Strona główna KMF

INACZEJ CZYLI TAK SAMO

    Dotąd kojarzeni z przestępcami, zwyrodnialcami, zboczeńcami. Spychano ich na margines społeczny, uwłaczano im godności, ba! godności ich pozbywano, a często kojarzono z faszystami. Wywoływali strach i demoralizowali społeczeństwo. Ale nikt tak naprawdę nie przyglądał się tym ludziom. Co jest poniekąd zrozumiałe gdy sie weźmie pod uwagę fakt naturalnego dla człowieka spychania na drugi plan rzeczy nieprzyjemnych i nieprzystających do tzw. "normalności" czy tzw. "moralności".


    Jednak od kilkudziesięciu lat program political correctness zatacza coraz szersze kręgi, czemu, w moim mniemaniu, należy przyklasnąć chociażby z tego pwodu, że odmitologizował negatywny wizerunek "kochających inaczej". Społeczeństwo globalne jest wielorasowe, wieloetniczne, wielokulturowe - trzeba zrozumieć ten melanż bez poniżania jednych, bezmyślnego atakowania i "szufladkowania".
    Co poniektórym twórcom filmowym to sie udało. Dowartościowali oni homoseksualizm, może nie wynieśli go na piedestał, ale wylansowano modę na liberalizm w stosunkach międzyludzkich, choc oczywiście nader często zauważyć można zbyt stereotypowe podejście do sprawy. Wizerunkiem homoseksualisty rządzą schematy, często jest to postać tragiczna, cierpiąca wewnętrznie, nie mogąca sie pogodzić z własnym "ja". A to przecież to jeden ze stereotypów...

Marlena Dietrich     Na początku XX wieku homoseksualizmu bezpośrednio nigdy nie pokazywano (pomijam offowe filmy pornograficzne). Ot mężczyźni sie przebierali za kobiety czym wzbudzali śmiech na sali jedynie. Albo konfrontacja zniewieściałego mężczyzny z kilkoma macho. Śmieszne, nie?
    Pierwszą sceną homoseksualną w kinie był pocałunek. W "Maroku" Marlena Dietrich, ubrana w męski, biały garnitur, schodząc ze sceny, pocałowała w usta siedzącą przy stoliku kobietę. Był rok 1930 więc nie dziwne, że film wywołał szok. Komentowano go, krytykowano, cenzurowano... Komletne połamanie, zakręcenie, złamanie tabu...
    Potem przyszła kolej na Gretę Garbo w "Królowej Krystynie" zafascynowanej pewną hrabiną (na początku filmu widnieje również namiętny pocałunek dwóch kobiet).
    W tym czasie homoseksualizm był traktowany jako cecha jak najbardziej negatywna. Delikatne sugerowanie homoseksualizmu miało podkreślać diaboliczny charakter postaci ("Rebeka" Hitchcocka, "Sokół maltański"). Lesbijki były najczęściej znerwicowanymi kobiecymi upiorami, anty-kobietami (ku przestrodze zapewne). W 1961 roku na ekrany wszedł "Victim" z Dirkiem Bogartem, który walczy z systemem, ze społeczeństwem które w brutalny sposób dyskryminuje gejów. Po raz pierwszy więc został tu bezpośrednio poruszony problem homoseksualizmu. Złamano juz doszczętnie tabu... Oczywiście warto też wspomnieć że w tym czasie powstawały filmy które traktowały filmowych homoseksualistów bardzo brutalnie np. "Cruisin" Williama Friedkina, gdzie seryjny zabójca czycha na homoseksualne ofiary.

