Strona główna KMF
      

Po zjazdach w Warce, Krakowie i Rogoźniku, nadeszła pora na zmianę lokalizacji. To znaczy... musieliśmy zmienić lokalizację, bo w tych miastach już nas zaczęli ludzie poznawać i palcami wytykać naszą ekipę, gdy na przykład dokonywaliśmy zakupów w miejscowych marketach. Nieważne. Korzystając z dobroci (i naiwności - przyp. red.) Kahy i Dobermanna, drużyna KMF zjechała do ich nowego mieszkania w Kielcach, by tam dokonać spotkania klubowego i zrobić niezły bałagan. Mieszkanie organizatorów okazało się miejscem bardzo przytulnym i dość pojemnym, zważywszy na fakt, że było nas wszystkich, 20 osób. Do dyspozycji mieliśmy dwa pokoje, komputer, kino domowe, kuchnię, łazienkę, ciepłą wodę i kuchenkę mikrofalową, a nad wszystkim czuwała (przynajmniej przez piątkowy wieczór) kamera internetowa, z której obrazy były do obejrzenia na żywo na jednym z czatów na interii.


Zdjęcie grupowe Dux, Viki, Kaha i Robert ;)



PIĄTEK, 7 LISTOPAD 2003
czyli każdy klub ma swojego Karola ;)

Gdy nasza ekipa (w składzie: Mati, Dejna, Viki i ja) dojechała do Kielc, bez trudu trafiliśmy na miejsce zjazdu, czyli do mieszkania Kahy i Dobermanna. Było to zasługą profesjonalnie przygotowanego przez Kahę planu dojazdu ;) Całe późne popołudnie upłynęło na powitaniach i zaznajamianiu się z nowym miejscem, gdzie byli już gospodarze, Jimi i Maua, oraz Karol. Ten ostatni (Karol) przywiózł styczniowy numer gazety "Dlaczego", w której opisano stronę KMF jako stronę miesiąca z oceną 6/6 :) Wieczorem pojechaliśmy na zakupy, po powrocie z których zamówiliśmy kilka pizz wielkości kół od TIRa - było smacznie. Gdy późnym wieczorem dotarł Adi i Maciek, oraz ekipa z Katowic i Sosnowca (Hunter, Shoomir, Pat, Lopez, Alieen, Gruby, Mia i Vera - zjazdowe debiuty!) można już było wznieść toast za nasz Klub, oraz symbolicznie opić ostatni sukces, czyli tytuł Strony Miesiąca WPROST. Zrobiliśmy sobie też okazjonalne zdjęcie, a później rozpoczęły się warsztaty filmowe ;) Zaczęliśmy oglądać fragmenty różnych filmów, a że Kaha i Dobermann posiedli kino domowe, wszystko oglądało się w przekomfortowych warunkach, na dwóch wygodnych fotelach i jednej kanapie; że nie wspomnę pompowanego fotela Coca Coli, z którego każdy spadał, a który "kosztował" jedyne 60 nakrętek ;) Podczas trwania warsztatów, padło wiele śmiałych teorii, z których warto wymienić tę, która głosiła, że R2D2 był matką Luke'a, a Trinity wraz z Mątwą rodzicami R2D2. Jakkolwiek niedorzecznie to brzmi, warto zgłębić tę śmiałą teorię, która ma szansę postawić na głowie cały świat "Gwiezdnych Wojen" i rzucić nowe światło na trzecią część "Matrixa". W tak zwanym międzyczasie, Adi wykonał popisowy Bullet-Time, wpadając do pokoju dynamicznym, jednostajnie przyspieszonym ślizgiem, wyrzynając przy tym orła tak pięknego, że o mało nie pospadaliśmy... chciałem napisać, że z krzeseł, ale siedzieliśmy w większości na podłodze, bo poza dwoma fotelami i kanapą, było tylko 5 krzeseł w kuchni, przez co podczas całego zjazdu ćwiczyliśmy spryt, trenując sztukę podsiadania. Wracając jednak do zderzenia Adi'ego z podłogą; Jak na prawdziwego miłośnika kina przystało, Adi (po pierwsze) nie upuścił niesionego napoju, a że na ekranie leciał właśnie (a jakże!) pościg z Matrix Reloaded, Adi zachowując zimną krew, tuż po bolesnym upadku wskazał ręką na ekran i rzekł z wyraźnym zachwytem: "Zobaczcie jak to jest zrobione!" ;)


Indianki Jones - czyli Kaha & Viki Alieen & Dux - Indiana Jones 4 ;)
Hunter, Dux i kaczuszka ;) Dobermann, Alieen i tajemnicza, dzika stopa...


