Strona główna KMF



SZCZECIŃSKIE KINA. KIEDYŚ I DZIŚ

Uwielbiam chodzić do kina. Uwielbiam oglądać filmy. Z prostego rachunku matematycznego wynika, że moje uwielbienie jest zwielokrotnione w przypadku, gdy oglądam film w kinie! I tak też w rzeczywistości jest. Jakimś nieopisanym sposobem słabe filmy oglądane na wielkim białym ekranie nie męczą tak mocno, co w przypadku domowych seansów zdarza się często. Aura, jaką emanuje sala kinowa, budynek, który jest źródłem atmosfery, czy może jeszcze coś innego powoduje, że choćby nie wiem co mi przeszkadzało (czytaj: mało obyci w społeczeństwie widzowie), to seanse filmowe w przybytku kultury, jakim jest kino, przedkładam nad domowe kapcie, wygodny fotel tudzież łóżko wodne i możliwość spożycia przygotowanych przez siebie czy ukochaną osobę wybornych kanapek. Film jest nierozerwalnie związany z kinem i koniec. Mało tego, przepadam za całą otoczką, tym rytuałem wyjścia do kina, który ostatnio niestety stracił na sile. Mile wspominam te kilometrowe (dosłownie!) kolejki po bilet, telefoniczne rezerwacje (pani albo odebrała telefon, albo nie - co za emocje!), dodawanie sobie lat przy wejściu na film dla widzów z wyższej grupy wiekowej. Wspomnienia wspomnieniami, ale mimo tych niedogodności kina zawsze z wielką ochotą się odwiedzało. A było ich sporo. Podjąłem decyzję, żeby jednak przypomnieć o tych, które już nie istnieją, bo niby dlaczego mają zginąć w otchłani zapomnienia? Rzecz oczywista, ograniczyłem się do miasta, w którym żyję już kilkanaście lat, a że historię kin ma dość bogatą i wyjątkową, pochyliłem się nad nią z jeszcze większym zainteresowaniem. Efektem tego jest poniższy artykuł, traktujący o Szczecinie/Stettinie.


STETTIN

Wynalazek braci Lumiere z końca XIX wieku bardzo szybko dotarł nad Odrę. Najstarsze źródła mówią o 30 marca 1897 roku. Wtedy to odbyła się światowa premiera "Komicznych spotkań". Jednak miasto było mało przyjaźnie nastawione do nowej rozrywki, widząc w niej propagatora amoralności. Powstała w 1906 roku Centralhallen, z widownią na 3000 miejsc, w grudniu 1908 nieśmiało rozpoczęła flirt z kinem, a raczej jego zaczątkami, organizując projekcje "żywych obrazów", jeszcze bez składnej fabuły. Wcześniej jednak, bo w 1907 roku, niejaki Otto Blauert przy Falkenwalder Strasse 138 (obecnie ul. Wojska Polskiego 2) uruchomił kinematograf, a między końcem marca a połową kwietnia tegoż roku otworzył kino. Wkrótce odsprzedał je Albertowi Pitzke, który przeprowadził się na nowe miejsce wraz z żoną Hedwig i nadał kinu nazwę "Welt-Theater". Blauert postanowił otworzyć kino "Union-Theater" przy ulicy Rosengarten 41-44 (obecnie ul. Podgórna, niestety budynek już nie istnieje) i dokonał tego na początku kwietnia 1908 roku. Kino Alberta Pitzke, przy okazji wprowadzania usprawnień w kwestii bezpieczeństwa pożarowego (przykaz policji po rewizji, której przyczyną były m.in. często wybuchające kinematografy), powiększyło swój przybytek do 185 miejsc - stan na 8 października 1908 roku. Kolejnej modyfikacji dokonano w 1913 roku, zwiększając pojemność o kolejne 10 miejsc. Tymczasem również przy Falkenwalder Strasse, w kamienicy z numerem 25 (obecnie ul. Wojska Polskiego 51) Ernst Schulze uruchomił w sierpniu 1909 roku kino "Helios". Prawdopodobnie pragnący być kiniarzem "numer 1" w Stettinie Albert Pitzke odkupił 14 lutego 1910 roku "Heliosa", którego pozbył się w 1911 roku na rzecz Wilhelma Fahrentholza. Z końcem 1910 roku na szczecińskiej mapie, przy Paradeplatz 36 (obecnie aleja Niepodległości) pojawiło się "Elite" ze 196 miejscami, założone przez Alberta Fiebelkorna. Po dwóch latach kino przejął Erich Gornek (czyżby jakiś polski, kuchenny akcent?). Ostatecznie w 1913 roku trafiło do niezmordowanego pioniera, pana Pitzke. Na tym niestety jego rola w rozwoju kin w Stettinie się skończyła, bo w 1914 roku został skierowany na front i tam zginął. Schedę przejęła jego żona, Hedwig. Tymczasem jeszcze w 1913 roku Fritz Kunze otworzył przy Paradeplatz 38 (obecnie al. Niepodległości 38) kino "Palast-Lichtspiele" na 333 miejsca.