    Jednak nie będę tutaj opisywał zawiłej dość historii homoseksualizmie w kinie, lecz skupię sie raczej na przykładach z ostatnich 20 lat... Można wręcz stwierdzić, że taka tematyka stała się modna, a umiesczenie geja, lesbijki w filmie jest wskazane (tyczy sie to nader często komedii)
    Jak więc przedstawiono gejów w filmach?
Pocałunek kobiety-pająka     Często jest niewiedza, brak własnej tożsamości, bunt z własnym ego. W 1985 roku mielismy na ekranach film "Pocałunek kobiety-pająka" Hectora Babenco. Jest to studium relacji między rewolucjonistą i gejem zamkniętych w jednej celi gdzieś w więzieniu brazylijskim... Kokieteryjny Molina opowiada swojemu towarzyszowi, wielkiemu konserwatyście Valentinowi o niemych filmach. Opowiada to w sposób często kiczowaty i banalny, ale to pozwala choć na chwile wydrzeć się z więziennego koszmaru. Mężczyźni zaprzyjaźniają się sie blisko i mimo twardych poglądów Valentina... oddają się sobie. W zderzeniu z przyjaźnią, czułością, współczuciem, zdaniem wyłącznie na siebie płeć przestaje być ważna, schodzi na dalszy plan ustepując miłości. I to nie tej banalnej, infantylnej...
    Ten wątek poprowadził też Neil Jordan w "Grze pozorów". W sensacyjną treść wpleciony został związek dwóch mężczyzn, gdzie jeden nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego partner jest homoseksualistą i transseksualistą. To, że jego "dziewczyna" nie jest kobietą dowiaduje się w momencie najmniej stosownym... Jednak oswaja sie z tą prawdą, nader szokującą, a ich przyjaźń (niektórzy krzykną: o dziwo!) umacnia się.
    Nie jest więc tutaj homoseksualizm problemem li tyko osobnika "naznaczonego", ale i sa tu pewne uniwersalia mówiące sensie, o schematach, o ograniczeniach w jakie wtopiony jest człowiek. Istnieje ustalony porządek (kobieta + mężczyzna), ale czy musi on być koniecznością? 'Wywiad z wampirem' - Lestat (Tom Cruise) i Louis (Brad Pitt) Czy nie można złamać tej bariery jesli ludzi łączy miłość i wzajemne porozumienie? Czy należy ganić, współczuć czy też życzyć szczęścia i zrozumieć? Neil Jordan odpowiada sposobem trzecim. Co ciekawe Jordan pochwycił też wątek homoseksualny w "Wywiadzie z wampirem". Lestat chcąc uciec od samotności, od własnych egzystencjalnych rozterek "tworzy" partnera oddając mu swoją krew. Louisa i Lestata łączy cos więcej niźli więzy wampirzej krwi... ale posądzanie o homoseksualizm byłoby nadinterpretacją. Anne Rice w swej książce unika tego typu wyjaśnień. Książka mówi o potrzebie przyjaźni, o samotności na kilkusetletniej drodze wampirzego życia.
    Z najnowszych przykładów może być "W pogoni za Amy" Kevina Smitha. Główny bohater, Banky, ma problemy z własną seksualną tożsamością, co go szalenie frustruje zważywszy na to, że jego najlepszy kumpel w którym potajemnie się kocha, spotyka sie z kobietą. I jak tu wyjść z impasu? Jego kumpel, Holden, proponuje dość... dziwne wyjście z tej sytuacji, ale nie powiem jakie... zachęcam do obejrzenia!
    Swego czasu głośno było o filmie "Ksiądz" Antonii Bird. Babcie protestowały, petycje do ministra wpływały i... nic. Film jednak obejrzeć mozna było, na szczęście... To obraz o księdzu, który jest homoseksualistą, przez co cierpi przeogromnie. Konflikt ego i nakazów społecznych, religijnych, kulturowych. Kościół katolicki potępia homoseksualizm, a ksiądz jako przedstawiciel tegoz Kościoła nie może żyć w takim grzechu. Co więc czyni? W pewnym momencie daje upust swoim pragnieniom i zakochuje sie w mężczyźnie, a nawet go całuje namiętnie. Niektórzy nazwali tą scenę czymś na wskroś obrzydliwym i wręcz bluźnierczym, ja jednak wzdragam sie przed takim komentarzem. Ukazano przecież jedynie uczucia, pragnienia najnormalniejszego w świecie człowieka... Jednak niezrozumienie wzięło górę, film wyklęto, zabobony zwyciężyły. Nietolerujemy inności, mimo iz ona wpisuje się w spiralę życia.
Nie czas na łzy     Pamiętacie "Nie czas na łzy"? Film o chłopaku który urodził się w ciele dziewczyny. Nie jest to jakiś film idiotyczny ale poważny dramat o nieprzystosowaniu, o nietolerancji. Chłopak jest wyszydzany, ludzie sie śmieją, nie potrafią zaakceptować faktu natury. Dziewczyna przybiera męskie ubranie może w akcie nonkonformizmu, buntu przeciw pozycji kobiety w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Spotka ją kara - śmierć, właśnie za ten bunt, za sprzeciw wobec układów społecznych, który z góry wyznaczają rolę mężczyzny i kobiety. Coś irracjonalnego i tragicznego.