Ze spraw mniej bolesnych: Alieen przywiózł Karolowi czapkę i szalik, które pozostawił był Karol w Rogoźniku ponad pół roku temu. Wyjął Alieen tenże zestaw ubraniowy w pokoju, gdzie usiadł obok Grubego, założył sobie czapkę na głowę i owinąwszy się szalikiem, chciał (jak sam powiedział) przejść tak ubrany obok Karola i sprawdzić, czy ten pozna swoje odzienie. Gdy jednak Alieen się w to wszystko ubrał, okazało się, że to czapka i szalik... Grubego (cyt. "Chopie, to moja czapka!"), przez pomyłkę zabrana na zjazd zamiast szalika i czapki Karola ;) Gdy siedzieliśmy w pokoju telewizyjnym, do naszych uszu doszedł z kuchni fragment jakiejś dyskusji: "...6 cycków..." Karol na to: "Pewnie były 3 kobiety" ;) - jak się później okazało, dyskusja toczyła się wokół jednej z postaci z filmu "Pamięć absolutna" która miała 3, a nie 2 wiadome rzeczy ;) W nocy dotarł do nas nowy Klubowicz, który wyglądał zupełnie jak MOP do mycia podłogi, a nazywał się Robert L. Kaha nie odstępowała go ani na chwilę, wciąż używając nowego kolegi do porządkowania mieszkania. Gdy za to na ekranie pojawił się Keanu Reeves (Kaha uprzednio przetarła tenże ekran Robertem) rzuciła się ku niemu ze słowami: "Neo, mój Ty wybawco" ;) Gdy już nastała późna noc, Kaha chciała wygonić wszystkich sprzed telewizora, gdyż przypomniała sobie, że musi naświetlić Kropka. Aha - tego dnia jeszcze wznosiliśmy toast i opijaliśmy urodziny Karola! W tym miejscu - jeszcze raz wszystkiego najlepszego!

PS. Tego dnia nikt nie grał w Mafię - thank god!



SOBOTA, 8 LISTOPAD 2003
Janosik vs. Eksmisja!

Sobotni ranek (hehe 11 rano) rozpoczął się od zjedzenia kanapek, wypicia herbat, kaw i innych "stawiaczy na nogi". Dyskusja w kuchni toczyła się wokół czeskiego serialu "o babciach z kosmosu atakujących ziemię" ;), oraz zawodu Kahy która pracuje w... szarej strefie, Dobermanna - który pracuje jako Kolejkowy trzymając babciom miejsce w kolejce i Huntera który w szpitalu operuje, czyli jest Operatorem ;) Do godziny 14 oglądaliśmy różne fragmenty filmów; "Od zmierzchu do świtu", "Armia ciemności" i "Indiana Jones" - wszystko z DVD, a później część ludzi pojechała zwiedzić jakąś Górę (nawet fajna była i wysoka) i Jaskinię Raj, gdzie Gruby robił za ogon wycieczki zamykając każde drzwi przez które przechodziliśmy, przez co omijało go wiele atrakcji - na przykład Pająk jaskiniowy i muchy na popych ;) Gruby jednak postanowił nie przegapić okazji zobaczenia jaskiniowego pająka i gdy już ogon wycieczki doszedł do zaciemnionego miejsca w którym Pani przewodnik pokazywała pająka świecąc nań latarką, Gruby zawołał do Pani: "Pani poświeci na tego pająka, bo ja go w ogóle nie widziałem" ;) Później zrobiliśmy zakupy dorabiając miejscowy supermarket, oraz zjedliśmy co nieco w KFC dorabiając miejscowe... KFC ;) Gdy wróciliśmy do domu, na miejscu był już Solo, który pokazywał na lewo i prawo swój nowy nabytek; replikę miecza świetlnego Lorda Vadera. Dobrze, że replika składała się tylko z rękojeści, bo gdyby wyposażona była w świetlne ostrze... pokazywanie na lewo i prawo mogłoby się źle skończyć, co można sobie wyobrazić oglądając przerobione cyfrowo niektóre zdjęcia w niniejszej relacji ;) Tego wieczoru Alieen wymyślił nową atrakcję zjazdu: stał przy szafie, której jedne drzwi (lustrzane) zasłonięte były roletą. Gdy ktoś stanął naprzeciwko tychże zasłoniętych lustrzanych drzwi, Alieen pytał: "chcesz zobaczyć coś brzydkiego?" - po czym nie czekając na odpowiedź podnosił roletę odsłaniając lustro ;) Wielką frajdę, w odróżnieniu od zabawy wymyślonej przez Alieena, sprawiło wszystkim wielokrotne oglądanie filmiku "THE CHUBBCHUBBS!" który pokonał w Oscarowym wyścigu naszą rodzimą "Katedrę". Ubaw byl nieziemski, szczególnie w momencie nadbiegania "rzekomych" CHUBBCHUBBS i podczas piosenki śpiewanej nieśmiało przez głównego bohatera ;) Filmik bardzo się podobał, jednak jednogłośnie stwierdziliśmy, że "Katedra" była lepszym i dojrzalszym obrazem i większym popisem animacji komputerowej.

