Listopad 2002, Kraków - Spotkanie KMF
... czyli jak pewna dziewczynka stała się lalką ;)
DZIEŃ PIERWSZY - 22.XI.2002 - PIĄTEK
Podróż dla nas - Śląskiego Klanu (Alieen, Gruby, Hunter i ShOOmir) - zaczęła się jak zwykle
od rozgrzania silnika i wrzucenia węgla do parostatku. Gdy ten już był gotowy - wyruszyliśmy
do Krakowa. Po drodze zgarnęliśmy jeszcze jakiegoś studencika z AGH (wraz z komputerem), a
warto w tym miejscu napisać, że Sphinx - bo to o nim mowa - schudł aż 20 kilo od ostatniego
spotkania ;) Gdy wreszcie przyjechaliśmy do mieszkania Ofirki i Pawła - na miejscu byli już:
Beowulf i Kot vel Mantysa (debiuty zjazdowe), Dobermann z żoną Kasią (Kasia - już nie
jesteś byłym członkiem ;), Jimi i Maua (która naprawdę jest mała ;) oraz Markos, który
wyglądał żywcem jak Edward Norton z American History X ;) O dziwo - do tego momentu
ShOOmir nic nie zepsuł... Nieco później dołączyli do nas Kelley (człowiek - incognito) oraz
Dahman (znany także jako człowiek-dach - debiut zjazdowy). Brakowało już tylko ekipy z
Warszawy i okolic - mieli przyjechać około północy. W tym czasie przesiadywaliśmy w kuchni
popijając sok i zagryzając chipsy ;) W kuchni także rozpętała się prawdziwa śmiechawa, w
czasie której właściwie nie wiadomo z czego wszyscy się śmiali. Zbliżała się północ, a
prezesa i jego ekipy wciąż nie było... Po wykonaniu telefonu okazało się, że spóźnią się
jakieś dwie godziny (powiedzmy, że Dux jak zwykle się zgubił ;) Więc wróciliśmy do
kuchni, wypiliśmy kilka soków, spałaszowaliśmy większość zapasów i dalej śmialiśmy się
nie wiadomo z czego (Głupi Jacyś Jesteśmy Czy Co ? ;) Godzina 2.00 - dzwonek do drzwi.
Przyjechała długo wyczekiwana ekipa w składzie: Dux i Niunia, Deina, Mati oraz Cisex
(a.k.a. Rosomak a.k.a. Flak ;). Praktycznie do rana siedzieliśmy konsekwentnie w kuchni,
a gdy skończył się sok - poszliśmy spać. Do samego końca mieliśmy nadzieję, że nadjedzie
Suchy Jaca, ale niestety nie pojawił się... Nie przyjechał także Solo, dlatego snuliśmy
różnego rodzaju przypuszczenia - mogli go np. porwać kosmici albo okrutne krety-mutanty z
jego przydomowego ogródka. No i w końcu Solo ma już swoje lata... ;) Dzwoniliśmy do niego
kilkakrotnie między 4.00 a 6.00, ale nie odbierał telefonu... Przed spaniem nie obyło
się bez sławnego pytania, czyli "Jak się wypisać z tego gówna ?". Odpowiedź była oczywista
- "Ku..a DTS!" ;)
DZIEŃ DRUGI - 23.XI.2002 - SOBOTA
Po przebudzeniu niektórzy zapewne zauważyli tajemniczą rzeźbę owiniętą w czarną folię
przed "tarasem" mieszkania Ofirki (czyżby Suchy Jaca...? ;)
A później jak zwykle trwała batalia o miejsce w łazience. A w samo południe spotkała nas
olbrzymia i nieprawdopodobna niespodzianka! PRZYJECHAŁ SOLO !!! Radości było co nie miara,
szczęście tryskało na prawo i lewo! Niespodziewanie radio samo się włączyło i usłyszeliśmy