Elite
Jeszcze nie Palast Lichtspiele (1916r.)

Pierwsze kino publiczne, założone w wyniku współpracy 35 ojców-założycieli, powstało przy Behr-Negendank Strasie 5 (obecnie ul. Zygmunta Starego i Starzyńskiego) w 1914 roku. W pełni profesjonalne, o wdzięcznej nazwie "Urania", organizowało projekcje o bardzo zróżnicowanym repertuarze, okraszone edukacyjno-umoralniającymi występami oratorów. "Palast-Lichspiele" miało szczęście do kilku właścicieli. W 1917 roku wykupił je Richard Fiebelkorn, który już w 1920 roku odsprzedał udziały Carlowi Tehmlitzowi i Paulowi Fischerowi. Ten ostatni w połowie lat dwudziestych pozbył się swoich 50% na rzecz wspólnika. Coraz większe zainteresowanie kinematografią wymuszało powiększanie sal kinowych, jak choćby w przypadku "Elite", które w 1920 doczekało się 225 miejsc. W końcówce lat dwudziestych powstało "Neues Welt Theater" przy Hohenzollernstrasse 63 (obecnie. ul. Krzywoustego 63), wkrótce, bo w 1923 roku wykupione przez Annelise Ernst, kolejną przedsiębiorczą kobietę inwestującą w ten coraz bardziej dochodowy interes. Niestety ten przybytek przetrwał jedynie do 1927 roku. Z początkiem 1928 roku kontratak przypuściła rywalka pani Ernst, Hedwig Pitzke, która po adaptacji parteru zakupionej kamienicy przy Grosse Wollweberstrasse 17 (obecnie ul. Tkacka) otworzyła spore, bo na ponad 400 miejsc "Capitol-Lichtspiele". Tym samym stała się właścicielką 3 kin, które były właściwie prototypem dzisiejszych sieci. Funkcjonowało to pod nazwą "Vereinigte Capitol-Elite-Welt" (w sumie 800 miejsc!). Długo wyczekiwany, dźwięk w filmach pojawił się w połowie trzeciej dekady. We wprowadzaniu tej ciekawostki, a później standardu, przewodziło kino "Palast-Lichtspiele", pod koniec 1929 roku proponujące swoim widzom pełnometrażowe filmy dźwiękowe.

Urania (1925r.)
Ufa Palast

W tym samym roku na Starym Mieście przy Konigstrasse 4-5 powstała "Hansa" na 198 miejsc, kolejna próba w dziejach aktywności kiniarskiej Annelise Ernst. Sprawdzić chciał się również Paul Eichorn, który inwestycję w kina zaczął od "Alhambra-Lichtspiele" przy Nemitzer Strasse 28 (obecnie ul. Niemierzyńska 28), na krótko przejął we władanie "Palast-Lichtspiele", by w końcu zainwestować w zupełnie nowe kino "Tivoli" przy Oberwiek 53 (obecnie ul. Kolumba) w końcu 1931 roku. W tym czasie "Palast-Lichtspiele" wykupiła właścicielka "Hansy". Do końca lat dwudziestych powstały jeszcze kina: "Atlantic" przy Kreckower Strasse (obecna ul. Mickiewicza), "Germania" przy Paradeplatz 28-29 (obecnie al. Niepodległości), "Scala" przy Falkenwalder Strasse 19 (obecnie ul. Wojska Polskiego), "Universum-Lichtbild-Bune" przy Hansabrucke (obecnie Most Długi), "Titania" przy Hohenzollernstrasse 5 (obecnie ul. Krzywoustego) czy "Apollo-Theater" przy Schulzenstrasse 36 (obecnie ul. Sołtysia). Jednak największym zainteresowaniem cieszyło się otwarte z wielką pompą w końcu 1929 roku "Ufa-Palast" wytwórni filmowej Ufa, przy Paradeplatz 60 (obecnie budynek Galerii Centrum przy al. Niepodległości 60). Liczyło 1250 miejsc, bezkonkurencyjnie, jeśli chodzi o Stettin. Repertuar kin obejmował rzeczy zarówno artystyczne (ekspresjonizm niemiecki), jak i typowo rozrywkowe (komedie, westerny, kino przygodowe). Widzowie nie zawodzili. Frekwencja w najlepszych latach wynosiła 2,8 mln, do czego przyczyniały się również seanse w klubach, kinoteatrach i halach koncertowych.

