Jubileuszowy Zjazd z okazji 5-lecia KMF musiał być w jakiś sposób wyjątkowy. Należało zatem zmienić 3-dniową (sporadycznie 4-dniową) formułę na rzecz tygodniowego, wakacyjnego spotkania w innym miejscu niż dotychczas. Padło na morze, a cały wyjazd był organizowany już znacznie wcześniej, bo od poprzednego zjazdu w kwietniu (Rogoźnik 2004). Miejscem wakacyjnych wojaży KMF okazała się Karwia - mała, malownicza miejscowość, ze wspaniałą plażą. Wprawdzie w tej spokojnej mieścinie życie nocne praktycznie nie istnieje (nie licząc baru i nocnej dyskoteki na plaży ;), ale w dniach 21-28 sierpnia wyjątkiem był ośrodek mieszczący się przy ulicy Wojska Polskiego 57 :) Wbrem prognozom i złym przeczuciom - pogoda nam nawet dopisała, było kilka słonecznych dni, co odważniejsi popływali nawet w morzu (wcale nie takim zimnym jak się wydawało), było też kilka dni, w czasie których pokropił deszcz. Ogólnie jednak, jeśli chodzi o stany pogodowe - było zdecydowanie lepiej niż się wszyscy spodziewali. Poniżej 3 wybrane fotki przedstawiające plażę w Karwii - zdjęcia pochodzą ze strony www.karwia.com.pl, tam też znajduje się spora ilość informacji o tej miejscowości, na której swoje piętno zostawił KMF :)
Ośrodek, w którym mieszkaliśmy, był całkiem ładny, do dyspozycji mieliśmy 2,5 domka (właściwie 5 połówek, gdyż były to tzw. domki-bliźniaki). Na poniższych zdjęciach możecie obejrzeć sobie jak to wszystko wyglądało (w akompaniamencie tłumu KMF - na zjeździe było obecnych 28 osób, w tym 20 Klubowiczów). Na środkowej fotce widzimy Kelley'a, który często chodził i rozmawiał sam ze sobą... ale okazało się, iż była to niesamowicie ciekawa sztuczka, gdyż nasz klubowy Facet w Czerni miał sprytny, bezprzewodowy zestaw głośnomówiący do telefonu komórkowego ;) Generalnie przy pobycie w niniejszym ośrodku niepokoiły nas dwa punkty tamtejszego regulaminu. Jeden z nich mówił o zakazie nadużywania alkoholu i wszczynania kłótni na terenie ośrodka, drugi - o ciszy nocnej, trwającej od godziny 22 do 6 rano. Ale już po dwóch, trzech pierwszych nocach wydawało się, iż te dwa punkty w ogóle nie istnieją ;) Chociaż nasze obawy nieco urosły, gdy okazało się, że cały ośrodek - poza nami - zamieszkiwany jest przez bandę szalonych dzieciaków, które robiły więcej hałasu (szczególnie rano) niż startujący odrzutowiec ;)
Plażę odwiedziliśmy oczywiście nie raz, a ludzie podzielili się na dwie grupy. Jedna wygrzewała się na słońcu i cały czas rozmawiała o filmach (miłośnicy filmów jacyś czy co? ;), druga - grupa sportowo-odważno-rekreacyjno-rozrywkowa - grała co rusz piłką siatkową lub zażywała morskich kąpieli. Na środkowym zdjęciu Dux podnosi dumnie ręce na znak zwycięstwa KMF nad zimnym morzem ;) Po lewej stronie Gruby próbuje wejść na materac - wbrew pozorom to bardzo trudna sztuka! Porażki Alieena, Duxa i Grubego w tej kwestii zostały nawet uwiecznione przy pomocy kamery Jimi'ego :) Na środkowej fotce również widać Agnieszkę, a państwa na prawo od Duxa nie znamy ;)
Na pomysł wybudowania KMF-owego zamku wpadli Jimi oraz Dobermann, który w tym celu zakupił nawet plastikową łopatkę - a potem i tak się wykręcił od budowania ("Ja kupiłem, wy budujcie" :) Skład budowniczych: Jimi, Maua, Kamila i Alieen (który robił sobie przerwy by wskoczyć na chwilę do morza ;) oraz Dominik (znajomy Duxa i Viki). Na zdjęciu po lewej stoi też Viki z łopatką, ale nie dajcie się zwieść ("Zróbcie mi pozowane zdjęcie, aby wyglądało, że też budowałam" ;) Na środkowym zdjęciu widać dzieciaka, który pokazuje nam gołą tylną część ciała - by dać nam do zrozumienia jak głęboko ma nasz zamek i całą instytucję zwaną KMF ;))) Po ukończeniu prac nie minęło nawet 5 minut od naszego odejścia, gdy zamek został dosłownie zaatakowany i przechwycony przez bandę plażowych dzieci - po chwili już na każdej kondygnacji pojawiły się okrutne pojazdy niszcząco-burzące (buldożery, spychacze...) - ten straszliwy i chwytający ze sercę moment został uwieczniony na zjazdowym filmie...