motyw przewodni ze "Star Wars" ! Po przywitaniu i obcałowaniu się ze wszystkimi kobietami
starszy, szpakowaty pan spoczął delikatnie na krześle, po czym zaczął się uskarżać, że w
nocy ktoś nękał go sygnałami telefonicznymi ;) Tak się martwiliśmy o Solo, a nikt nie
zauważył nieobecności Duxa. Dopiero jak zabraliśmy się za zamiatanie kuchni, okazało się
że prezes leży na podłodze i "umiera" ;) Ale już ok. 17.00 - po solidnej dawce leków i po
wielu ciepłych słowach - postawiliśmy go na nogi. Później opowiadał nam, że przez chwilę,
gdy w kuchni otworzył oczy - ujrzał śmierć pochylającą się nad nim... Okazało się jednak,
że to Solo się nachylał zapytać o zdrowie ;))) Po południu nadszedł czas wyprawy do sklepu
na zakupy, a potem na Kopiec Kościuszki. Jednak po wyjściu z mieszkania, Solo spotkała
niemiła niespodzianka - okazało się że jego samochód został popisany przez bandę
krakowskich smyków. Niektóre wyrazy były naprawdę niecenzuralne. Ale od czego Solo ma
przyjaciół - zapachowe i nawilżane chusteczki poszły w ruch i po kilku minutach samochód
wyglądał jak nowy. Do sklepu pojechały 4 auta. Prowadziła Ofirka z Pawłem, a z tyłu
usadowił się Gruby (i tylko on, bo nikt inny już się nie zmieścił ;). Za nimi jechał
Dobermann z żoną Kasią oraz Mati i Cisex. Trzecim "samochodem" (huntmobilem ;) kierował
Hunter, a jako pasażerowie jechali wszyscy nowi (Mantysa, Beowulf i Dahman). Korowód
zamykał Solo, a wraz z nim Alieen, ShOOmir i Sphinx. Gdy dotarliśmy na miejsce, Ofi, Paweł i Mantysa poszli dzielnie
robić zakupy, a cała reszta postanowiła zwiedzić centrum handlowe i po drodze coś
przekąsić. Jak na złość Cisexowi i Grubemu - nie było żadnej knajpki oferującej pyszne,
aromatyczne flaki, więc zahaczyliśmy o McDonalda (gdzie dodatkowo Cisex bawił się w
strażaka ;). W międzyczasie zwiedziliśmy także stoisko z filmami DVD, VHS i muzyką
filmową, przy czym Solo obejrzał się czy nikt na niego nie patrzy, po czym zaczął solidnie
kopać w tekturową wystawę "Władcy Pierścieni" ;) Po zrobieniu zakupów zebraliśmy się
na parkingu. Następny cel wyprawy - Kopiec Kościuszki. Jeszcze przed odjazdem Cisex
wraz z Mantysą pojeździli sobie po parkingu sklepowym wózkiem (Dobek solidnie ich
rozpędził ;) I wyruszyliśmy na Kopiec, ale...
... MOŻNA BYŁO PRZEWIDZIEĆ, ŻE SOLO JAK ZWYKLE SIĘ ZGUBI !
Zresztą gdyby Solo się nie zgubił, zjazd można by było uznać za nieważny ;) W konsekwencji
na Kopiec dotarły tylko dwa samochody (Dobermann też się zgubił ;), zbierając po drodze
Jimi'ego i Mauą. Niestety Kopiec był zamknięty, więc zwiedziliśmy taras z przepięknym
widokiem panoramy Krakowa nocą. Zrobiliśmy parę fotek zarówno na samym tarasie jak i przy
wytwórni RMF FM. Potem zwiedziliśmy jeszcze krakowski rynek, głównie Sukiennice, po czym
wróciliśmy do mieszkania Ofirki.
