Strona główna KMF
"Tam, gdzie rosną poziomki"

Czas pozornie oczywisty
w "TAM, GDZIE ROSNĄ POZIOMKI" Ingmara Bergmana


     "Tam, gdzie rosną poziomki" rozpoczyna się ukazaniem głównej postaci filmu, profesora Izaaka Borg (V. Sjostrom), starszego pana koło osiemdziesiątki, oraz jego pozakadrowym głosem, który po części pełni rolę preludium przedstawiającego postać. Zapowiada to także opowiadanie subiektywne filmu, rozwijające się później w ciągu ukazywanych obrazów. Czas narracji filmu obejmuje jeden dzień z życia profesora, od poranka do wieczora. Jest to jednak bardzo uproszczone ukazanie czasu, gdyż w akcję powplatane są liczne retrospekcje, wspomnienia z lat dziecinnych i późniejszych głównego bohatera, a także jego dwa sny. Pierwszy sen to już retrospekcja na zasadzie wypowiedzenia przez profesora kwestii: "Miałem dzisiaj dziwny sen..." i przed oczami widza zaczynają się ukazywać ujęcia z tym tematem związane. Bergman nawiązuje do słynnego niemego filmu Victora Sjostroma "Furman śmierci". Jest to sekwencja pełna symboli. Profesor znajduje się na pustej ulicy, widzi zegar bez wskazówek - jest poza czasem. Następnie podchodzi do postaci stojącej do niego tyłem i gdy spostrzega jej twarz, zauważa, że to bezosobowa kukła. Stwór przewraca się, wypływa z niej czerwona ciecz. Tę postać można porównać z bezkształtną osobowością profesora Borga, wyzbytego wszelkich uczuć. Ponadto jest już w podeszłym wieku i może w każdej chwili umrzeć, do czego nawiązuje kolejny symbol - trumna wypadająca z karawanu wioząca ciało podobne do profesora.

    Wspominanie snu zakańcza się, wracamy do poranka. Profesor je śniadanie ze swoją synową Marianną. Z ich rozmowy można się dowiedzieć, że Izaak Borg wyjeżdża do Lund, by odebrać wyróżnienie za pięćdziesięciolecie pracy doktorskiej. Będzie mu towarzyszyć synowa, która postanowiła wrócić do męża. Film w pewnym sensie można by określić filmem drogi, gdyż większość akcji toczy się w aucie , wydarzenia rozgrywają się podczas jazdy. Ale nie jak w amerykańskich produkcjach; dramaturgia całego filmu jest stonowana, nie ma nagłych zwrotów akcji. Ujęcia są raczej statyczne, rytmika montażu powolna. Ten spokój niweluje przenikanie kilku rzeczywistości, co burzy porządek filmu i zmusza widza do uważnego śledzenia akcji. Podczas jazdy profesor zmienia w pewnym stopniu początkowo założoną trasę, aby swej synowej pokazać dom własnego dzieciństwa. Gdy znajdują się na miejscu, Marianna odchodzi by się wykąpać, a Izaak Borg siada na poziomkowej polanie, żeby odpocząć. Wówczas przed oczami mężczyzny zaczyna się nowo odtwarzać historia jego młodości. Widzi dom w dawnej okazałości i biegające wokół dzieci. Na polanie z poziomkami spostrzega kuzynkę Sarę, w której kiedyś był zakochany, a także podchodzącego do niej swojego brata. Zbierane przez dziewczynę poziomki urastają do rangi symbolu czystości, ufności i nie zakłamania (podobnie jak w "Siódmej pieczęci"). Profesor widzi ich pocałunek; poziomki wysypują się z koszyka. Następnie ukazuje się wnętrze domu z wszystkimi jego mieszkańcami. Jednak nigdzie nie widać młodego Izaaka, tylko w korytarzu stoi postać starego profesora, który spogląda na wszystko wzrokiem wszechwiedzącego. Dla niego czas już nie może się cofnąć. Powrót do teraźniejszości zapewnia pojawienie się młodej dziewczyny, łudząco podobnej do niegdysiejszej kuzynki. Ona też, wraz ze swymi dwoma towarzyszami podróży, dołącza się do profesora i dalej jadą razem. Łatwo odnaleźć analogię pomiędzy trójką młodych, a dawnym związkiem miedzy młodym Izaakiem, jego bratem i kuzynką, która borykała się z wyborem partnera spośród danej dwójki. Ona wybrała brata przyszłego profesora, co uczyni młoda pasażerka z auta?

    Kolejną inwersję w czasie inicjuje drobny wypadek samochodowy, który dodaje jeszcze dwóch towarzyszy do auta profesora. Jest to małżeństwo ludzi po czterdziestce, nieustannie się kłócące i wzajemnie zadające sobie ból. Profesorowi przypomina się własny związek, z obecnie już nieżyjącą żoną, poprzez jedna scenę, gdzie był świadkiem jej zdrady. Jednak wówczas jego osobowość odznaczała się chłodem, brakiem miłości do ludzi, o czym świadczy wypowiedź żony po niedawnym zajściu. Następnie, w czasie krótkiego postoju samochodowego, śni się kolejny sen. Stary profesor podchodzi do egzaminu. Ale nie widzi nic w preparacie mikroskopowym, nie potrafi przetłumaczyć pewnej sentencji. Egzaminator oskarża go o obojętność, egoizm, brak serca dla innych; a karą jest jego samotność. Pojawia się swego rodzaju sytuacja kafkowska, gdy niewinny (pod względem prawa) człowiek zostaje o coś posądzony, a następnie skazany. Z tą różnicą, że profesor zna podstawy oskarżenia (choć prawdziwie był bardzo dobrym lekarzem, świadczy o tym scena na stacji benzynowej). Po przebudzeniu profesorowi towarzyszy synowa, która zaczyna opowiadać pewną historię związaną z nią i jej mężem. Jest to krótki moment filmu, gdzie opowiadanie subiektywne należy do innej osoby niż Izaak Borg. Od tego momentu akcja filmu toczy się chronologicznie bez "dodatków" do wieczora; jedynie przed snem profesor jeszcze przez chwilę wspomina dzieciństwo. Jeżeli istnieje czas, to także musi być przestrzeń. W związku z filmem należy także coś o tym napisać.

    Przestrzeń świata przedstawionego podczas jazdy służy typowo jako miejsce akcji. Natomiast w retrospekcjach i snach staje się obszarem symbolicznym, z nagromadzeniem rzeczy i miejsc o naddanym znaczeniu, np. zegar bez wskazówek, poziomki, a także obecny dom matki profesora (głównie z ukazaną lalką). A sny można określić także przestrzenią ekspresjonistyczną, gdzie stanowi odzwierciedlenie psychiki lub stanu duch bohatera filmu. Ogólnie film jest zrobiony zrozumiale, brak w nim niejasnych sytuacji, których widz nie byłby w stanie logicznie połączyć w całość. A skupiając się na czasie, można odnieść się do wszystkich aspektów dzieła, chociaż ja opisałam jedynie małą część.

     Na koniec ktoś może zapytać: no tak, ale o co w tym filmie tak naprawdę chodzi? O czym on jest? Sądzę, że "Tam, gdzie rosną poziomki" ukazuje proces zamykania się w sobie, ucieczki, aby samemu nie zostać zranionym. Przyczyn najczęściej należy szukać w dzieciństwie i młodości. Tak jest w przypadku Izaaka Borga. W młodości został odrzucony przez swoją kuzynkę, która poślubiła jego brata. Gdyby w niedługim czasie od tego zajścia poznał kogoś innego, kogo mógłby pokochać, jego wnętrze mogłoby się dalej rozwijać i normalnie kształtować. Jednak stało się inaczej. Odrzucenie było raną ciężko się gojącą. Aby nie poczuć się nigdy więcej skrzywdzonym, przyszły profesor ukrył wszystkie swoje co bardziej tkliwsze uczucia. Stał się oschły, beznamiętny, ogólnie pozbawił się człowieczeństwa. Dlatego żył w nieudanym związku małżeńskim, nie mógł porozumieć się z własnym synem, był opryskliwy względem wiernej służącej i prawie z nikim nie utrzymywał bliższych kontaktów.
Uważam ten film za dzieło - mimo ogólnej wymowy - optymistyczne. Przecież na końcu starszy pan, dzięki młodej pasażerce z auta, zaczyna się zmieniać. Coś w nim wykiełkowało i na pewno zdąrzy jeszcze wyrosnąć, nawet w jego podeszłym wieku. Ponadto, jak na obraz Bergmana, nie ma tu nadmiernej kumulacji ludzkich fobii, skomplikowanej psychologii. Film urzeka swą prostotą, łagodnością i jest po prostu piękny. Nie zamierzam nikogo zmuszać do oglądania, ale "Tam, gdzie rosną poziomki" warto obejrzeć. Każdy wytrzyma czas projekcji i będzie w stanie coś jeszcze powiedzieć.


Ogólne informacje o filmie:
Tytuł oryginalny: "Smultronstallet"
Tytuł polski: "Tam, gdzie rosną poziomki"
Szwecja 1957
Reżyseria: Ingmar Bergman
Scenariusz: Ingmar Bergman
Zdjęcia: Gunnar Fischer
Muzyka: Erik Nordgren
Montaż: Oscar Rosander
Producent: Allan Ekelund
Obsada: Victor Sjostrom, Ingrid Thulin,
Bibi Andersson, Jullan Kindahl,
Gunnar Bjornstrand, Folke Sundquist,
Bjorn Bjelvenstam, Naima Wifstrand,
Max von Sydow
Produkcja: Svensk Filmindustri


AUTOR TEKSTU:
Monika Czap - STRZYGA
      mc.strzyga@wp.pl