Uwaga! Na pierwszym zdjęciu klubowi kulturyści! Skład: Dobermann, Hunter, Dux i Gruby - jest na co popatrzeć ;))) Po otrząśnięciu, na środkowej fotce już bardziej przyjemne widoki :), czyli nasza klubowa i pozaklubowa płeć piękna w składzie (od lewej): Maua, Edyta, Kamila, Kaha, Dejna, Viki i Agnieszka. Nie mogło również zabraknąć tradycyjnego zdjęcia (po prawej) upolowanego Huntera (hehe), tym razem "safari" odbyło się na plaży ;) Żałować tylko należy, iż zabrakło zdjęcia na Suchego Jacę (jak mogliśmy zapomnieć...), ale dzięki temu jest jakaś minimalna podstawa do unieważnienia Zjazdu ;)
Dwa zdjęcia z wieczornego grilla - piwko, pyszna kiełbaska, pogodny wieczór - czego chcieć więcej? Na ostatnim zdjęciu - Quiz Wiedzy Klubowej przygotowany przez Dejnę. Było 50 pytań (niektóre trudne i wręcz podchwytliwe :) i dwie drużyny, w składzie: Dux (kapitan), Gruby, Dobermann, Crash, Maua, Shandor, Karol, Phonik oraz druga ekipa: Hunter (kapitan), Alieen, Mia, Tomashec, Jimi, Kaha, Senk, Karina i Vincent Vega. Minimalnie (bo 25 do 23,5) wygrała drużyna Huntera. Jako nagrodę Dejna przygotowała płytkę z muzyką filmową, gdzie każdy utwór był przeznaczony specjalnie dla kogoś (np. motyw z "Indiana Jones" dla Huntera, "Rocky" dla Tomasheca, "Only You" dla wszystkich ;) Dejna - dziękujemy za świetny quiz, zabawa była przednia, a walka dwóch drużyn bardzo wyrównana!
Jedną z ciekawszych atrakcji zjazdowych okazała się wycieczka prawie wszystkich osób na Hel, oddalony od Karwii o zaledwie ponad 50 km. Na pierwszym zdjęciu KMF-owy konwój (samochody Duxa, Jimiego, Dobermanna i Huntera), który musiał zrobić w połowie drogi przymusowy postój, gdyż auto Jimiego nie wytrzymało powagi sytuacji i się zepsuło ;) Jednakże klubowi mechanicy ruszyli do boju i auto po chwili śmigało jak nowe. Ale postój i tak trwał aż godzinę, gdyż Hunter tankował na pobliskiej stacji benzynę do swojego nowego Huntmobila (jak można to robić aż godzinę??? ;) W tym czasie Dobek zabawiał oczekujących robiąc swoim samochodem kilka popisów na szosie (uwiecznione kamerą Jimiego ;)
Sam Hel - rodzinna miejscowość Crasha - okazał się bardzo fajnym, tętniącym życiem miastem. Kilka osób wspięło się na tamtejszą latarnię morską (na zdjęciu nr 3 wspaniały widok), wcześniej jednak docierając na helską plażę (zdjecie nr 4). Obok latarni natknęliśmy się na interesujący bar, w którym sprzedawano hamburgery bez kotletów i hot-dogi bez parówek (autentycznie!). Za to można było sobie zamówić hot-fisha, czego podjął się Jimi i... chyba później żałował swojej pochopnej decyzji :) W drodze powrotnej ktoś wpadł na pomysł odwiedzenia pobliskiego fokarium - Dobermann stwierdził, że to tylko 120