PS. "THE CHUBBCHUBBS!" znajduje się na wydaniu DVD filmu "Men in Black II".


Kaha, Dobermann, Jimi i Maua - ekipa kielecka  Tajemniczy człowiek w masce atakuje!!!  Vera i Adi


Później jeszcze katowaliśmy "Atak Klonów" na DVD, ale nikomu się nie podobało ;), w odróżnieniu od znakomitego epizodu Alieena w filmie "Miasto zaginionych dzieci", gdzie nasz klubowy kolega wcielił się w epizodyczną rolę mężczyzny siedzącego na słupie. Nadeszła noc i nastał czas quizu muzycznego braci Łudzeń. który tym razem miał być powrotem do korzeni, czyli luźnej, prostej i radosnej zabawy w zgadywanie. Udało się w 100% - można śmiało powiedzieć, że jeśli nie był to najlepszy Quiz w historii KMF, to z pewnością plasuje się w ścisłej czołówce! Motywy były prostsze niż zwykle, a niektóre banalnie proste, co powodowało niezwykle śmieszne pomyłki ;) Warto tu wspomnieć strzał Mati, która "Ekstradycję" typowała na "Eksmisję", Jimi'ego, który z pewnością w głosie wypalił "Janosik" na motyw ze "Stawki większej niż życie", Adi mylący "Siedmiu Wspaniałych" z "Poltergeistem", Pat która pomyliła "Egzorcystę" z "Królem Lwem", Kahy pomyloną "Seksmisję" z "PI", oraz mnie, któremu muzyka z "Vabanku" skojarzyła się z "Żądłem", i Viki która motyw z "Cecil B. Demented" uznała za początek "Baranku Boży" granego u niej w kościele - gratulujemy tak nowatorskiej parafii ;) Jeśli zaś chodzi o podział drużynowy i klasyfikację, to wyglądało to tak:


"MUMINY" - kapitan: ADI
Skład: Solo, Dobermann, Pat, Mati i Maua
Zdobyli odpowiednio:
ETAP 1 (motywy) - 21pkt.
ETAP 2 (piosenki) - 26pkt.
ETAP 3 (motywy) - 14pkt.
RAZEM - 61pkt. i PIERWSZE MIEJSCE!!!
Wielki "respect" dla ADI'ego!


"MOPY Z" - kapitan: SHOOMIR
Skład: Hunter, Vera, Kaha, Jimi
Zdobyli odpowiednio:
ETAP 1 (motywy) - 16pkt.
ETAP 2 (piosenki) - 24pkt.
ETAP 3 (motywy) - 20pkt.
RAZEM - 60pkt. i DRUGIE MIEJSCE!!
SHOOMIR - respect!
JIMI - respect i szacunek za długie przygotowania do Quizu,
polegające na wysłuchiwaniu mnóstwa ścieżek - opłaciło się!


