Strona główna KMF




    Alex Proyas jest z całą pewnością reżyserem nietuzinkowym. Wsławił się on swym pierwszym filmem, mroczną opowieścią o zemście, zatytułowanym "Kruk" ("The Crow"). Obraz ten pochodził z roku 1994. Na kolejną produkcję musieliśmy czekać długo, bo aż 4 lata. Ale warto było.



"Na początku była ciemność Potem przybyli Obcy."
    Takimi slowami rozpoczyna film tajemniczy głos zza kadru. I wydawać by się mogło, że wiemy już wszystko. Nic bardziej mylnego. Oto bowiem w jednej z pierwszych scen widzimy mężczyznę, który ocknął się w łazience, której nie poznaje, obok zwłok kobiety, której nie zna. Co więcej, mężczyzna ten nie pamięta nawet swojego imienia. W mieszkaniu dzwoni telefon. Nieznany głos mówi mu, żeby uciekał, że "idą po niego". I rzeczywiście - chwilę później z windny wyłaniają się trzy tajemnicze postacie. Udaje mu się uciec, jednak wkrótce cały jego świat dosłownie stanie na głowie. Dokładnie o północy będzie świadkiem demonicznego spektaklu - wszyscy ludzie, zapadną na kilka minut w głęboki sen, zaś część budynków dosłownie zapadnie się pod ziemię, zaś w ich miejsce wyłonią się inne! Później pozna także psychiatrę - niejakiego Paula Schrebera, który - przynajmniej częściowo - pomoże mu rozwiązać zagadkę...
    W tym miejscu wypada zakończyć streszczenie. W “Mrocznym Mieście” jest bowiem kilka interesujących zwrotów akcji i niespodzianek, których zdradzenie może częściowo zepsuć wrażenie, jakie pozostaje po obejrzeniu filmu. “Dark City” nie jest bowiem obrazem, mającym aspiracje bycia czymś więcej, niż jest w rzeczywistości. Nie udaje, że odkrywa przed nami jakieś prawdy. Jest to kino tylko i aż rozrywkowe, jednocześnie jednak wyróżniające się spośród wielu widowisk, mamiących widza głównie efektami. Pierwszą rzeczą, która świadczy o klasie tego filmu jest klimat; ciężki, mroczny... dosłownie i w przenośni, bowiem filmowe Miasto jest wiecznie pogrążone w mroku. Uświadomiwszy sobie ten fakt główny bohater w pewnym momencie zaczyna wręcz podejrzewać, że słońce nie istnieje! Sugestywność klimatu skutecznie podkreśla też potężna muzyka Trevora Jonesa oraz ciekawe zdjęcia naszego Dariusza Wolskiego. Niezwykle ważną rolę odgrywają też rewelacyjne dekoracje. Jednak w tym filmie godnych polecenia jest więcej rzeczy.

   

    Bardziej niż przyzwoicie prezentuje się sama historia, a co za tym idzie – również scenariusz. Choć, jak wspomniałem wcześniej, nie wychodzi on poza ramy rozrywki, jednak jest to rozrywka inteligentna, ciekawie poprowadzona, a jednocześnie dość pomysłowa. Przy tej okazji polecam ten film wszystkim, którzy chwalą pierwszego “Matrixa” za oryginalność (“Mroczne Miasto”, przypominam, miało swoją premierę rok wcześniej). Jeśli miałbym coś temu filmowi zarzucić, to może mało ciekawe postacie. Nikt, poczynając od zdezorientowanego Murdocha po znerwicowanego doktora Schrebera nie wzbudził we mnie jakiejś większej sympatii. Choć może jest to celowy zamysł reżysera? Jest to tym ciekawsze, że od strony aktorskiej film stoi na dość wysokim poziomie. Nieźle gra Rufus Sewell, podobnie Jennifer Connelly. Bardzo dobrze wypada William Hurt, zaś Kiefer Sutherland wręcz rewelacyjnie.
    Niemniej jednak, “Mroczne Miasto” obejrzeć warto. Choć film ten nie zyskał popularności, na jaką zasługuje, jest to jedna z ciekawszych propozycji SF ostatnich lat.


AUTOR RECENZJI:
MARCIN TADERA - Locutus
      


MROCZNE MIASTO (DARK CITY)
Reżyseria – Alex Proyas
Scenariusz – Alex Proyas, Lem Dobbs, David S. Goyer
Muzyka – Trevor Jones
Zdjęcia – Dariusz Wolski
John Murdoch - Rufus Sewell
Dr Paul Schreber – Kiefer Sutherland
Frank Bumstead – William Hurt
Emma Murdoch – Jennifer Connelly
Mr. Hand – Richard O'Brien
Mr. Book – Ian Richardson
Mr. Wall – Bruce Spence
Walenski – Colin Friels