A na miejscu już trwały przygotowania do wieczornego
quizu muzycznego przygotowanego przez braci Łudzeń. Przed samym quizem wypiliśmy jeszcze
trochę soku, po czym w drodze losowania (z kapelusza Huntera) zostały wyłonione trzy
drużyny:
NIEBIESCY w składzie: Cisex, Mantysa, Mati, Maua, Solo, Sphinx
ŻÓŁCI w składzie: Dahman, Dobermann, Dux, Hunter, Jimi, Kasia, Ofirka
CZERWONI w składzie: Beowulf, Deina, Kelley, Markos, Paweł, shOOmir
Niunia nie wiedzieć czemu nie chciała wziąć udziału (puuuh, puuuh, puuuh ;). W czasie
quizu pojawił się także oczekiwany od jakiegoś czasu Gr@il, który dołączył do drużyny
NIEBIESKICH. Zasady quizu były proste - kto pierwszy, ten lepszy. Do odgadnięcia było 111 utworów - 42 piosenki filmowe i 68 motywów muzycznych (+ jeden bonus ;) W czasie quizowych
przepychanek najpierw gdzieś zniknął Cisex (jego "aktywność" podczas quizu przerosła
najśmielsze oczekiwania), a jak wrócił to zepsuł firankę i szafkę (a po drodze poturbował jeszcze Deinę ;) Później w tajemniczych
okolicznościach zniknął gdzieś Hunter... Podczas zabawy kilka osób wszystkich zaskoczyło:
Maua jako jedyna zgadła motyw z "Rambo" (ale reszta dała ciała...;), Mati, która wymiatała
podczas części z piosenkami, Jimi, który dał ciała z motywem do "Jurassic Park 3"
(ech... gdy pada odpowiedź "Jurassic Park" i "Jurassic Park 2" to trzecią możliwością nie
jest "Back To The Future"...;), Solo nie dał się podejść z motywami ze "Star Wars" i z
"Jamesa Bonda". Ale jednego nikt się nie spodziewał. Mianowicie tego, że...
... KELLEY NIE ZDOBYŁ PUNKTU ZA PIOSENKĘ PRZEWODNIĄ Z "DRACULI"! ;)
Ostatnim motywem w quizie okazał się oczywiście wielki, wakacyjny przebój wareckiego
zjazdu - "Only You", a po tradycyjnym odtańczeniu należało przejść do oficjalnego
zakończenia konkursu. Zwycięzcami została drużyna ŻÓŁTYCH, ale w części z piosenkami
bezsprzecznie najlepsza była drużyna NIEBIESKICH (zajęli ostatecznie drugie miejsce). Drużyna
CZERWONYCH ukończyła quiz na zaszczytnym trzecim miejscu ;) Nagrodą były oczywiście
soundtracki - tym razem trylogia z Hannibalem Lecterem ("Silence Of The Lambs", "Hannibal" i
"Red Dragon").
Po zakończeniu quizu różni ludzi porozchodzili się w różne strony - jedni do kuchni, inni urzędowali bez przerwy w łazience, a jeszcze inni udali się na "parking" koło mieszkania Ofirki, gdzie było naprawdę wesoło przy kapeczce soku. Dodatkowo Dobermann uwiecznił zarówno sam quiz, jak i wcześniejsze oraz późniejsze wydarzenia na kamerze. Dzięki temu będziemy mogli to wszystko przeżyć jeszcze raz. Później GRUPA MONOPOLOWA w składzie: Gruby, Jimi, Mati, shOOmir, Solo i Sphinx wybrała się do sklepu monopolowego po drugiej stronie Wisły po nowy sok. Po drodze nie wydarzyłoby się w sumie nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że przyczepił się do nas dziwny człowiek z okazałym, pięknym rogiem na głowie. Nachalny do granic możliwości, którego naprawdę bardzo trudno było się pozbyć. Wszedł nawet za nami do sklepu! Później jednak, w drodze powrotnej gdzieś się musiał zgubić, bo nagle straciliśmy go z oczu. Początkowo myśleliśmy, że może sam zrezygnował. Okazało się jednak, że nie. Przed samym mostem byliśmy świadkami przerażającego zdarzenia. Otóż ten sam człowiek (już bez rogu na głowie), przy asyście przejeżdżającego radiowozu wyprzedził całą kolumnę idących ludzi (niektórzy z małymi dziećmi na rękach, inni w podeszłym wieku), po czym podszedł do mostowej barierki i... ;)
Po północy Ofirka przegoniła towarzystwo z "basenu" i trzeba było wziąć się za obejrzenie
jakichś filmów - na pierwszy ogień poszedł amatorski "Bułgarski Pościkk", a potem
obejrzeliśmy naprawdę dobry japoński horror "Dark Water". Dzięki Cisexowi (ku..a, ja
pier...e! ;), który umiejętnie podbudowywał klimat - film był jeszcze straszniejszy.