Z początkiem czwartej dekady XX wieku przyszedł kryzys gospodarczy, który odbił się na frekwencji. Spora konkurencja między kiniarzami wymuszała rotację wśród właścicieli i likwidację nierentownych placówek. Z przyczyn bardziej prozaicznych (wygaśnięcie umowy dzierżawy) Hedwig Pitzke zakończyła działalność kina "Elite" 12 kwietnia 1931 roku. Zimą 1932 roku konkurencji z nowo otwartymi "gigantami" nie wytrzymała Elisabeth Lehmann, która musiała zamknąć "Germanię" i "Apollo-Theater". Również Annelise Ernst zdecydowała się na ten krok ze swoim "Palast-Lichtspiele", dając ostatni seans 10 czerwca 1934 roku. Jednak postanowiła podtrzymać tradycję i kino przeniosła na dzielnicę Braunsfelde (obecne Pogodno), adaptując salę koncertową przy Storbeckstrasse 37 (obecnie ul. Wieniawskiego 37), na rogu Kreckower Strasse (obecnie róg ul. Mickiewicza). Aby zachować ciągłość, kinu została nadana nazwa "Gloria-Palast", a pierwszy seans odbył się 27 września 1934 roku dla kompletu 385 widzów.

Ufa Palast (lata 30)
Ufa Palast (lata 40)

Mimo problemów, w Stettinie w latach trzydziestych działało około 30 kin. Na film można było się wybrać, oprócz wcześniej wymienionych, także do : "Sanssouci" przy Bolisser Strasse 47, "Zullchower Lichtspiele" przy Adolf-Hitler-Strasse 4 (taka nie mająca nic wspólnego z tematem, ale efektowna ciekawostka: Hitler jest Honorowym Obywatelem Szczecina), "Zentral-Lichtspiele" przy Kaiser-Friedrich-Platz 7, "Bredower Schauburg" przy Bredower Strasse 66, "Goethe Lichtspiele" przy Gustaw-Adolf-Strasse 15 (obecnie ul. Parkowa), "Grabower Lichtspiele" przy Lange Strasse 11, "Sedina Lichtspiele" przy Bolizer Strasse 102, "Grunhosser Lichtspiele" przy Heinrichstrasse 16, "Hammer-Lichtspiele" przy Kaiser-Wilhelmplatz i "Metropol" przy Dammer Strasse 5. Jeżeli chodzi o repertuar, w latach czterdziestych coraz śmielej sięgano po filmy propagandowe ("Hitlerjunge Quex", filmy Leni Riefenstahl), antysemickie ("Żyd Suss"), choć zdarzały się (tylko w latach trzydziestych) nawet filmy polskie (prasa nie wspominała jednak w tym przypadku o kraju pochodzenia), jak "Czy Lucyna to dziewczyna?" i "Wyrok życia". Z nastaniem wojny życie w Stettinie toczyło się tym samym torem. Również kina działały bez przerw aż do nalotów alianckich, kiedy - choćby z nocy 4 na 5 stycznia 1944 roku - zniszczone zostało kino "Kapitol-Lichtspiele" i "Ufa-Palast". To drugie przeniosło się w trybie awaryjnym do hali koncertowej przy Grunstrasse 46 (obecnie ul. 5 Lipca 46). Wkrótce z wiadomych względów zakończyło działalność, jak wiele innych kin. Nadchodziła "zupełnie nowa jakość".


