
WHO FRAMED ROGER RABBIT
MUZYKA: Alan Silvestri ROK PRODUKCJI: 1988 WYTWÓRNIA: Touchstone Records CZAS TRWANIA: 45:13 min.
Hollywood, lata 40-te, a właściwie to ich koniec. Postacie z kreskówek egzystują na tej samej płaszczyźnie co zwykli ludzie. Gdy jeden z przedstawicieli homo sapiens zostaje zamordowany, podejrzenie pada na animowanego królika imieniem Roger. By wyjaśnić tajemnice morderstwa, w sprawę włącza się prywatny detektyw Eddie Valiant (Bob Hopkins). Ma on odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie: kto wrobił królika Rogera? Jest to najprostszy z możliwych opisów fabuły tego filmu. Warto jednak w tym miejscu przytoczyć pewną ciekawostkę związaną z produkcją. Podobno, tylko dzięki ewidentnemu wpływowi Stevena Spielberga, w filmie użyto postacie animowane należące do panteonu gwiazd gatunku. Mamy więc kaczora Daffy myszkę Mickey, królika Bugsa, kaczora Donalda, Tweedy i wiele innych. Wszystkie w wersjach z 1947 roku, czyli dokładnie z czasu, w którym rozgrywa się akcja filmu. Tweedy na przykład, została przedstawiona w pierwotnej wersji wykonanej przez Boba Clampetta a nie zdecydowanie bardziej znanej i późniejszej Friza Frelenga. Podobnie sprawa się ma z pozostałymi postaciami. Pomijając jednak dalsze wnikanie w szczegóły związane z filmem, pragnę zająć się kwestią partytury Alana Silvestrii, która stanowi jego oprawę muzyczną. Dostępnych jest co najmniej kilka wersji soundracku "Who framed Roger Rabbit". Chronologicznie rzecz biorąc, jako pierwsza światłu dziennemu ukazała się płyta wydana w 1988 roku przez firmę Buena Vista, z oznaczeniem CD 010. Płyta ta zawiera 6 utworów, lecz muzyka Pana Silvestrii stanowi tylko tło do wszechobecnych dialogów oraz efektów specjalnych z filmu. W tym samym roku, w sprzedaży pojawiła się wersja bogatsza oraz pozbawiona głosów i innych niepotrzebnych dźwięków. Wydanie CD-013, wyprodukowane przez Touchstone Records, zawiera 16 kompozycji i jest dłuższe od poprzednika o ponad 6 minut. Właśnie tę wersję mam przyjemność posiadać w swojej kolekcji i na niej się skupię. Zanim to jednak nastąpi, przyzwoitość wymaga ode mnie omówienia pozostałych dostępnych wersji tej ścieżki dźwiękowej. Zatem trzecim oficjalnym wydaniem, które pojawia się czasami na serwisach aukcyjnych, jest płyta wyprodukowana w 2002 roku przez firmę Walt Disney Records z oznaczeniem 60762-7. Znajdują się na niej te same utwory, co na płycie firmy Touchstone. Ostatnie i zarazem najbogatsze jest nieoficjalne wydanie grupy Quality Sound, oznaczone jako CD-005. Bootleg ten jest wersją dwupłytową i zawiera praktycznie całą muzykę z filmu. To by było na tyle, jeśli chodzi o dostępne na rynku płyty. Czas więc zająć się posiadanym przeze mnie wydaniem... Soundtrack rozpoczynają kompozycje "Maroon Logo" oraz "Maroon Cartoon", w stylu "myszki Mickey". Oznacza to, że w muzyce tej, tak jak w klasycznych filmach animowanych, odwzorowanie ma praktycznie każda scena z filmu. Jest to muzyka rodem z Cartoon Network. Kolejna pozycja "Valiant and Valiant" oraz znajdujący się na krążku pod numerem 12 utwór "Eddie's Theme" to kompozycje w klimacie jazzowym. W trakcie ich trwania słuchaczowi przed oczyma pojawią się ciemne, zadymione kluby jazzowe Nowego Orleanu. "The Weasels", "No Justice For Toons" oraz znacznie bardziej mroczny "Judge Doom" to już typowe brzmienia Alana Silvestrii. Można w nich wyczuć, iż partytura ta powstała z myślą o filmie animowanym - przynajmniej połowicznie. Utwór "Hungarian Rhapsody" to pełna ścieżka dźwiękowa sceny, w której kaczor Donald oraz Duffy wykonują na pianinie klasyczną kompozycję Liszta pod tym samym tytułem. Na płycie znalazły się również trzy utwory śpiewane: swingowy "Why Don't You Do Right?" wykonany przez Amy Irwing, komiczne "The Merry-Go-Round Broke Down (Roger's Song)" śpiewane przez królika Rogera oraz chóralne "Smile Darn Ya Smile / That's All, Folks!" z dodatkową sentencją dialogową świnki Porky na końcu. W kompozycji oznaczonej numerem 10 - "Jessica's Theme" - ponownie usłyszymy delikatne brzmienie jazzu. Prawdziwą hybrydą jest natomiast utwór "Toontown". Można w nim rozpoznać zarówno typowy warsztat Pana Silvestrii, jak i ewidentne wpływy jazzowe. W końcu dobrnęliśmy do moim zdaniem najlepszej pozycji na całej płycie, "The Gag Factory". Słuchając go po raz pierwszy do głowy przyszedł mi... "Predator"! O zgrozo! Tak to jednak wygląda. Kompozycja dynamiczna z silnym basowym uderzeniem. "The Will" to natomiast typowy utwór finałowy. Podobnie zresztą jak "End Title", w trakcie którego pojawia się w filmie lista płac. Moja ocena tej ścieżki dźwiękowej to mocne cztery gwiazdki. Jest to pozycja bardzo dobra, ale do doskonałości jeszcze troszkę jej brakuje. Generalnie polecam wszystkim się z nią zapoznać. A poniżej okładki wydań, o których pisałem w drugim akapicie niniejszej recenzji (po lewej - wydanie Buena Vista, po prawej - Walt Disney Records, na dole - nieoficjalny complete score).
|
![]() |
|
![]() |