Cudownie przesycony klimatem, sprawiał, że ciarki latały po plecach, a po jego
zakończeniu pozostawało w głowie jedno spanikowane pytanie: JAK TA DZIEWCZYNKA STAŁA SIĘ
LALKĄ !?!? ;)))
Bardziej wytrwali zdołali obejrzeć jeszcze drugą część filmu "Cube", po czym całe
towarzystwo udało się na zasłużony odpoczynek. Warto jeszcze wspomnieć, że tej nocy
Jimi demonstrował TVN Surround (hie hie) oraz różne hardcorowe pozycje ;) No i nie zjawiła
się szumnie zapowiadana
przez Cisexa ekipa wuli z Radomia w składzie: MIKAC, DONORY, TOCO i RONDON ;) Jeszcze
przed snem wszyscy wzięli autografy od Kasi Kowalskiej, która w dowód wdzięczności
spreparowała na szybko teledysk "Grząskie Piaski" ;)
Oczywiście cały dzień wszyscy wyczekiwali Suchego Jacy. Ten jednak znowu się nie pojawił...
DZIEŃ TRZECI - 24.XI.2002 - NIEDZIELA
Rano jak zwykle znowu batalia o łazienkę. Rano też wyszły na jaw wszystkie szkody
wyrządzone przez Cisexa ;) Przykładowo - Alieen zauważył, że ma spalony śpiwór. Nie jest
pewne, że to wina Cisexa, ale jako że na tym zjeździe wyjątkowo przejawiał skłonności
niszczycielskie - można to pod niego podciągnąć (ewentualnie pod ShOOmira ;). Jak to w
ostatni dzień - większość ludzi od rana przygotowywała się do wyjazdu (pierwsi uciekli
Kelley z Deiną), pstryknęliśmy wspólną, klubową fotkę, wypaliliśmy ostatnie płyty (na
tym zjeździe nagrywarka chyba pierwszy raz miała trochę spokoju ;) i z mocnym postanowieniem
kolejnego spotkania wszyscy rozjechali się do domów. A już wkrótce obejrzymy sobie film
ze zjazdu (dzięki Dobermannowi) - to najbardziej oczekiwana produkcja roku, Oscar
gwarantowany! ;)
JESZCZE SŁÓW KILKA I PODZIĘKOWANIA
Zjazd jak zwykle był udany - nie da się zaprzeczyć. Powstało znowu kilka kultowych hasełek,
fajnie było zobaczyć starych przyjaciół oraz poznać nowe twarze - Beowulfa (Silent Bob ;),
Mantysę (czemu nikogo nie uwiodłaś? ;) oraz Dahmana (który mówił chyba za trzech ;).
Oczywiście Ci, co nie byli niech bardzo żałują (Pat - żałuj, że Cię nie było...) - ale z Was
śmieszne dziki ;))) Suchy Jaca też wszystkim zrobił nadzieję...
NAJWIĘKSZE PODZIĘKOWANIA JAK ZWYKLE DLA OFIRKI I PAWŁA za przygotowanie miejsca zjazdu,
za anielską cierpliwość do nas i za wyrozumiałość - w przyszłości obiecujemy jak zwykle
poprawę ;) Podziękowania dla wszystkich za świetną zabawę i do zobaczenia na następnym
zjeździe - gdziekolwiek i o jakiejkolwiek porze! ;)
WYPOWIEDZI, OPINIE, DYSPUTY
... czyli o zjeździe powiedzieli (w kolejności alfabetycznej):
 |
ALIEEN
"Jak zwykle full wypas. Kto nie był - niech żałuje (szczególnie PAT - żałuj, że Cię nie było...;). Fajnie było znowu zobaczyć stare twarze i poznać nowe. Jak zwykle napiliśmy się co nieco, pośmialiśmy i powygłupialiśmy trochę itp. itd. Szkoda, że następny zjazd dopiero w
kwietniu... aż tyle czekać, żeby znowu się zobaczyć... ech..."
|
 |
BEOWULF
"Zajebiście było po prostu. Na czymś takim jeszcze w życiu nie byłem. Zajebista atmosfera i
zajebiści ludzie... Dzięki przede wszystkim Ofirce za miejsce do spania i świetną wycieczkę
kulturoznawczą po Krakowie :)"
|
 |
CISEX
Na razie brak komentarza.