POLSKI SZCZECIN - POLSKIE KINA

Po wojnie nastąpiły radykalne zmiany. Prąca na Berlin z niszczycielsko-grabiąco-gwałcącą siłą Armia Czerwona zdobyła Szczecin 26 kwietnia 1945 roku, przekazując władzę Polakom dopiero 5 lipca. Niemniej już w czerwcu sprawę "najważniejszej ze sztuk" (jak mawiał towarzysz Włodzimierz Ilicz Lenin) wziął w swoje ręce Urząd Pełnomocnika Rządu do spraw Kinofikacji. Ta całkiem zmyślnie nazwana komórka podlegała Wydziałowi Kinofikacji Ministerstwa Informacji i Propagandy. Wkrótce za sprawą dekretu upaństwowiono całą kinematografię i tym samym kina stały się własnością państwa. W grudniu 1945 roku w Szczecinie powstał Okręgowy Zarząd Kin. I w ten oto sposób rozpoczęła się nowa era działalności szczecińskich kin, które w większości przejęły schedę po niemieckich "prywaciarzach". Ulokowane zostały w budynkach swych niemieckich poprzedników (o ile budynki nie uległy wcześniej zniszczeniu). Pierwsze (już w lipcu 1945 roku) ruszyło kino "Polonia" działające przy ulicy Wilsona, a następnie kino "Bałtyk", otwarte z początkiem października tego samego roku na 660 miejsc. To ostatnie powstało w wyniku adaptacji sali koncertowej, działało w pierwotnym miejscu przy ulicy Swarożyca 5 dość krótko, bo zgodnie z dyrektywą wojewody szczecińskiego z 21 lutego 1946 roku zamknięto je 18 marca (otwierał się tu Teatr Polski). Przeniesione do budynku po dawnym kinie "Gloria-Palast", zostało otwarte z pompą 12 kwietnia 1946 roku przy ul. Wieniawskiego 37 na Pogodnie. Ciągłość w działalności zachowało dawne "Welt-Theater", przemianowane na swojsko brzmiące "Odra", mieszczące się przy ul. Wojska Polskiego 2. Wystartowało 26 grudnia 1945 roku. W odległej od centrum dzielnicy Stołczyn działało niewielkie kino "Apollo". Jeszcze w 1945 roku w dawnej hali sportowej Szczecińskiego Związku Gimnastycznego przy ul. 5-go Lipca 46 ruszyło (prywatne!) kino na 800 miejsc. Po pożarze w 1947 roku przeszło gruntowny remont (również z zasłonięciem zewnętrznej zabudowy neogotyckiej "subtelnym" szarym tynkiem) i w październiku tego samego roku jako "Colosseum", największe szczecińskie kino, otworzyło swe podwoje dla spragnionych dobrych filmów widzów. Z miejsca stało się gromadnie odwiedzanym przybytkiem.

Hala sportowa, jeszcze nie Colloseum
Pionier (lata 50.)

Do 1951 roku można było się wybrać w Szczecinie na seans filmowy do 7 kin. Poza wspomnianymi, ukulturalnianiem kinematograficznym zajęły się przybytki o specyficznych i charakterystycznych dla owych czasów nazwach, jak "Przyjaźń" (dzielnica Dąbie) i "1 Maja". 17 grudnia 1950 roku "Odra" została przemianowana na "Pioniera", a wkrótce po tym "Polonia" na przesympatyczną "Młodą Gwardię" (w tym przypadku nastąpiła również zmiana nazewnictwa ulicy: z Wilsona na Rewolucji Październikowej). Na nieszczęście dla młodych gwardzistów, i chyba tylko dla nich, nazwa dumnie wisiała nad wejściem tylko do końca "okresu stalinowskiego". Jaki repertuar dominował, chyba można się łatwo domyślić. Nie schodziły z afisza ponadczasowe, wiekopomne i przełomowe "dzieła" naszych radzieckich przyjaciół. Podobnie rzecz się miała z kinem wojskowym "Mars" przy ulicy Wawrzyniaka, a także w kinach objazdowych, które odstawiały solidną propagandową robotę w szkołach i zakładach pracy. Ta ostatnia forma świetnie funkcjonowała przez długi czas i umarła śmiercią naturalną.