"MYSZKI W DŻINSOWYCH WYJŚCIOWYCH SUKIENKACH" - kapitan: DUX
Skład: Dejna, Lopez, Karol, Viki
Zdobyli odpowiednio:
ETAP 1 (motywy) - 19pkt.
ETAP 2 (piosenki) - 8pkt.
ETAP 3 (motywy) - 20pkt.
RAZEM - 47pkt. druzgocąca przewaga przeciwników i...
zaszczytne TRZECIE MIEJSCE!!! ;)
PS. Jaka nazwa, taka drużyna ;)



Viki, Adi, Maua, Dejna i Kaha Maua, Mati, Pat, Lopez, Adi i Jimi
Pat, Solo, Shoomir, Mati, Adi, Maua, Alieen i Dobermann Gruby, Kaha i Robert ;)


Po quizie Jimi zyskał nową ksywkę: Matrix Janosix Symetrix - a Symetrix z racji tego, że po obu stronach głowy nabił sobie podobne guzy ;) Późną nocą Kaha stwierdziła ucieszona, że pompowany fotel Coca Coli za 60 nakrętek przetrwał już 2 dni i wszystko wskazuje na to, że po zjeździe, mieszkanie nie zostanie zubożone o tenże fotel. Niestety, już po godzinie czasu Kaha wpadła do pokoju sypialnego, gdzie siedzieliśmy w kilka osób i ogłosiła, że fotel się "spompował" i to za sprawą Dobermanna ;) Jak wieść niesie, Wszyscy kopali fotel to i on kopnął. Niestety, kop Dobermanna okazał się dla fotela ostatnim i zabójczym - pękł (fotel, nie Dobek ;) Na sam koniec dnia, a w zasadzie już na początku następnego (2 w nocy), zasiedliśmy przed monitorem w celu obejrzenia filmu "Freddy vs Jason". Solo gdy usłyszał tytuł zapytał się: "To jakiś pornos"? ;) Film był wyśmienity, choć krwawą kłótnię Zmory z Elm Street z Jasonem, obejrzały do końca zaledwie 3 czy 4 osoby ;) Na sam koniec dnia, o piątej rano Viki zrobiła kanapki i w kilka osób obejrzeliśmy "Memories" - pierwszą część japońskiego tryptyku "Three". Chwilami było strasznie ;)

Warto jeszcze wspomnieć o ciekawym dialogu, który odbył się w nocy między Alieenem a Dobermannem:

Alieen: - Grałeś może w taką grę komputerową MAFIA ?
Dobermann: - Tak.
Alieen: - A ja kurcze jeszcze nie.
Dobermann: - No mi też się nie podobała.
;)))



NIEDZIELA, 9 LISTOPAD 2003
Podziękowania dla nas

Dzień świąteczny niedziela upłynął już bardzo szybko, niczym z bicza Indiany Jonesa trzasnął. Najpierw odbyła się analiza zielonych blue-boxów w czołówce "Moulin rouge!", a później analizy wielu, wielu wpadek w "Indiana Jones i Ostatnia Krucjata". Były więc wpadki pozaustrojowe (nikt nie pamięta o co chodziło), wielka wpadka połowiczna z autografem Hitlera, wielka wpadka z powtórzeniem sceny z dwóch różnych ujęć ;), oraz wielka wpadka lufowo samochodowa - gdy samochód wpadł na lufę czołgu ;) - wszystkie wpadki sponsorowane były przez Wpadkę Wpadek, prekursora i ojca wszystkich Wpadek - WIELKĄ WPADKĘ CZAJNIKOWĄ z "Deep blue sea" ;) Jeszcze tylko zrobiliśmy sobie zdjęcie grupowe, do którego ustawialiśmy się chyba z 1,5 godziny i wszyscy zaczęli się zbierać do wyjścia. Przez 3 dni klubowego zjazdu okazało się, że w mieszkaniu Kahy i Dobermanna jest wiele błędów Matrixa - a to część butelki wystającej z blatu, a to paczka papierosów umiejętnie wciągnięta w stół... ;) Gdy już wszyscy zbierali się do wyjścia, Dobermann stwierdził, że jutro (tj. w poniedziałek) będzie formatował dysk, na co Kaha zaprotestowała: "Jutro nie formatuj, bo trzeba odebrać pocztę; będą podziękowania dla nas" ;)


