
WIEDŹMIN
MUZYKA: Grzegorz Ciechowski ROK PRODUKCJI: 2001 WYTWÓRNIA: Pomaton EMI CZAS TRWANIA: 45:15 min.
Uwaga! Już pędzę z wyjaśnieniem co do oceny końcowej opisywanej ścieżki dźwiękowej - być może ktoś, kto ją na wstępie zobaczył, ma teraz albo znieszmaczoną minę, albo zwyczajnie głośno się roześmiał (jak wiadomo - film arcydziełem nie jest...). Natomiast drodzy Państwo muzyka z "Wiedźmina" to kompozycja ze wszech miar udana, bardzo dobra wręcz, i ciężko zarzucić jej coś naprawdę konkretnego! Świetna muzyka instrumentalna, potrafiąca miejscami nawet zauroczyć, dodatkowo niczym nie ustępująca zagranicznym kompozycjom spod batuty wielkich sław muzyki filmowej. Przyznam, że początkowo nie mogłem się zabrać do zrecenzowania tej płyty, gdyż szczerze mówiąc spodziewałem się zwyczajnie nijakiej muzyki z kolejnej polskiej superprodukcji. A tu takie piękne i miłe zaskoczenie. Partytura została oczywiście odpowiednio stylizowana i tym samym dopasowana do świata przedstawionego w filmie (i głównie w książce rzecz jasna). Kolejne utwory odgrywane są na przeróżnych ciekawszych instrumentach, główne melodie okraszone zostały pięknym, żeńskim głosem oraz dodatkowo "starożytnymi", basowymi, męskimi głosami w tle (najlepszy chyba utwór na płycie - ten pierwszy, tytułowy). Całość ma na celu dodania opowieści powagi i patosu. Dodatkowo od czasu do czasu towarzyszy nam śpiew - w wykonaniu stosunkowo ładnym (np. "Tango") lub stosunkowo średnim (np. rady Jaskra). Końcowa piosenka przewodnia niestety nie spełnia pokładanych oczekiwań i na tle całości wypada zupełnie przeciętnie ("Nie pokonasz miłości" duetu Grzegorz Ciechowski & Robert Gawliński), a nawet słabo w porównaniu z tymi najlepszymi fragmentami instrumentalnymi na płycie (szczególnie tymi zawierającymi przepiękne chóry). Soundtrack z "Wiedźmina" jest idealnym podsumowanie twórczości Grzegorza Ciechowskiego (jak wiadomo - zmarł nagle...) i tym bardziej stanowi swoisty rarytas w kolekcji. Jedna z tych polskich płyt, które pokazują niewątpliwy kunszt naszych rodzimych kompozytorów. Dla mnie obok "Ogniem i Mieczem" Krzesimira Dębskiego to najlepsza, ojczysta muzyka do tego typu produkcji (obrazy historyczne bądź fantasy). Polecam bez wahania - mimo, iż film okazał się delikatnie mówiąc klapą (chociaż pewnie niektórym i tak się spodobał...), tak muzyka z niego stanowi klasę samą w sobie. Ocena końcowa wszystko wyjaśnia. |
![]() |
|
![]() |