dotąd jedyne dostępne wydanie tej muzyki, którą odzyskano dzięki prywatnym taśmom kompozytora, gdyż oryginalne uległy zniszczeniu - cała płytka jest nagrana w stereo. Natomiast samo wydanie zostało dopieszczone do granic - poza pięknym zremasterowaniem i nagraniem wszelkiej istniejącej muzyki z obu filmów i naprawdę ładnym opakowaniem, dostajemy też obszerną książeczkę, w której szczegółowo opisane są poszczególne utwory, etapy powstawania filmów i muzyki oraz notka o Ronie Goodwinie. Dlatego też - mimo pewnej archaiczności i monotonności tematycznej - jest to ważna dla nas pozycja, którą koniecznie musicie zdobyć. Ekwipunek i zaopatrzenie zapewni wam gen. Łudzeń, do którego też proszę kierować wszelkie pytania i wątpliwości. Samolot startuje jutro o 04:00 - zsynchronizować zegarki i wyspać mi się! Nie chcę, aby ktoś zawiódł w najmniej oczekiwanym momencie! Przewidywalna godzina zrzutu ze względów ostrożności zostanie przekazana wam indywidualnie w stosownej chwili. Zarządzona zostaje również cisza radiowa, którą przerwać można tylko w skrajnych przypadkach! To wszystko panowie! Liczymy na powodzenie tej misji! Niech Bóg was prowadzi! Odmaszerować. Mjr Mefisto
![]()
![]()
|
![]() |
|
![]() |