    Wraz z odkryciem wirusa HIV zwiększyła się ilość filmów o gejach. A może raczej zapanowała moda na filmowanie homoseksualisty który cierpi, jest dyskryminowany, jednak w finale jest rozgrzeszony. Przykładem niech będzie "Filadelfia" Jonathana Demme. Jest gej, który choruje na AIDS. Wyrzucają go z pracy, on dochodzi swych praw, wygrywa w końcu, najważniejsze że moralnie. Film trąci trochę dydaktyzmem, ale nie można go pominąć ze względu na ukazanie homoseksualistów jako tych krzywdzonych przez ludzi, odtrąconych przez społeczeństwo. Jednak główna role w filmie gra AIDS, które płci nie rozróżnia, a wielu uważa, że ta straszna choroba dotyka tylko homoseksualistów... W "Dzikich nocach" mamy bohatera, który dowiaduje się że ma AIDS i... umiera. Z tym, że umiera naprawdę. Główną rolę grał reżyser, Cyrill Collard, który kilka dni po zakończeniu zdjęć umarł...

    Innym typem homoseksualisty jest wrażliwiec, dusza-człowiek. Gej jest super kumplem, "najlepszą przyjaciółką". Można mu powiedzieć co na duszy gra, można mu zaufać, popłakac się z nim. Najciekawiej w ten sposób portretuje gejów Pedro Almodovar ("Zwiąż mnie!", "Wszystko o mojej matce"), który sam często przyznaje sie do homoseksualizmu. Albo milusiński Rupert Everett w "Mój chłopak się żeni". 'Wszystko o mojej matce' - jednym z głównych bohaterów jest mężczyzna (po lewej), który przebiera sie za kobietę) Homoseksualista to wrażliwy, miły człowiek, bardzo zniewieściały, któremu uwidaczniają sie cechy stricte kobiece (jeśli takowe oczywiście istnieją). Gej przebiera sie za kobietę, choć w rzeczywistości jest bardzo męski (ale to go przybliża do kobiety i jej problemów). Gej jest często artystą, gej nie pracuje na budowie; żadnego wysiłku fizycznego, jedynie spełnienie artystyczne, psychiczne... kobiece? Gej to też wesołek jak Nathan Lane w roli Stariny z "Klatki dla ptaków". Taki obraz wrył sie w świadomośc wielu ludzi, wrył sie w stereotypy i uprzedzenia...

    Bardzo przekonywująco i ciekawie o gejach opowiadają twórcy brytyjscy. Ich filmy przesiąknięte są naturalizmem w pokazywaniu uczuć, problemów. Zresztą kino brytyjskie szczyci się odwagą w ukazywaniu zagadnień z natury alkoholizmu ("Jestem Joe"), bezrobocia ("Orkiestra", "Riff-Raff"), narkomanii ("Nic doustnie"). Z homoseksualizmem jest podobnie. Niby więc Wielka Brytania to kraj tak konserwatywny a jednak to tam narodził się anarchistyczny bunt i liczne subkultury - homoseksualizm więc wtopił się w tamtejszą kulturę co spowodowało jego zaakceptowanie. Jest znakomity dramat Christophera Hamptona "Carrington" o pisarzu-homoseksualiście, są "Uszy do góry" Stephena Frearsa z Garym Oldmanem, bądź "Maurice" Jamesa Ivory.

Moje własne Idaho     Natomiast nowe kino amerykańskie jest pozbawione tej estetyki, wrażliwości brytyjskiej. Kino amerykańskie nie lubi zwykłości, natomiast kocha skrajności, kocha niezwykłych bohaterów. I takiez filmy często mamy. Na przykład "Moje własne Idaho" męskiej prostytucji. Niby to sen, niby jawa. Bohaterowie są narkomanami i sam film wydaje sie być narkotyczną wizją nie pozbawioną jednak ciężkości. Homoseksualiści zepchnięci na margines, prostytuujący się. Ich tragedia polega na tym, że są nie we własnej, ale w społecznej niewoli. Ćpają na dworcach, prostytuuja sie w podmiejskic tunelach. Zeszmaceni i moralnie zdegradowani, ale nie przez siebie samych, ale przez tych wszystkich, który traktują ich jak "szmaty", jak "towar" który sie szybko wykorzystuje i wyrzuca. Są ofiarami swojej inności...

    Możnaby opisać wiele jeszcze filmów, lecz jednak pozostanę przy tych kilku. Zjawisko homoseksualizmu w kinie jest chwilami wielce kontrowersyjne. Nie ustrzega sie ostatnimi czasy i infantylności i głupoty, schematów i uprzedzeń. Ale takie kino jest i trzeba sie cieszyć z tego, że co poniektórzy twórcy pragną odmitologizowania stereotypowego wizerunku "kochających inaczej".

AUTOR TEKSTU: Rafał Oświeciński - DESJUDI