Mati, Gruby, Viki i Kaha Sadako...? ;)
Kaha, Mati, Maua, Dejna, Adi i Karol Maciek, Dobermann, Shoomir i Indiana Jones na DVD :)


POZDROWIENIA POZJAZDOWE:
- Dla nieobecnych,
- dla Graila który się rozchorował ale nie zapomniał o zobowiązaniach,
- dla Cletusa za dostarczenie zobowiązań Graila ;)

BILANS STRAT POZJAZDOWYCH:
Fotel (rodzaj: dmuchany) sztuk 1 - rodzaj uszkodzenia: przebicie
Nagrywarka (rodzaj: wypalarka) sztuk 1 - rodzaj uszkodzenia: przepalenie
Alkohol (rodzaj: jakaś czysta) sztuk 1 kieliszek - rodzaj uszkodzenia: wylanie

RZECZY POZOSTAWIONE NA ZJEŹDZIE:
Ładowarka sztuk 1 - Karol
Skarpetki sztuk 2 (lewa i prawa) - Dux

RZECZY PRAWIE ODDANE KAROLOWI:
Czapka i szalik Grubego ;)

Podziękowania dla Kahy i Dobermanna:
WIELKIE DZIĘKI ZA WSZYSTKO!!! Było sympatycznie,
kameralnie i po prostu niebywale wesoło i zabawnie!




KOMENTARZE ZJAZDOWICZÓW


PAT: hehe - jestem pierwsza :D Wszyscy ci, co na zjeździe nie byli, niech żałują, bo było superancko! Tym razem jakoś tak bardzo sympatycznie-kameralnie wyszło, co mi się bardzo spodobało: taki klimat powstał pewnie dzięki świeczkom Kahy :-) Zabawa była przednia, zresztą w takim towarzystwie innej nie ma się co spodziewać, no a Moulin Rouge na śniadanko w DTS-ie to po prostu miodzio! No i oczywiście quiz muzyczny wygrała najlepsza i jedyna słuszna drużyna zwycięzców, czyli Muminy a.k.a. Mamuty :D I chwała im czyli nam za to! ;-) Oczywiście wielkie wielkie podziękowania dla Le dobków - mam nadzieję, że nie odechciało im sie tworzenia tej nowej tradycji, o której wspominali i że zaproszą nas jeszcze kiedyś do siebie - od biedy możemy spać w kamieniołomach :D


KAHA: Wzięlibyście wrócili i pohałasowali trochę bo cisza aż w uszy boli:) Zabawa była przednia, i w porzo i spoko :) Szkoda, że nie było tych co nie było, żałujcie bo naprawdę jest czego. Dzięksy dla wszystkich za to właśnie że było tak fajowo i w ogóle:) Miło mi było poznać dwie nowe klubowiczki Mię i Verę, które są dla mnie jak bliźniaczki bo mam problemy z odróżnianiem :) I pozdrowienia wszyscy macie od Roberta :) Oby do następnego spotkania :)!!!!! No i oczywiście kwiz muzyczny - rewelka chopoki kawał dobrej roboty, uczestnicy kawał dobrej roboty i parę wpadek:) I nikt się nie zgubił :) Adi biedny tylko marzł na dworcu bo nie został zauważony, jednak sprytny był i dotarł :) I na koniec dostałam telefon, że nie muszę iść jutro do pracy co mnie niezmiernie cieszy bo jutro spędzam dzień jako tańcząca z Robertem, bo musimy posprzątać :)


SOLO: Zjazd się skończył - było miło, choć trochę krótko, ale w końcu sam sobie winien jestem, skoro przyjechałem dopiero w sobotę po południu. Było jak zwykle bardzo miło i sympatycznie. Zgadzam się z Pat, że było do tego kameralnie, bo mieszkanie Kaśki i Dobermana jest bardzo miłe, przytulne i takie czyściutkie. No - może po naszym wyjściu nie takie czyściutkie. Serdecznie dziękuje Kasi i Dobermannowi za zaproszenie mnie, jak i też za zorganizowanie całej tej imprezy. Oby tak dalej i oby więcej takich fajnych spotkań. Serdecznie dziękuję też wszystkim obecnym za dobrą zabawę i miłe towarzystwo.