metrów dalej, i faktycznie ukazała się tabliczka "Fokarium - 120 m" - szkoda tylko, że po przejściu jakichś 2-3 kilometrów ;) W dodatku co niektórzy się wycwanili i pojechali tam melexem (nie będziemy pokazywać palcami na Shandora, Edytę, Duxa, Viki i ich znajomych - Dominika i Olę ;) Na miejscu foki coś nie chciały się pokazywać, ale gdy już jakaś się wynurzyła - szybko uwieczniliśmy tę chwilę zdjęciem (fotka nr 6). Udało nam się też spotkać komando fokę z nadajnikiem (zdjęcie nr 5), której również cyknęliśmy fotkę i prędko uciekliśmy z fokarium, a następnie udaliśmy się w drogę powrotną do Karwii. Wycieczka na Hel była naprawdę udana i wesoła, nawet w momencie, gdy Gruby i Dobermann doznali ran ciętych głowy przy wspinaniu się na pewną wieżyczkę ;)
Czwartkowy wieczór był imprezą łączoną - 5 urodziny KMF w akompaniamencie tradycyjnego Quizu Muzycznego przygotowanego jak zwykle przez braci Łudzeń w składzie Alieen & Gruby :) Podczas obchodzenia 5-lecia Klubu Miłośników Filmu był oczywiście pyszny tort z logiem KMF (na zdjęciu już bez pięciu świeczek :), szampan oraz wspaniała przemowa Prezesa... było wzruszenie, były łzy... Tyle lat razem i wciąż przemy do przodu... Były uściski, były toasty, były podziękowania dla Jimiego za wspaniałą, tegoroczną edycję koszulek ;))) Zaś jeśli chodzi o sam Quiz Muzyczny - aż 230 motywów i piosenek (pół na pół) i dwie drużyny - "Ciekawe Kaczuszki" w składzie: Jimi (kapitan), Dobermann, Kaha, Shandor, Grail, Phonik, Hunter, Karina, Edyta, Ania oraz "Kupa Piasku" w składzie: Dux (kapitan), Karol, Maua, Vincent, Senk, Tomashec, Viki, Dejna, Dominik i Julka. Reszta osób nie biorących udziału w zabawie pomagała stwierdzać, kto podniósł pierwszy rękę w całym chaosie zgadujących :) Generalnie quiz przebiegł bez większych wpadek, no może poza niezapomnianą AKADEMIĄ PANA KLEKSA autorstwa Kahy ;)))
Ostatecznie wygrała "Kupa Piasku" (133 do 96) i miała wybór nagrody - coś tajemniczego lub 3 ścieżki dźwiękowe ("Spider-Man 2" album i score oraz soundtrack z filmu "Resident Evil: Apocalypse"). Tomashec wybrał coś tajemniczego, co okazało się... niesamowitym, wspaniale wykonanym, drewnianym koniem trojańskim z filmu "Troja"! Koń został zakupiony na dramatycznej i ciężkiej w przebiegu aukcji na Allegro, a w ręce zwycięzców dostarczony zafoliowany, nigdy nie rozpakowany, oryginalny, jak na tamtejszym zdjęciu :) Chciałoby się powiedzieć zwycięskiej drużynie: "Gratulujemy słusznego wyboru", ale pomińmy ten element milczeniem... ;)
Poniżej 3 zdjęcia z cyklu "bez sensu i na siłę" ;) Po lewej - w czasie quizu muzycznego Dobermann opiekował się poduszką Predatora. Nie pytajcie proszę, dlaczego Predatora, gdyż to oczywiste... choć byli i tacy, którzy nie wiedzieli - ignoranci ;) Środkowa fotka to odkrycie tajemnicy bytu - oryginalny koń trojański z filmu "Troja" (wcześniej zafoliowany, nigdy nie rozpakowany, jak na zdjęciu na Allegro ;) okazał się być świętym i świecił w ciemnościach! Na ostatniej fotce przyjazd Kelley'a o 2. w nocy - w sumie nie wiadomo po co pisać o tym zdarzeniu, więc na tym zakończmy temat przyjazdu Kelley'a ;) Niestety nie udało nam się sfotografować wyczynów Phonika, który - jak się okazało - należy do AWS (Artystyczne Wybijanie Szyb) - wystarczy zadzwonić i powiedzieć: "Chcę otwór w szybie w kształcie gwiazdki lub księżyca" i Phonik przybywa oraz czyni odpowiednie akcje "oknowe" ;)