Prawdziwy boom kinowy miał miejsce na przełomie lat 50. i 60. Wtedy to ogromnym wysiłkiem oddano do użytku sporą ilość kin, świetnie rozmieszczonych geograficznie w niemal wszystkich dzielnicach Szczecina. Owszem, nie były to giganty pokroju "Colosseum", ale małe salki spełniały znakomicie swoją rolę - mieszkańcy mieli problem z głowy, jeżeli chodzi o transport na miejsce. Jak grzyby po deszczu wyrastały, jak się później okazało mocno oblegane, dzielnicowe kina: "Mewa" na Żelechowie przy ul. Axentowicza, "Hetman" na Pomorzanach przy ul. 9 Maja, "Hutnik" na Stołczynie przy ul. Kolejowej , "Echo" na Krzekowie przy ul. Szerokiej, "Fala" przy ul. Odzieżowej, "Szmaragdowe" w Zdrojach, "Żeglarz" na Gocławiu, "Huta" czy "Promień" (z balkonem!) przy ul. Bohaterów Warszawy. Powstały również bardzo kameralne kino "Zamek" w 1963 roku (50 miejsc) w Zamku Książąt Pomorskich, oraz "Pałacowe" w Domu Kultury Pałac Młodzieży. Furorę zrobiło, nowoczesne jak na tamte lata, otwarte 7 listopada 1959 roku panoramiczne kino "Kosmos", działające w specjalnie wybudowanym na tę okoliczność budynku przy ul. Wojska Polskiego 5. Novum szerokoekranowe przyjęło się na tyle, że wkrótce zmodernizowano istniejące już placówki. 29 kwietnia 1961 roku przy ul. Wawrzyniaka 7a rozpoczęło działalność Studenckie Centrum Kultury "Kontrasty" i tutaj właśnie swoją siedzibę przeniósł z pobliskiego klubu Garnizonowego Dyskusyjny Klub Filmowy kierowany przez Dolanda Paszkiewicza (takich klubów w Szczecinie było kilkanaście), wchodząc w posiadanie sali kinowej. Cenionym i lubianym kinem studyjnym był też "Delfin" otwarty 7 września 1957 roku.

Kosmos (lata 60)
Kosmos nieczynny (2006r.)


Miejsc do oglądania filmów nie brakowało (dodajmy jeszcze malutkie kino w parku Żeromskiego, w budynku, w którym obecnie znajduje się "Park Hotel", a także kino na wysepce przy ul. Kolumba). W końcu 1965 roku doliczono się 25 kin, co było wynikiem rewelacyjnym. Upowszechnianie dóbr kultury można było z czystym sumieniem wcielać w czyn. Jak w takiej sytuacji zachowali się widzowie? Otóż w żadnym wypadku nie zawiedli. Szturmowali kina drzwiami i oknami (okien rzecz jasna nie było, ale zwrot mi wybitnie podszedł), stali w gigantycznych kolejkach, kupowali bilety w przedsprzedaży (specjalne stoisko na Bramie Portowej). Majątków dorabiały się "koniki" (dla młodszych czytelników: osoba wykupująca bilety, aby potem sprzedać je z zyskiem), czego wynikiem była znakomita frekwencja na tysiąc mieszkańców, przekładająca się na pierwsze miejsce w skali kraju. Identyczne medalowe miejsce Szczecin dzierżył w ilości kin przypadających na tysiąc mieszkańców. Dla przykładu: rekordowa ilość widzów przypadła w całym 1960 roku: 4.300.000. Wręcz niewyobrażalne. Małe załamanie miało miejsce w drugiej połowie lat 60., kiedy upowszechniła się telewizja, ale i tak osiągane wyniki mogą zapierać dziś dech w piersiach.

Na szczególną uwagę zasługują kina letnie, działające podobnie jak kina samochodowe - amerykański wynalazek. Rzecz jasna projekcje odbywały się w porze wiosenno-letniej i miały swoje oddane grono miłośników. Zamiast miejsc na samochody były ławki, co jest sprawą oczywistą, bo socjalizm jednak nie oferował aż takiej ilości środków transportu. W każdym razie jednym z takich kin było "Kino ogrodowe", działające przy wspominanym już "Bałtyku". Natomiast w centrum działało "Derby" przy Bramie Portowej, w którym poza obejrzeniem sympatycznego seansu można było wypić piwo (szczecińskie, a jakże!), zapalić fajkę z tytoniem, a przede wszystkim obstawić wynik wyścigów konnych. Prawdopodobnie istniało jeszcze jedno kino o takim charakterze na nowym osiedlu Kaliny.

Korab (2006r.)
Colosseum nieczynne (2006r.)