GRUBY: To był bezsprzecznie jeden z najlepszych zjazdów w jakich miałem okazję do tej pory uczestniczyć. Świetnie zorganizowany, w doskonałym towarzystwie, z wieloma atrakcjami. To najlepszy dowód na to, że po bardzo przeciętnym przedostatnim zjeździe w Rogoźniku, formuła jednak się nie wyczerpała. Byle do następnego razu.

HUNTER: Chciałem podziękować Zygmuntowi (Kaha) za zorganizowanie wspaniałego Zjazdu. Jednego, który plasuje się ściśle w czołówce... Było wspaniale i za nic nie oddałbym tego czasu spędzonego z Wami. Quiz pobił wszystkie dotychczasowe... poziom bardzo wyrównany a zabawa przednia. Mam nadzieję, że na następnym Zjeździe będzie przynajmniej w połowie tak fajnie.

DUX (i VIKI): Już jesteśmy w domku, wraz z mnóstwem, jak zwykle wspaniałych wrażeń ;) Ogromne podziękowania dla organizatorów - Kahy i Dobermanna za cierpliwość do nas (Kaha: na 40 ;) i za ciepłe nas traktowanie. Szczególne podziękowania dla Roberta, za trzymanie porządku i dotrzymywanie towarzystwa Myszy i Gumowej Kaczce. Dzięki dla Łudzeniaków za Quiz Reloaded - czyli powrót do starej, dobrej formuły kwizu muzycznego - zabawa była przednia. Ogólnie zjazd miał niepowtarzalną, ciepłą atmosferę i to nie tylko dlatego, ze Jimi zrobił mini-pożar i uciekł do łazienki ;) Wielkie dzięki dla wszystkich za wspaniałe towarzystwo i wspaniałą atmosferę - BYŁO FANTASTYCZNIE! ;) I dziękuję, że nie wyśmialiście mojego spontanicznego toastu, mając nadzieję, że szampan Wam smakował ;) PS. Mia i Vera - miło było Was wreszcie poznać!


ALIEEN: Powiem tak, bez ogródek, bez owijania w bawełnę: zdecydowanie jeden z najlepszych zjazdów, postawiłbym go może na drugim miejscu (po wareckim), na równi z pierwszym w Rogoźniku. Spotkanie stosunkowo małe (chyba mniej klubowiczów niż zwykle), ale dzięki przytulności mieszkania państwa Dobermannów, dzięki kameralności i specyficznemu klimatowi - zabawa była przednia! Chyba kapitalnie wyszedł quiz muzyczny, który dostarczył wielu wrażeń i niezapomnianych snatchy ("Eksmisja" i "Janosik" rządzą! :) Wydaje mi się, że quiz był chyba najlepszy ze wszystkich i że klubowicze mieli nad wyraz dobrą zabawę :) Z ważniejszych wydarzeń należy nadmienić obecność na zjeździe znakomitego gościa - Roberta Leszczyńskiego, który skutecznie trzymał porządek (dosłownie :) oraz nadzorował quiz muzyczny (w końcu ma doświadczenie z Idola ;) Olbrzymie podziękowania dla Kahy i Dobka - za wzorową organizację całości! Wyszło naprawdę świetnie! Pozdrowienia dla szalonego Roberta (z którym nikt się nie pożegnał! Skandal! :) i dla nocnej ekipy z pomieszczenia komputero-kuchennego ;) Aha - jeszcze nigdy nie oglądałem jednego filmu 2 dni. Najgorsze jest jednak to, że przez 2 dni obejrzałem tylko połowę :)


SHOOMIR: Już odespałem ten zakręcony maraton śmiechu i mogę napisać, że według mnie było to jedno z najfajniejszych naszych spotkań. W tym miejscu wielkie podziękowania dla Kahy i Dobermanna za użyczenie klubowiczom swojego uroczego mieszkanka. Mam nadzieję, że technicznych strat nie zanotowano. :) Tym razem bardzo podobał mi się quiz i wydaje mi się, że wszyscy jego uczestnicy nieźle się bawili, a ubaw zagwarantowali szczególnie Janosik, Siedmiu Poltergeistów oraz Specjalna Brygada Policyjna ds. Eksmisji. Dzięki za wiele radosnych chwil, które pozwolą jeszcze trochę dłużej przetrwać :)


VERA: Zjazd przetrwałam w jednym kawałku :) Dziękuję wszystkim za ciepłe przyjęcie i zainteresowanie. Wielkie dzięki dla przemiłych Le Dobków a także dla Pat i Lopeza za wsparcie i transport. Na długo zapamiętam także kamieniołomy i jaskinię, chociaż było pierońsko zimno. Jeszcze raz dzięki.