Takie pamiątkowe znaczki z logiem "KMF 5 LAT" (jak pokazuje Kaha) dostali wszyscy klubowicze, którzy uczestniczyli w tym zjeździe. Na zdjęciu obok powiększenie znaczka, który dumnie nosi oryginalny koń trojański z filmu "Troja" ;) Na ostatniej fotce widoczni są "pożeracze plakatów", ale generalnie nie chodzi o nich, a o podstępne dzieci, które cichcem załapały się przy podziale posterów i sprytnie zgarnęły kilka sztuk dla siebie ;)
Gdy już prawie wszyscy powyjeżdżali, ostatni obecni w Karwii Klubowicze (określani mianem "niedobitków" ;) udali się na finalny spacer po plaży. Na pierwszym zdjęciu tzw. totalna stypa, ale trudno się dziwić stypiarskim nastrojom, skoro tygodniowy Zjazd KMF dobiegł końca... Zatem zostawiliśmy po sobie pamiątkę na piasku (środkowe zdjęcie - może ów napis przetrwa do następnego roku, hehe ;) i sfotografowaliśmy jeszcze w locie (!) niesamowicie dzielnego pieska, który rzucał się na mordercze fale w pogoni za rzuconym patykiem. Warto nadmienić, że piesek trochę się zmęczył, gdyż z uporem rzucaliśmy mu patyk, by uwiecznić go na zdjęciu koniecznie w locie... I udało się - za piątym razem - owo unikatowe zdjęcie znajduje się w relacji Duxa i Viki :)
Na koniec specjalne podziękowania dla Viki - za załatwienie miejsca Zjazdu, sprawną organizację, zatroszczenie się o rozliczenia z ośrodkiem i ogólne dopilnowanie spraw organizacyjnych!
SPECJALNE POZDROWIENIA
Na koniec specjalne pozdrowienia od ekipy Misia Uszatka (banda zwierząt), która była obecna z nami przez cały czas trwania zjazdu ;) Na pierwszym zdjęciu, od lewej: naczelny Miś Uszatek ("Toż to platoński byt!"), szaraczek ("Ależ jestem naspidowany!"), dziki piesek ("Piasek, piasek, kupa piasku!"), pijany prosiaczek ("Wbije tutaj ten pal k...aaa, bo nie mam co z nim zrobić") i dwie laski, które są na zdjęciu obok - Madzia i Ewelinkia, czyli kretynki z żurnala we własnej osobie ;) Wielką obecnością zjazdową był także Porucznik Borewicz, jednak nie załapał się do sesji zdjęciowej, gdyż gdzieś się zapodział... pewnie wyskoczył na "łowy" do Maxima lub na dyskotekę klas 1-3 ;)))
ZDJĘCIA GRUPOWE
Dux: "Robimy zdjęcie! Uwaga... udawajcie, że się dobrze bawicie!" ;)))
Na pierwszym zdjęciu nie ma wszystkich uczestników zjazdu, dlatego powstało zdjęcie drugie, uzupełniające, na którym brakuje tylko jednej osoby ze zdjęcia pierwszego (Edyta) ;) Fotka pierwsza - kolejno, od lewej: Mia i Gruby, górny rząd to Grail, Dobermann, Dejna, Kaha, Vincent, Edyta, Maua, Shandor, Hunter, Karina, Julka i Ania; środkowy rząd to: Phonik (skrzyżowane ręce) i dalej: Senk, Jimi, Karol, Tomashec, Dux, Dominik i Ola. Kucają: Kamila, Agnieszka i Alieen. Na zdjęciu drugim (już wiadomo kto jest kto, więc nie ma sensu się powtarzac ;) pojawił sie Kelley (pierwszy z prawej), kucający Crash i Viki w centrum :)
P o z d r a w i a m y k o n k u r e n c j ę !
Od lewej: Jimi, Dobermann, Hunter, Dux, Kaha, Gruby, Kamila, Alieen i Agnieszka
Autor powyższego opisu: Adam Łudzeń - ALIEEN
[KONTAKT]
Autor zdjęć zjazdowych: DUX oraz każdy, któremu udało się przechwycić aparat ;)