Technicznie przybytki kinematografii praktycznie się nie różniły. Poza wprowadzeniem szerokiego ekranu, aż do lat 80. można było wsłuchiwać się w poniekąd sympatyczny dźwięk mono płynący z dwóch 15-watowych kolumn Tesla czechosłowackiej produkcji. Interesującą kwestią były tzw. kategorie kin. Było ich cztery: 0, 1, 2 i 3, od najwyższej do najniższej. W Szczecinie kategorią 0 mogły się poszczycić dwa kina: "Kosmos" i "Colosseum", które puszczały repertuar premierowy. Liczba kin wahała się w okolicach dwudziestu aż do końca lat 80. XX wieku (1980 rok to 23 kina). Wynikało to z prozaicznych przyczyn, jak choćby zawalenie się "Polonii", pożar w "Żeglarzu" (podczas seansu "Przeminęło z wiatrem" - cóż za ironia losu!), który spowodował całkowite spalenie, a z drugiej strony - powstawania nowych przybytków ("Żak" na osiedlu Słonecznym przy ul. Rydla, "Trans" w klubie studenckim przy al. Powstańców Wielkopolskich czy też nowoczesny "Korab" przy ul. 1 Maja).

Cały mozół, cała jego (narodu) ciężka praca, wszystko było ... warte (jak wyśpiewał wieszcz Kazimierz), kiedy przyszedł zabójczy kapitalizm, zmienił się ustrój i wszystko z większym lub mniejszym natężeniem zaczęło się walić. Nie chciałbym wnikać w czynniki ekonomiczno-polityczno-gospodarcze, więc przytoczę jedynie przyczyny w postaci oszałamiającej kariery anten satelitarnych, a co za tym idzie dostępu do ogromnej ilości programów; rozwój prywatnych polskich telewizji, szersza oferta programowa, a przede wszystkim gigantyczny boom video. Widzowie zaczęli oglądać filmy w domu. Jasnym się stało, że niedochodowe kina poupadają. Zaczęło się od małych, ulokowanych z dala od centrum. Część z nich próbowało się przebranżowić, z miernym skutkiem - koniec końców lądowali w salach kinowych nowi przedsiębiorcy, otwierając swoje lumpexy czy inne szmatexy. O widzów dzielnie walczyły w latach 90. "Pionier" (programowe zrzuty z kina "Kosmos"), "Bałtyk", "Colosseum", "Delfin", "Kosmos", "Kontrasty", "Trans", "Zamkowe" i "Pałacowe". W 1994 roku do tych kin w sumie udało się jedynie 468 tysięcy widzów. Właściciele mieli różne pomysły i wizje, z których ze świetnym skutkiem obroniła się niestety tylko jedna (o tym później). Nie licząc dotowanych przez państwo "Zamku" i "Pałacowego", które wciąż działają w swej niszy, oferując repertuar bardziej ambitny i artystyczny, będąc jednak dość zamkniętymi i sprawiającymi wrażenie mało otwartych na widza, przedsiębiorczość prywatna w tym segmencie wyraźnie była mało efektywna. "Trans", działający w klubie studenckim, nie remontowany; choć funkcjonujący w pobliżu akademików, to jednak z dala od centrum w dzielnicy Pomorzany, nie miał szans konkurować z kinami większymi, wprowadzającymi bardziej przebojowy repertuar i pod koniec XX wieku zniknął ze szczecińskiej mapy jednostek kulturalnych. Podobny los spotkał zasłużony "Bałtyk". Wydawało się jednak, że pomysł na uratowanie tego zasłużonego kina będzie sukcesem. W 1999 roku dotychczasowy właściciel, "Film-Art" z Poznania, odsprzedał kino prywatnej szczecińskiej spółce. Kierownikiem został reżyser Marcin Korneluk (prowadzący również "Trans"). Wykonano wstępne prace remontowe, dokonano zakupu nowych foteli i. pary starczyło tylko na tyle. Spółka wycofała się i późnojesienne pogłoski z 2000 roku stały się faktem w 2001 roku, kiedy kino definitywnie zakończyło działalność. Budynek poddano gruntownemu remontowi, a obecnie znajduje się w nim przychodnia. Siłą sprawczą "Kontrastów" był bezsprzecznie Doland Paszkiewicz, który zarażał miłością do kina. Nawet w czasie wielkiego kryzysu, czyli lat 90. XX wieku, to kino zawsze znajdowało swoją widownię. Niestety, wraz ze śmiercią Paszkiewicza w kwietniu 2003 roku coś się zepsuło. Mimo prób kontynuacji działalności DKF-u i kina przez Daniela Sosnowskiego i opieki serwisu internetowego "Stopklatka", pod koniec 2004 roku kino zamknięto. Liczono na pieniądze na remont od "Europa Cinemas", lecz takowych nie otrzymano, gdyż "Kontrasty" nie zostały do tej elitarnej sieci przyjęte. Klub studencki wciąż działa. Zmodernizowany "Zamek", z nowymi fotelami i zainstalowaną aparaturą Dolby Surround, na szczęście nie stracił klimatu i atmosfery, oferując seanse od czwartku do niedzieli.