|
 |
DAHMAN
"Zjazd był naprawdę super. Ofirka dzięki! Dzięki za przyjęcie i miłą asymilację. Mam
nadzieję, że nikogo nie zagadałem na śmierć i zostawiłem jako takie pozytywne wrażenie ;)
Ogólnie to niesamowite jak różnych zupełnie ludzi łączy jedna miłość. Nadal jestem pod
wielkim wrażeniem."
|
 |
DEINA
"Ta część której nie przespałam była jak zwykle przefajna. Miło było Was znowu wszystkich
zobaczyć :) Dzięki Ofi za wszystko, ciekawe, czy odważysz się jeszcze kiedyś na
organizację zlotu nieodpowiedzialnych pijoków ukrywających się pod szyldem klubu
filmowego? ;) Czekam niecierpliwie na kolejny zjazd!"
|
 |
DOBERMANN
"Było jak zwykle czadowo."
|
 |
DUX
"Dziękuję Ofi za organizację i za to, że jak zwykle z nami wytrzymała, choć niektórym
groziło już spakowanie i wyjazd - zerwana zasłonka i demolka mebla to nie żarty ;) Fajnie
było poznać nowe osoby - Biwulfa, Mężczyznę Dacha i Kota uwodzacza ;))"
|
 |
GRAIL
"Na zjeździe jak zwykle było spoko, chociaż pojawiłem się dopiero w sobotę późnym wieczorem,
dzięki czemu ominęła mnie wycieczka na kopiec ;) Ofirka znowu zaprosiła nas do swojego
mieszkania, za co serdecznie dziękuję."
|
 |
GRUBY
"Jak zwykle największe podziękowania należą się Ofi, która wszystko zorganizowała i po raz
kolejny użyczyła swojego mieszkania. Zabawa była przednia, przy kapeczce alkoholu i w
znakomitym towarzystwie. Byle do następnego razu. Fajnie Was było ponownie zobaczyć wy dziady jedne :)"
|
 |
HUNTER
"Pierwszy i ostatni dzień spotkania był SUPER ;) Dzięki Ofi!"
|
 |
JIMI
Na razie brak komentarza.
|
 |
KAHA
"Najpierw byłam żoną członka, potem w jakiś magiczny sposób zostałam byłym członkiem :), a
teraz jestem oficjalnym członkiem. Nie spodziewałam sie, ze to mi sprawi taką przyjemność,
to znaczy wiedziałam że u Was (przepraszam - u Nas) jest fajnie, ale moja radość
przeszła wszystkie moje oczekiwania."
|
 |
KELLEY
"Jak zwykle po spotkaniu dwa słowa nachalnej refleksji ;) A zresztą co ja tu Wam po raz
kolejny będę wlewał - było jak zwykle czadowo, a Wy jak zwykle nie przestajecie mnie ludzie
zadziwiać - co zjazd, to nie tylko nowe doświadczenia, ale nowe twarze, nowe skłonności
;))), nowe... zniszczenia. Jednym slowem - aby do kwietnia."
|
 |
MANTYSA
"Weekend przewyborny, nie był bynajmniej przyczyną braku znaczącej aktywności w uwodzeniu.
Za to pewne rozpoznanie już mam. Taktyka przecież bardzo pożądana."
|
 |
MARKOS
"Jeśli chodzi o zjazd to chciałbym podziękować Mauej za wspaniały seans folklorystyczny w
ciemnym korytarzu :) oraz Niuni za dobre serduszko i mnóstwo cierpliwości do leni ciągle
nudzących o herbatki :) Wspaniała była również Kasia Kowalska robiąca motyw :)"
|
 |
MATI
"Chciałam powiedzieć że było naprawdę BOSKO. Chciałam podziękować Ofirce za niezwykłą
cierpliwość do bandy dzieciaków ;) Miło było poznać nowych - oficjalnie witajcie.
I zobaczyć starych dobrych przyjaciół ;)"
|
 |
MAUA
Na razie brak komentarza.
|
 |
NIUNIA
Na razie brak komentarza.
|
 |
OFIRKA
Na razie brak komentarza.
|
 |
SHOOMIR
"Nie będę kłamał... jak zawsze było dużo śmiechu, dużo świetnej zabawy, miło spędzony czas z
przyjaciółmi. Dziękuję Ofi za umożliwienie nam spotkania, dziękuję wszystkim za obecność.
