Na miejsce dotarłem około 20:00, ale około godziny zajęło mi odnalezienie naszego ośrodka. Musiałem kilka razy konsultować się z Deiną przez telefon, przejść ulicę kilka razy wzdłuż i wszerz, kilka razy przejść obok naszego ośrodka, skutecznie wymijając szukających mnie Deinę i Vincenta, żeby wreszcie z uczuciem ulgi dotrzeć na miejsce, gdzie trwała właśnie dyskusja na temat Władysława Szpilmana z "Pianisty" Polańskiego. Jedni, z wielkim uporem twierdzili, że był on wielkim bohaterem. Z kolei inni mówili, że ukrywał się, więc był tchórzem. Po dość długiej, burzliwej rozmowie zaczęliśmy zadawać sobie nawzajem zagadki oraz rozmawiać o innych, bardziej pasjonujących rzeczach niż Szpilman i Brody-grający-do-środka ;)
Drugiego dnia zostaliśmy obudzeni około 6. rano przez Karinę i jej koleżanki poranną rozmową, której jednak przebiegu nie śledziłem i poszedłem dalej spać :) To był tzw. Dzień Kolczastych Opuncji, gdyż Senk zaproponował nam puszczenie składanki przebojów sprzed lat pt. "Wspomnień dawnych czar". I tak wszyscy w milczeniu wsłuchaliśmy się w klasykę polskiej piosenki, aż do tak oczekiwanej przez kolegę Senka piosenki z numerem 13. - "Pamelo Żegnaj" - o stepie, "na którym rosną tylko kolczaste opuncje". Piosenka wszystkim przypadła do gustu; włączaliśmy ją później wiele razy, wsłuchując się w smutny głos chłopców, których "głód wypędza z tego pustego stepu". Tercet Egzotyczny manipuluje emocjami nawet lepiej od Moore'a! Kilka dni później podczas wycieczki do fokarium Jimi zakupił sok z (kolczastych) opuncji.
We wtorek przyjechał Tomashec. Miał ze sobą fajny nadmuchiwany żółty fotel. Zajęci Kalamburami nie zauważyliśmy jak podstępnie Dux wykradł go i poszedł popływać. Niestety, po jego długiej nieobecności zauważyliśmy gdzieś daleko od brzegu pływający samotnie żółty nadmuchiwany fotel niesamowicie podobny do tego Tomashcowego.
Większość czasu spędzaliśmy na plaży, gdzie oprócz zagadek filmowych graliśmy w filmowe Kalambury. O ile pokazanie "Amelii" przez Tomashca (uśmiech od ucha do ucha ;)) czy "Amorres Perros" przez Deinę, nie sprawiało większych problemów, o tyle ja miałem problem z "Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać" albo "Butch Cassidy and Sundance Kid" ;) Najbardziej tragiczne w skutkach było natomiast pokazywanie filmu "Ziemskie dziewczyny są łatwe", ale o tym co się Senkowi wtedy wyrwało lepiej w tej relacji nie wspominać - było to jednak naprawdę mocne!
|  |
Quiz Deiny pokazał, jak bardzo Klubowicze znają własne maile i jak wielki problem sprawia przypomnienie swoich własnych słów z przeciągu 5-ciu lat. Po podaniu właściwej odpowiedzi często padało "To JA to powiedziałem?!" albo "JA tak zrobiłem?!", itd. Ja na pytanie o sobie znałem odpowiedź i, jak się okazało, pozostali klubowicze nie mieli z tym pytaniem żadnych problemów :) Wygrała drużyna Huntera miażdżącą przewagą 1,5 punkta. Wielkie brawa i podziękowania dla Deiny, która ułożyła i poprowadziła Quiz oraz dla Edyty, która przez cały czas jej pomagała :)
Pięciolecie KMF-u świętowaliśmy szampanem oraz tortem. Dux wygłosił burzliwe przemówienie, po którym wszyscy zaczęli jeść. Jedno jest pewne - ja już talerzyków zbierać nie będę! ;)
Quiz Muzyczny to przede wszystkim wielkie zwycięstwo Kupy Piasku (która bezskutecznie chciała zmienić nazwę na "Kolczaste Opuncje") oraz "głupie podpowiedzi Grubego", takie jak np.
"Bardzo duża ryba" (chodziło o film "Big fish" ;) czy "Film z 'Rocky' w tytule" (padają tytuły "Rocky 1, 2, 3..." a odpowiedź to "Rocky Horror Picture Show" ;))
Tegoroczny, 7-dniowy zjazd to jak na razie najlepsze i najbardziej udane spotkanie KMF-u. Świetne wrażenie zrobili zjazdowi debiutanci - Shandor z Edytą, Senk, Karina z koleżankami, Vincent, Phonik oraz przyjaciele Duxa i Viki ;) Dziękuje wszystkim, zarówno nowo poznanym jak i wcześniejszym zjazdowiczom za świetny ostatni tydzień wakacji; było naprawdę rewelacyjnie. Do zobaczenia na następnym zjeździe - jesienią!
Autor relacji: Karol Baluta - KAROL
[KONTAKT]