Helios
Multikino

Z wielkim hukiem zakończyły działalność dwa największe szczecińskie kina należące do spółki "Film-Art". Duma i chluba socrealistycznej myśli architektonicznej, czyli "Kosmos", straszył zewnętrzną fasadą i nieremontowanym od dekad wnętrzem, ale z braku lepszego miejsca na projekcje filmowe wciąż cieszył się przyzwoitą popularnością, choć lata świetności miał zdecydowanie za sobą. Przetrwał w takim okresie hibernacji aż do 2003 roku, kiedy odwiedzali go już jedynie pracownicy. Krach nastąpił po otwarciu czterosalowego (1222 miejsca) kina sieci "Helios" dwie ulice dalej. Multipleks wystartował 22 maja 2003 roku przy ul. Krzywoustego 29. "Kosmos" złożył broń niecały miesiąc później. Jakość, komfort i wysoki poziom obsługi zdecydowanie wygrały z koszmarną ruderą. "Film-Art" jeszcze w tym samym roku starał się o zgodę na wyburzenie budynku i postawienie na jego miejscu centrum rozrywki z pięciosalowym kinem, kręgielnią i klubem muzycznym. Na przeszkodzie stanął konserwator z wpisem "Kosmosu" do rejestru zabytków (prawdopodobnie rozchodzi się o typową socjalistyczną mozaikę zdobiącą front budynku). W 2005 roku całość kupiła spółka cywilna "Astoria", ponawiając wniosek o rozbiórkę. Sprawa utknęła w martwym punkcie w marcu 2007 roku, po kolejnym wniosku właścicieli. Budynek wciąż stoi i straszy. Drugi gigant, "Colosseum", również nie wytrzymał konkurencji z "Heliosem" i wzorem "Kosmosu" jesienią 2003 roku złożył broń. Co ciekawe, próbował zaistnieć w sferze muzycznej, i wykorzystując swój atut, czyli znakomitą akustykę, podejmował się organizacji koncertów. Niestety to również nie pomogło, choć stan agonalny trwał do 2006 roku, kiedy odbyły się ostatnie imprezy. Sporą nadzieję na utrzymanie dawał "Delfin", usytuowany przy ul. Piłsudskiego. Zainwestowano sporo pieniędzy w nowe wyposażenie. Fotele, ekran oraz dźwięk nagłaśniający były najwyższej jakości. Co z tego, skoro 100 metrów dalej, przy ul. Wyzwolenia 18-20 w centrum handlowym "Galaxy" rozpoczęło w marcu 2004 roku działalność dziewięciosalowe "Multikino" na 2145 miejsc. Jedynym ratunkiem dla małego kina był repertuar bardziej artystyczny. Niestety kierownictwo postawiło na "pewniaki" i hity kasowe, co skończyło się fiaskiem, bo konkurencja miała w swej ofercie te same pozycje. Zmiana frontu artystycznego nastąpiła zbyt późno i z końcem czerwca 2004 roku kino zostało zamknięte. Nowy sprzęt odsprzedano, a budynek wrócił we władanie pobliskiej przychodni. I takim oto sposobem na placu boju pozostały po dziś dzień z jednej strony sieciowe, komercyjne "Helios" i "Multikino", z drugiej zaś opierające się na repertuarze zdecydowanie bardziej artystycznym "Zamek", "Pałacowe" oraz "Pionier 1909". Stosunek miejsc 3367:182 obrazuje w pewien sposób, czego szczecinianie oczekują od kina.

