
X2 (X-MEN 2)
MUZYKA: John Ottman ROK PRODUKCJI: 2003 WYTWÓRNIA: Trauma CZAS TRWANIA: 60:09 min.
Sam film to moim skromnym zdaniem miłośnika komiksów i ich adaptacji (oraz poniekąd także fana "X-Men") udana kontynuacja. Sporo akcji, fajnych pojedynków, dobre efekty specjalne, nowe mutanty. Zmieniła się muzyka - i można powiedzieć, że nawet bardzo. Tym razem kompozytorem jest John Ottman (może co niektórym skojarzy się to nazwisko z napisaną stosunkowo niedawno partyturą do "Eight Legged Freaks", czyli do "Ataku Pająków"). Trzeba przyznać, że z zadania wywiązał się równie dobrze jak Michael Kamen w części pierwszej, z tym że muzyka Ottmana jest zupełnie inna. Z jednej strony to dobrze, że mamy całkowity powiew świeżości w oprawie muzycznej, z drugiej strony szkoda, że nie usłyszymy już fajnych i ciekawych motywów i fragmentów z części pierwszej. Pan Ottman za to wprowadza nowe. Już w pierwszej, ponad 7-minutowej suicie z "X2", która otwiera płytę, usłyszymy ciekawe brzmienie o miłej dla ucha melodii. Cała ścieżka jest zróżnicowana - pierwszy i nie jedyny plus. Podoba mi się to, że owe zróżnicowanie odwzorowuje filmowy klimat - cześć utworów jest spokojna i jakby owiana tajemnicą, inna część jest pełna napięcia (które kompozytor stopniowo buduje) i złowrogości, jeszcze niektóre utwory wzniosłe i jakby pompatyczne. Nie brakuje tutaj oczywiście kawałków szybszych i głośniejszych - z kapitalnych, filmowych akcji i walk. A są też takie całkiem spokojne, optymistyczne i ładnie zagrane (vide utwór nr 5 - "Cerebro"). Z tym że jeśli chodzi o muzyczny spokój / dynamizm - chyba jednak przeważa tutaj to pierwsze. Całość jest jakby bardziej pompatyczna (choć to może zbyt przesadzone stwierdzenie, ale w pewnym stopniu tak właśnie jest) i bardziej jakby... komiksowa. Szkoda tylko motywu, który pan Kamen napisał do części pierwszej - był on dość charakterystyczny i dobrze słyszalny, przewijał się przez wiele scen w filmie. Gdyby pan Ottman go tu jakoś wykorzystał i może przearanżował - mógłby powstać temat przewodni dla całej serii "X-Men" (bo jak wiadomo - szykuje się trzecia część). No ale nie ma co narzekać - należy cieszyć uszy tym, co jest. A jest czym. Bez wątpienia na płycie znajduje się kilka takich utworów, które z pewnością zasługują na większą uwagę. Ja wybrałem trzy - te, które zdecydowanie najbardziej mi się podobały. Pierwszy z nich to "Mansion Attack" - słyszalny w filmie podczas ataku żołnierzy generała Stykera na szkołę dla mutantów. W tym utworze szczególnie świetny jest fragment po 2. minucie i 48. sekundzie - szkoda, że w całej partyturze bardziej nie rozwinięto tego tematu, bo jest naprawdę ciekawy i przede wszystkim - dobry. Drugi utwór który najbardziej przypadł mi do gustu to "Death Strikes Deathstryke" - z walki Wolverine'a z Lady Deathstrike. Z początku złowrogi, wolno się rozwija, by po 2. minucie i 40. sekundzie uderzyć wreszcie oczekiwanym, bardziej dynamicznym rozwinięciem. Podczas jego słuchania należy zwrócić szczególną uwagę na charakterystyczne uderzenia w tle słyszalne po 2. minucie i 58. sekundzie - chyba jedyne nawiązanie pana Ottmana do ścieżki Kamena z pierwszej części "X-Men" (mi na myśl przyszła tutaj ilustracja walki Wolverine'a z Mystique). Do tych dwóch dorzucam jeszcze ponad 7-minutową suitę, która otwiera zarówno film jak i soundtrack - słucha się jej po prostu miło i przyjemnie. Partytura którego kompozytora podoba mi się bardziej? Tak samo jak film - nie potrafię tego określić, bo obie są dobre. Raz bardziej podobała mi się oprawa z części pierwszej, raz z drugiej. Zresztą podobnie jest z obrazem Briana Singera - raz bardziej podobała mi się część pierwsza, w innych momentach kontynuacja. No ale jeśli chodzi o krótkie summa summarum tejże ścieżki - John Ottman spisał się i stworzył porządną muzykę. Bez większych zastrzeżeń - dobra, solidna kompozycja, zatem mocne trzy gwiazdki. Poniżej jeszcze jedna okładka, z drobną różnicą - zamiast "X2" napisane jest "X-Men 2".
|
![]() |
|
![]() |