Strona główna KMF
        
Przepis na blockbuster

Wstęp będzie, że tak powiem, box-office'owy, ponieważ osobiście nie patrzyłem przed seansem na opisywaną pozycję inaczej, niż przez pryzmat jej spektakularnej klęski finansowej za oceanem. Trzydzieści milionów dolarów zarobku przy stu trzydziesto milionowym budżecie? Taki wynik musi robić wrażenie nawet na osobach, dla których kasowe rezultaty amerykańskich produkcji są kompletnie nieinteresujące. Gdzie więc leży przyczyna takiego, a nie innego wyniku, dlaczego najnowszy film Roba Cohena nie zawojował kin i nie stał się wielkim hitem, czy inaczej - blockbusterem? Szczerze mówiąc ciężko to jednoznacznie stwierdzić. Proponuję zatem przyjrzeć się kilku typowym, jak mi się wydaje, elementom amerykańskiego blockbustera, ze wskazaniem jak ma się do nich recenzowany "Stealth":
  • Blockbuster powinien być widowiskowy, efektowny, zrobiony z rozmachem. Kameralny blockbuster to oksymoron. Bajońskie sumy przeznaczane przez producentów na realizację projektu do czegoś w końcu zobowiązują, a sto trzydzieści milionów, jakie wydano na "Stealth" to liczba godna podziwu, nawet biorąc pod uwagę fakt, iż w dzisiejszych czasach hollywoodzka machina funkcjonuje na najwyższych obrotach. Widowiskowość pozycji podkręca napakowanie jej porządnymi efektami specjalnymi. "Niewidzialny" od strony technicznej robi spore wrażenie. Efekty specjalne, których twórcy wyraźnie nie skąpią, prezentują się znakomicie. Pojedynki w chmurach potrafią zachwycić: komputerowo wygenerowane niebo, widoczny przez kokpit ląd, pędzące myśliwce, pociski i fantastyczne eksplozje oraz wrażenie niesamowitej prędkości - wszystko to ładne i na poziomie. Akcji jest tutaj całkiem sporo - mniej więcej jedna trzecia filmu rozgrywa się w powietrzu, niezłe zaś tempo nie powinno pozwolić na nudę.
  • Opowiadana historia powinna być raczej prosta, klarowna, na pewno nie może być skomplikowana. Sytuacja, w której amerykański widz miałby się w kinie na blockbusterze zanadto głowić jest niedopuszczalna. Poruszane tematy nie mogę być zbyt kontrowersyjne, a przesłanie zbyt głębokie. W blockbusterach nie obala się dogmatów, nie stawia trudnych pytań, nie podaje niewygodnych odpowiedzi, ale też nie o to przecież tutaj chodzi - najważniejsza jest rozrywka. Najlepiej jeśli owy hit oscyluje wokół starych, dobrych i filmowo sprawdzonych wartości, jak przyjaźń, miłość, poświęcenie, itp. "Stealth" traktuje o trójce przyjaźniących się pilotów nowoczesnych myśliwców, którzy biorąc udział w przeróżnego rodzaju misjach walczą o pokój na Świecie. Punkt wyjścia nie jest może specjalnie oryginalny, ale jak już wskazaliśmy wyżej, nie o oryginalność tutaj chodzi. Trzeba jednakże przyznać, że w przypadku "Niewidzialnego" mamy do czynienia z historią wyjątkowo schematyczną i przewidywalną. Co prawda wystarczy rzucić okiem na pare słynniejszych blockbusterów, by stwierdzić, że owoce pracy scenarzystów, delikatnie mówiąc, arcydziełami zazwyczaj nie są, niemniej przy opisywanej pozycji panowie odpowiedzialni za fabułę nie postarali się niestety wyjątkowo.