ADI: To był mój trzeci i zdecydowanie, ale to zdecydowanie najlepszy zjazd. Wspaniała atmosfera, ku..a DTS!, doskonale przygotowany quiz, wizyta na Kadzielni i odwiedzenie terenów wokół mojej byłej jednostki. Cud miód, wypierdowo i z przytupem ! Mistrzostwo świata, pro rodzinna atmosfera, wreszcie normalny i cywilizowany (po Rogoźnikach) węzeł sanitarny, kino domowe, bezpośrednia transmisja sieciowa, kiedy Dobek coś tam kręcił... Jak dla mnie, wszystkie zjazdy powinny być organizowane na chatach :)) Przede wszystkim dziękuje Państwu Dobkom za przyjęcie tej jaśnie oświeconej bandy świrów pod swój dach z nadzieją, że po wszystkim nie trzeba będzie remontować mieszkania... :) Dziękuje za opiekę aprowizacyjno-procentową (Finlandia RULEZZ!) i za to, że Dobek wcale nie kazał nam ściszać wzmacniacza po 22.00 ;))) Podziękowania dla Kahy, że kiedy dokonywałem prezentacji bullet-time'a z piwem na parkiecie, w porę przedstawiła mnie swemu przyjacielowi Robertowi.


MIA: Pierwszy zjazd i od razu wrażenia jak najbardziej pozytywne. Cieszę się, że mogłam wreszcie Was wszystkich poznać - dzięki za życzliwe przyjęcie i za tak świetną atmosferę! Specjalne podziękowania dla: Kahy i Dobermanna za gościnę i całokształt (Kaha - ucałuj ode mnie Roberta i powiedz mu, żeby się za bardzo nie przemęczał ;), dla Pat i Lopeza za transport (Lopez - nie słuchaj Very - to, że nas przyciskało do szyby na zakrętach wcale nie znaczy, że jeździsz jak szatan - dla mnie było Ok :), dla Grubego za łazienkę, śpiwór i wsparcie (choć muszę odjąć kilka punktów za wyrwanie mi połowy włosów z głowy ;) Było naprawdę super - długo będę wspominać wszelkie atrakcje - zwłaszcza wycieczkę krajoznawczą i wspinanie się po stromych zboczach w butach na obcasach :) Mam nadzieję, że spotkamy się na kolejnym tak świetnym zjeździe.


KAROL: Zjazd był fantastyczny, chyba najlepszy, na jakim miałem okazję być. Szczególne podziękowania dla Kahy i Dobermanna za świetną organizację. No i dla wszystkich za to, że po prostu byli i za to, że nie zapomnieliście o moich urodzinach :) Jesteście wspaniali!!!!!!!!!



WIELKI POJEDYNEK ZJAZDOWY !

Kaha i Mati z braćmi Łudzeń Kaha i Mati z braćmi Wahlberg ;)

Bracia Łudzeń (Gruby & Alieen)...

VS.
...Bracia Wahlberg (Mark & Donnie)




GALERIA RYCERZY JEDI (I SITHÓW :)

Adi-Wan Kenobi
Adi-Wan Kenobi
Jedi vs. Janosik
Jedi vs. Janosik
Count Dobermann
Count Dobermann
Qui-Solo Jinn
Qui-Solo Jinn
Darth Alieen
Darth Alieen
Dux Skywalker
Dux Skywalker




Zdjęcie grupowe - od lewej:
Górny rząd: Jimi i Maua, Solo, Shoomir, Pat, Lopez, Vera, Mia, Viki i Dux
W środku: Alieen i Kaha ; Dolny rząd: Maciek, Adi, Mati, Dobermann, Dejna i Karol
Nieobecni na zdjęciu: Gruby - powód: nieznany ;)

Zdjęcie grupowe


dux@film.org.pl
 Autor relacji: Rafał Donica - DUX