Jeszcze raz dzięki."
|
 |
SOLO
"No i fajnie było - jak zwykle zresztą. Serdecznie dziękuję Ofirce, że znowu nas przyjęła,
nie zważając na zniszczenia i zanieczyszczenia, jakie poczyniliśmy. Witam wszystkich nowych,
a wszystkim "starym" dziękuję za jak zwykle kapitalne towarzystwo i już teraz nie mogę się
doczekać następnego spotkania - gdziekolwiek."
|
 |
SPHINX
"Zacznę od tego, że było jak zwykle wesoło!! Miło było znowu oglądać Wasze wstrętne facjaty!! No i również miło było zobaczyć nowe facjaty :) Zabawa była przednia, napoje lały
sie "pół litrami" :) Po prostu było zjazdowo :) Już się nie mogę doczekać kolejnego
spotkania z Wami - jak to napisał SOLO - GDZIEKOLWIEK :)"
|
 |
SHIVA
"BYŁO ZAJEBIŚCIE!"
|
WIELCY NIEOBECNI:
 |
SUCHY JACA
"Przepraszam, czy ktoś mi wreszcie powie, gdzie i kiedy jest ten zjazd ??? Bo ku..a od
sierpnia stoję pod tym Donimetem... A zima się zbliża..." ;)
|
 |
MIKAC, DONORY, TOCO i RONDON
"Jesteśmy słynną ekipą wuli z Radomia. Mieliśmy przyjechać na prośbę Cisexa, ale się nie
wyrobiliśmy. Jeszcze nas popamiętacie! ;)"
|
POZJAZDOWE PRAWDY ŻYCIOWE:
(oczywiście wszystko należy brać ze śmiertelną powagą ;)
1) Solo przeżył kolejny zjazd, dzięki czemu KMF nadal posiada najstarszego człowieka świata;
2) Najpopularniejszym motywem muzycznym jest motyw z "Black Hawk Down";
3) Nie każdy puszczany utwór musi być motywem z "Black Hawk Down";
4) Najstraszniejszy film to ten, w którym jakaś dziewczynka staje się lalką;
5) Obok mieszkania Ofirki jest basen, ale nie można w nim pływać...
6) ...ale za to za szopą na tym basenie...;
7) Wbrew pozorom Kasia Kowalska wcale nie śpiewa, ale za to świetnie robi motyw "Grząskie Piaski";
8) Legenda głosi, że w nocy po Krakowie szwęda się tajemniczy Człowiek z Rogiem Na Głowie;
9) Co niektórzy potrafią bardzo skutecznie blokować łazienkę;
10) Najlepszym miejscem w mieszkaniu Ofirki jest kuchnia;
11) Po Krakowie grasuje banda smyków rysująca po samochodach;
12) Jeżdżenie w sklepowym wózku po parkingu bywa niebezpieczne;
13) Tradycja gubienia się Solo w Krakowie sięga pamięci najstarszych klubowiczów;
14) Kopiec Kościuszki zazwyczaj w nocy jest zamknięty;
15) Nigdy nie wierzcie Suchemu Jacy - zawsze obiecuje że przyjedzie, a w końcu go nie ma...;
16) Strzeżcie się bandy wuli z Radomia - mogą się pojawić w każdej chwili i w każdym miejscu;
17) Radom jest miastem-rondem. Nawet w mieszkaniu Cisexa jest kilka rond;
18) ShOOmir nic nie zepsuł;
19) Podczas quizu muzycznego ShOOmir zawsze jest w drużynie, która przegrywa;
20) Sphinx przed każdym zjazdem chudnie 20 kilo;
21) Flaki RULEZZZ !
Paaarostatkiem w piękny rejs...
Statkiem na paaaręęę, w pięęękny reeejs...
(Ku...a DTS! ;)
AUTORZY RELACJI:
Adam Łudzeń - ALIEEN
Paweł Łudzeń - GRUBY
AUTOR ZDJĘĆ:
Konrad Hamala - SPHINX