Pionier (2006r.)
Pionier - Kiniarnia

Przy ostatnim z wymienionych kin zatrzymam się dłużej, bo jest to ewenement w skali światowej. Nie krajowej, nie europejskiej, ale światowej właśnie. W sierpniu 2005 roku kino zostało wpisane do Księgi Rekordów Guinnessa jako najdłużej nieprzerwanie działające kino na świecie. Oczywiście funkcjonujące pod różnymi nazwami. Jako datę początkową, udokumentowaną przez długoletniego kierownika, a obecnie właściciela Jerzego Miśkiewicza i jego wspólnika Wacława Szewczyka, obrano dzień pierwszego seansu 26 września 1909. Jedyne w swoim rodzaju, ma fantastyczny klimat. To prawdziwa szczecińska perełka, miejsce wyjątkowe i niepowtarzalne. Od niedawna dysponuje dwiema salami projekcyjnymi. Główna, z nowymi fotelami, ekranem i sprzętem nagłaśniającym pierwszej jakości, oraz druga, usytuowana w piwnicy, nazywana "Kiniarnią" (swoją drogą pomysł wyborny), urządzona w stylu retro. Właśnie tam od 7 listopada 2002 roku można zanurzyć się w atmosferze rodem z pierwszych projekcji. Przy stoliku, lampce wina, przy akompaniamencie pianina i turkocie wydobywającym się z projektora, można poczuć w pełni magię kina. Co ciekawe, pojawiły się spore kontrowersje co do zasadności powoływania się na rok rozpoczęcia działalności kina (znajdującej się w nowej nazwie, czyli "Pionier 1909", od 6 września 1999 roku) - na szczęście te spory tylko przedłużają jego istnienie. Nowoodkryte dokumenty podważają tezę, jakoby obecne kino miało cokolwiek wspólnego z kinem "Helios". Owszem, takie kino istniało (jak już wcześniej pisałem, powstało w sierpniu 1909 roku) przy Falkenwalder Strasse 25 (obecnie ul. Wojska Polskiego 51), ale w innym miejscu, przy skrzyżowaniu z obecną ul. Jagiellońską. Tymczasem "Pionier 1909" znajduje się przy ul. Wojska Polskiego 2 i należałoby się powoływać na kino "Welt-Theater" (7 września 1927 roku i 6 kwietnia 1928 roku przetrwało dwa małe pożary), istniejące dokładnie w tym miejscu, którego pierwotnym właścicielem był Otto Blauert, a później Albert Pitzke (o których wspominałem na początku artykułu). Dla usystematyzowania: kino powstało w 1907 roku, w okolicach kwietnia. Świadczą o tym pozwolenie budowlane z 8 kwietnia 1907 roku, a także informacja o ślubie (już) właściciela kina z 23 kwietnia 1907 roku. Poza tym książka adresowa z 1909 roku, oddana do druku jesienią 1908 roku, jak również ta z roku 1908, skierowana do druku jesienią 1907 roku, potwierdza istnienie kina w tym miejscu. W każdym razie, jakby nie patrzeć, kino to jest najstarszym, najdłużej działającym na świecie i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Wypada jedynie cieszyć się i celebrować ten fakt poprzez częste wizyty związane z odbiorem samych znakomitych produkcji kinematografii światowej.

Repertuar Heliosa (1909r)
Certyfikat Guinessa

Pięć kin. Tyle oferuje swoim 400.000 mieszkańcom Szczecin w 2008 roku. Średnio 114 osób na miejsce, co jest wynikiem pozostawiającym wiele do życzenia, ale najsmutniejsze jest to, że wystarczającym. Mała ilość widzów wynika zapewne z faktu centralizacji wszystkich obiektów, przez co dla potencjalnych widzów mieszkających na peryferiach wyjątkowo rozległego obszaru miejskiego wyprawa do kina to spora podróż. Brakuje koncepcji rozmieszczenia wypracowanej przez niemieckich kiniarzy, której kontynuatorem była Polska Ludowa. Mimo wszystko cieszy to co mamy, zapewniona różnorodność repertuarowa i artystyczna, rzetelna obsługa (oczywiście zdarzają się wyjątki), świetne zaplecze techniczne i widownia o wysokiej kulturze osobistej (ta mlaszcząca, siorbiąca i smsująca stanowi znikomy procent, a nawet promil ogółu). Dość czytania, do kina zapraszam.

Wyślij e-mail Autor:
Tomasz Urbański - TOMASHEC
Klub Miłośników Filmu
14.06.2008


Źródła i zdjęcia:
  • J. Kosman, "Zeszyty Szczecińskie - Zeszyt 8. "Quo Vadis", "Żyd Suss", "Świniarka i pastuch"... W Szczecińskim starym kinie 1910-1952", Szczecin 2002
  • K. Kozłowski, "Życie kulturalne Szczecina w latach 1945-1980", Szczecin 1984
  • W. Myślenicki, "Nad Odrą i Bałtykiem", Szczecin 1965
  • "Encyklopedia Szczecina" T.1-2, Suplement 1-2, pod kierownictwem prof. T. Białeckiego, Szczecin 1999-2008
  • "Sedina.Pl Magazyn - Rocznik Miłośników Dawnego Szczecina", nr 3/2008, Szczecin 2008
  • www.sedina.pl - portal internetowy
  • zbiory prywatne