  • Byłoby również dobrze, gdyby ta cała rozrywka była poparta fabułą w miarę sensowną. A z tym w przypadku hitów amerykańskiego kina bywa różnie. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że wszelkiego rodzaju dziury w scenariuszu i błędy logiczne to nieodłączni towarzysze każdego rasowego blockbustera. Czasem, dla przykładu, wpadnie scenarzysta na pomysł umieszczenia na odwrocie Deklaracji Niepodległości mapy do wielkiego skarbu i tylko od zręczności reżysera będzie zależało, czy filmowa całość zostanie kupiona przez widza. W "Stealth" najtrudniejszym elementem do przełknięcia jest przedziwna postać antagonisty głównych bohaterów - wyposażonego w sztuczną inteligencję myśliwca, który uderzony piorunem 'ożywa', a co więcej, jak rzecze jego konstruktor, genialny informatyk - potrafi czuć (sic!). W zdumienie może także wprawić sposób rozwiązywania przez wspomniane wojskowe trio sytuacji kryzysowych w różnych zakątkach globu. Parę komend, kilka przycisków, dziesięć minut i terrorystyczne skupisko odchodzi w niebyt. Ostrzegam więc zawczasu, żeby nie zachłysnąć się później colą w czasie seansu: trzeba mieć dużo dobrej woli, aby bezproblemowo przymknąć oko na wymagania stawiane przez konwencję.
  • Z postaciami jak z fabułą - zbyt skomplikowane zazwyczaj one nie są. Bohater to zlepek najwyżej kilku cech. Scenarzyści jednak zdając sobie sprawę, że widz powinien ekranowym herosom kibicować, rysują sylwetki osób, które mogłyby uchodzić w oczach oglądającego za przebojowe i ciekawe. Bohaterowie "Stealth" są tacy sobie. Twórcy z pewnością za bardzo nie przemęczali się nad nadaniem postaciom zajmujących kształtów. Najwięcej uwagi poświęcono liderowi grupy, pewnemu siebie lekkoduchowi Benowi (Josh Lucas). Henry (Jamie Foxx) i Kara (Jessica Biel) służą chyba tylko jako pretekst do wprowadzenia odrobiny odpowiednio: humoru i romansu - kolejnych dwóch właściwie nieodłącznych składników typowego blockbustera. Swoją drogą wypada wspomnieć o wyraźnym i dość zagadkowym toku myślenia kreatorów amerykańskich hitów, zgodnie z którym nie należy robić filmu bez wątku miłosnego. Lepiej na siłę wpleść choćby parę damsko-męskich iskier, niż całkowicie z nich zrezygnować. W "Stealth" zarówno elementy humorystyczne, jak i wątek miłosny wypadły średnio, nawet pomimo niewątpliwego atutu w postaci uroczej pani Biel.
    Przeglądając tę pobieżną analizę przeciętnego blockbustera można by wysnuć dość prosty wniosek, iż przyczyna kasowej impotencji "Stealth" leży w scenariuszu, bo właśnie w nim, jeśli mowa o tego typu produkcjach, znajduje się zazwyczaj najwięcej ułomności całego filmu. I taka konkluzja mogłaby w zasadzie wystarczyć, gdyby nie fakt, że przecież już bardziej niedorozwiniętym fabularnie pozycjom zdarzało się wieść prym w amerykańskich notowaniach. Pewne jest to, że twórcy temu podobnych blockbusterów jak widać wciąż uparcie lekceważą niezwykle jasną zasadę, że najistotniejszym elementem każdego filmu powinien być scenariusz, a technika stać powinna dopiero na drugim planie. Ostateczną opinię pozostawiam zatem tym, którzy z recenzowanym tytułem będą mieli chęć się zapoznać. Od seansu nie odstraszam, bo "Niewidzialny" nie jest tak tragiczny, jak go malują w większości mediów, ale do pójścia do kina też nie zachęcam, bo to przeciętny produkcyjniak jakich wiele. Pozycja świetna od strony wizualnej, ale uboga na poziomie scenariusza - każdy sam zadecyduje, czy taki stan rzeczy mu pasuje, czy nie.


    NIEWIDZIALNY

    Tytuł oryginalny: Stealth
    Rok produkcji: 2005, USA
    Czas trwania: 121 minut
    Reżyseria: Rob Cohen
    Scenariusz: W.D. Richter
    Zdjęcia: Dean Semler
    Muzyka: BT
    Wystąpili: Josh Lucas, Jessica Biel, Jamie Foxx,
    Sam Shepard, Richard Roxburgh, Joe Morton
    Ocena: 5/10
    Autor recenzji:
    Michał Jakubowski - JAKUZZI

    Klub Miłośników Filmu, 19.11.2005