X-MEN

MUZYKA: Michael Kamen
ROK PRODUKCJI: 2000
WYTWÓRNIA: Decca
CZAS TRWANIA: 40:23 min.


01. DEATH CAMP
02. AMBUSH
03. MUTANT SCHOOL
04. MAGNETO'S LAIR
05. CEREBRO
06. TRAIN
07. MAGNETO STAND OFF
08. THE X - JET
09. MUSEUM FIGHT
10. THE STATUE OF LIBERTY
11. FINAL SHOWDOWN
12. LOGAN AND ROGUE



Muzykę do filmu "X-Men" skomponował Michael Kamen, znany z nagrania ścieżek do takich filmów jak "The Three Musketeers" czy trylogia "Die Hard". Przy nagrywaniu muzyki do adaptacji jednego z najsłynniejszów komiksów ze stajni Marvela Kamen połączył zwykłe instrumenty (w większości skrzypce i trąbki) z muzyką elektroniczną (słychać to niekiedy w tle, np. w drugiej połowie drugiego utworu, "Ambush"). Soundtrack otwiera smutny i nastrojowy kawałek "Death Camp" (jego pierwsze sekundy to gra na pianinie) - w filmie w prologu, podczas ukazywania obozu koncentracyjnego w Polsce. Jest to jeden z najlepszych kawałków na całej płycie. Drugim takim jest "Train" - szczególnie początek prezentuje kapitalną atmosferę i przedsmak równie kapitalnej akcji na stacji kolejowej (Cyclops przedziera się przez ludzi aby pomóc Storm zaatakowanej przez Szablozębnego). Kolejne utwory są albo wesołe i optymistyczne ("Mutant School" - w filmie w momencie prezentowania szkoły dla mutantów), albo zaczynają się spokojnie, by szybko zrobić przejście do dynamicznej muzyki (utwór "Ambush" - gdy Szablozębny napada na auto Logana). Inne świetne kawałki - "Magneto Stand Off" (gdy brygada "złych" wychodzi ze stacji - niezła melodia grana na skrzypcach) albo "Logan And Rogue" (nastrojowa i optymistyczna melodia z końca filmu). Motyw przewodni z filmu (występuje na soundtracku dość rzadko, ale można go usłyszeć np. po pierwszej pierwszej minucie ścieżki "Museum Fight") też jest całkiem niezły i na dość długo zostaje w pamięci. A co najważniejsze - kojarzy się z filmem i pasuje do niego wręcz idealnie. Szkoda, że nie doczekał się bardziej wyeksponowanego rozwinięcia. Oczywiście lepiej najpierw zobaczyć film w celu lepszego wczucia się w klimat poszczególnych kawałków - wtedy słucha się o wiele lepiej (ale bez oglądania też wypada bez zarzutu). Jeżeli ktoś lubi w większości cichą i spokojną, nastrojową muzykę, nie za ostrą i ciężką, ale z pewnymi elementami dynamiki - to pozycja właśnie dla niego. Podsumowując - cała płyta jest porcją solidnej muzyki filmowej. Na pewno warto poznać ten tytuł.

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI