Strona główna KMF
        
Fantastyczna fantastyka

Z jakim filmem mamy do czynienia? Po pierwsze, bez wątpienia, z jednym z najlepszych w historii polskiej kinematografii. Secundo, film w konwencji historii płaszcza i szpady, tragizm, przeplatany z wyrafinowanym komizmem, numero uno, żywa i wartka przygoda, stworzona, o dziwo, w polskich warunkach. O tak, film jest ze wszech miar awanturniczy, przygodowy, fantazyjny. Stawiam pytanie, czy to polskie kino? Oglądam i nie wierzę, a mój sceptycyzm topnieje od gorąca niesamowitego polotu i kunsztu. A jednak, lata sześćdziesiąte, chłonące niczym martyrologiczna gąbka, tematykę wojenną, powojenną, patriotyczną, wydają na świat dzieło jakże wyabstrahowane i diamentowe. Nie umniejszam w tej chwili kinu Wajdy, czy Munka, bo "Popiół i diament" uważam za perfekcję i całą radość kina, stwierdzam jedynie, że w owych czasach pojawia się ktoś, kto poczyna tworzyć kino hmm... nietuzinkowe, czarodziejskie, lekkie i frywolne, uwolnione od brzemienia historii, przyziemności. Nie umniejszam nikomu, widzę jednak alternatywę, drogę astralną i kontestację, przede wszystkim ucieczkę. Has, mierzy się z Potockim - na szpady, z humorem, przygodą, ale także z perfekcją i człowiekiem.

Obraz tętni niesamowitością od początku, aż po sam koniec. Zasługa w tym scenografów, którzy na polskim ugorze stworzyli magiczne stepy Hiszpanii, Krzysztofa Pendereckiego, którego jakże niesamowita muzyka do tego filmu, serwuje całkiem odrealnioną, foniczną i fantastyczną wędrówkę po jaskiniach naszej jaźni. Konstatując, każdy element tego filmu unosi mnie ponad rzeczywistość. Poprzez zdjęcia Jahody, i niepodważalny kunszt Hasa, który wyciska z barokowej powieści Potockiego płaszczyznę egzystencjalną, dochodzimy do aktorstwa, i tu czeka nas prawdziwa kanonada doskonałości. Nawet epizody obsadzone są aktorami pierwszej klasy, w roli Alfonsa zaś Zbigniew Cybulski, ikona tamtych czasów, aktor niepokorny i na wskroś oryginalny, znakomicie wywiązujący się z roli awanturnika, niedowiarka, kpiarza i błędnego rycerza. Zostawmy okowy czysto techniczne, niemniej ważne, skupiając się na fabule. Twórca "Pętli" i "Sanatorium pod klepsydrą" tworzy własną interpretację powieści Potockiego, nadając jej nowych, niewymiernych co do wartości, wymiarów. W sposób znakomity ukazuje układ szufladkowy powieści. Wgłębiamy się w poszczególne wątki i historie, z każdej wynurza się następna, z tej następna, aż do poczucia chaosu. Historie w historii, w historii. W efekcie, wszystko jednak tworzy kompozycję zamkniętą, wątki urywają się z chwilą połączenia z historią głównego bohatera. Reżyser szuka granic filmowej struktury. Szuka krańca fabuły, dając wyraz niebywałego kunsztu, wszystko bowiem łączy się w zgrabną i zaskakującą całość. W trakcie tych fantazyjnych fabularnych wypraw, doznajemy elementu pysznego komizmu. Pojedynek ojca Alfonsa z właścicielem nazbyt szybkiej karety, zasadzka inkwizytorów, czy też obłąkany pasterz opowiadający historię swojego życia (Pieczka w najwyższej formie), to prawdziwy smak filmu. Kolejnym atutem jest przygoda, tętniąca w każdej akcji głównego bohatera, aktywującej kolejne wątki, kolejne następstwa. Już samo umiejscowienie akcji, oniryczna Hiszpania, i bohater, zagubiony w odmętach nieznanego kraju baron, poszukujący, pełen obaw, napotykający przedziwne postacie, pustelnika, kabalistę, ludzi ukazujących mu nowe drogi, zwiastuje rozrywkę. Bo film ten to także świetna rozrywka i rozgrywka na polu płaszcza i szpady. Has, przy tym, nie popada w banał, mało tego, nadaje filmowi głębię, moc poszukiwawczą i egzystencjalną, my błądzimy i poszukujemy razem z bohaterem, który nie zdaje się być głównym. Lwia część filmu, fabuły, to opowiadania innych bohaterów, fikcja, z pozoru oderwane od głównego wątku, wątki inne, degradujące barona Alfonsa do rangi jedynie spoiwa i obserwatora. O czym więc jest ten film?

Pod niebywale kunsztowną i dostojną otoczką komedii awanturniczej, zawiera Has świat fantazji i wyobraźni. Od samego początku trudno nam zdefiniować obserwowany świat. Czy to fikcja, czy też rzeczywistość. Opowieść jest całkowicie odrealniona, a widz, czuje się niczym bohater Cybulskiego, zagubiony w powielanych wizjach i urywanych wątkach. Praktycznie już na samym początku reżyser mówi nam, że będziemy mieli do czynienia z prawdziwie odrealnioną i fantastyczną opowieścią. Przywódcy zwaśnionych wojsk hiszpańskich i francuskich znajdują stary rękopis, po czym w zespół zasiadają do czytania. Czyta i widz, a wartka akcja i wielość wątków pochłania go natychmiast. Pierwsze spotkanie z "duchami" następuje w gospodzie, do której zjeżdża zagubiony baron. Tam zanurza się w świat oniryczny i poznaje dwie mauretańskie księżniczki, które pragną, aby ten został ojcem ich dzieci. Można dyskutować nad obliczem tegoż onirium. Od tej strony pociąga go perwersja, wyuzdane księżniczki są ucieleśnieniem całej magii erotyzmu, także odejście od dogmatów, religii i dewocji, w imię pożądania i wolności. To także tajemniczość i mistycyzm, ocierające się o formy zakazane, stąd też obawa urzeczywistniona w formie pościgu Świętej inkwizycji. Alfons zostaje zamknięty w spirali tego przedziwnego świata, powtarzającym się czasie i miejscu. Opuszczona, nawiedzona oberża, jej podziemia, w których zalęgły nimfomatyczne wręcz księżniczki, wreszcie pustynny odstęp i suszący się na nim wisielcy, na którym bohater zawsze kończy swoją przygodę, powtarzają się w kolejnych etapach wędrówki bohatera. Za światem zamkniętym, onirycznym i powtarzalnym przemawiają także przedmioty-symbole. Kielich-Czaszka, z którego bohater wypija ciecz, na kształt narkotyku, zanurzającego go w coraz głębsze odmęty fantazji; księga z początku filmu, rękopis poznania, którego bohater nie może dostąpić, wisiorek ze świętą relikwią, symbolizujący jego poczucie wiary. Powtarzają się także motywy, te z rzeczywistości, przepłukane przez sito snu i fantazji. Tak więc w śnie pustelnik jest szejkiem i ojcem księżniczek, a zamek kabalisty, łudząco przypomina zamek z opowiadań o ojcu bohatera. Granice nie są postawione jednak jednoznacznie, wszystko spowija chaos, a zdarzenia interpretowane jako sny mieszają się z umowną rzeczywistością, tworząc strukturę niebywałą. Tkwimy więc w świecie fantazji, w którym nie możemy znaleźć ani granic, ani ucieczki do rzeczywistości, zawsze powracamy w to samo miejsce, po czym od nowa dążymy do naszych faktycznych fantazji i marzeń. Wymowna jest scena, w której sen odchodzi, przychodzi kres, a moją głowę nachodzi postać kabalisty, powiernika księgi, jako istoty trzymającej pieczę nad sferą marzeń i snów, nad światem onirycznym. Czas Alfonsa się kończy, a jego zjawy odchodzą. Pragnie podążyć za nimi, ale odgradza go lustro, bohater widzi w nim siebie. Czy wreszcie widzi rzeczywistość? Czy sen się skończył? Widzimy jego rozpacz i pragnienie pozostania z księżniczkami i całym tym światem, poplątanym, irracjonalnym, fanatycznym, ale jakże pięknym.

Warta uwagi jest opowieść opętańca, której analogiczność do zdarzeń przeżytych przez Alfonsa jest wręcz zdumiewająca. Ten jednak nie wygląda na opętanego. Czy aby na pewno? To już pole do interpretacji własnej. Możemy to uznać za paranoję, za opętanie nabyte od upiorów oberży, za chorobę. Możemy to jednak ująć w bardziej liryczne okowy, w ramy onirycznej wędrówki i ucieczki. I chyba o tym jest ten film. Myślę, że mimo tak wyabstrahowanej formy, Hasowi nie udało się nie uwzględnić tamtej, zastałej rzeczywistości. Myślę, że jego film, jego filmy, to ucieczka od niej, od martyrologii, wojny, smutku, melancholii i rozliczenia. To kontestacja przyziemności i smutku, Has swoim filmem ucieka w światy nieznane i egzotyczne, całkowicie odrealnione. Hiszpania, nie jest Hiszpanią, lecz tworem onirycznym i nieziemskim. Bohaterowi trudno się zdefiniować w tym świecie, szuka różnych dróg, ale w efekcie pragnie tam pozostać, w tej frywolnej, komicznej, tajemniczej i awanturniczej materii. I ja, jako widz, także pragnę tam pozostać, bo dzisiejsze czasy po temu doskonałe, aby uciec w świat nieskrępowanej fantazji i pragnąć tam pozostać.



RĘKOPIS ZNALEZIONY W SARAGOSSIE

Tytuł ang.: The Saragossa Manuscript | Rok produkcji: 1965, Polska | Czas: 177 min.
Reżyseria: Wojciech Jerzy Has | Scenariusz: Tadeusz Kwiatkowski
Powieść: Jan Potocki | Scenografia: Jerzy Skarżyński, Tadeusz Myszorek
Muzyka: Krzysztof Penderecki | Zdjęcia: Mieczysław Jahoda
Montaż: Krystyna Komosińska | Kostiumy: Lidia i Jerzy Skarżyńscy
Charakteryzacja: Zbigniew Dobracki

Wystąpili: Zbigniew Cybulski, Iga Cembrzyńska, Elżbieta Czyżewska, Bogumił Kobiela, Stanisław Igar, Jan Machulski, Zdzisław Maklakiewicz, Leon Niemczyk, Franciszek Pieczka


e-mail
 Autor recenzji: Rafał Grynasz - Vincent VEGA